czwartek, 7 kwietnia 2011

Recenzja: "Księżniczka wampirów" - Alyxandra Harvey

Opis wydawcy:

Solange Drake jest pierwszą dziewczyną, która przyszła na świat w rodzinie wampirów. Od zawsze wiedziała, że jej przeznaczeniem jest zostać królową wszystkich wampirów. A to oznacza, że z każdej strony grozi jej niebezpieczeństwo – od wampirów-zalotników, pragnących pojąć ją za żonę, po łowców nagród, których zamiarem jest zgładzić Solange i całą jej rodzinę. Kiedy zostaje uprowadzona, jej starszy brat Nicholas i najlepsza przyjaciółka Lucy wyruszają jej na ratunek. Ale czy Lucy oprze się kuszącym spojrzeniom Nicholasa? I jaki los spotka Solange, jeśli odda swoje serce łowcy wampirów, który udzieli jej pomocy w obliczu śmiertelnego zagrożenia? Aby przeznaczenie mogło się wypełnić, trzeba znieść wiele.

Nudna, głupia i beznadziejna!

Ostatnio coś mam szczęście to trafiania na książki, w których narracja podzielona jest pomiędzy dwoje bohaterów. Rozdziały w książce opowiadane są na zmianę - przez główną bohaterkę - Solange oraz przez jej najlepszą przyjaciółkę Lucy.
Naprawdę nie potrafię powiedzieć, która z dziewczyn bardziej mnie denerwowała i irytowała. Czy była to bezczelna, impertynencka i bezmyślna Lucy, czy głupia i tępa Solange.

Akcja dłuży się niemiłosiernie. Bitew i spisków jest co nie miara, ale nawet przy nich udało mi się zasnąć. Intrygi wyprowadzone są rodem z brazylijskich telenoweli, a przy ostatniej, finałowej bitwie miałam ochotę wymiotować bardzo obficie nad niektórymi bezmyślnymi pomysłami autorki. To, co denerwowało mnie najbardziej, to właśnie te batalistyczne opisy. Mimo wielu krytycznych sytuacji bohaterowie zawsze znaleźli chwilę czasu na patetyczne, miłosne wyznania i co gorsze - wplatane BEZ PRZERWY "zabawne" żarty i cięte riposty, które w mniemaniu autorki miały być zabawne, a wyszły naprawdę żałośnie. Przypominało mi to sceny z kreskówek, czy Power Rangers, gdzie nagle, w trakcie krwawej jatki czas się zatrzymuje i bohaterowie mają czas na żarty, chichoty i romantyczne pocałunki.
Pomimo bitew wampiry nie są tu niestety prawdziwymi wampirami. Rodzina Solange według mnie jest aż za bardzo wzorowana na rodzinie Cullenów. Mamy tu szczęśliwą rodzinkę składającą się z mamy, taty oraz gromadki nieziemsko pięknych dzieci. Rodzina oczywiście nie żywi się krwią ludzką oraz wyposażona jest w rozbudowane zasady etyczne. Są etyczni do zrzygania!

Co do postaci to przede wszystkim jest ich w tej książce za dużo. Zacznijmy od rodziny Solange, która powinna być tu najważniejsza. Składa się ona jak już wspomniałam z nieskazitelnych rodziców i dużej ilości równie idealnych dzieci. Naprawdę, nawet teraz, po skończeniu książki nie potrafię policzyć ile ich jest, ale chyba około siedmiu. Nie jest trudno pomylić się w tych imionach, ponieważ żaden z bohaterów nie jest traktowany przez autorkę indywidualnie, co również jest strasznie irytujące. Najczęściej można się spotkać ze zdaniami w stylu: "Rodzina Drake'ów poszła...", "Moi bracia przyszli...", "Bracia Drake zrobili...". Cała rodzina (a oprócz dzieci są tam jeszcze całe zastępy ciotek i wujków) mieszkają w jednym domu, co sprawia niemiłe wrażenie życia w komunie i przynajmniej mi nie kojarzy się z niczym przyjemnym.
Jednak niezliczona ilość braci Drake to nie jedyne wyzwanie czyhające na czytelnika. Oprócz nich jest jeszcze 5 innych stron konfliktu, których sojusze zmieniają się naprawdę szybko.
Naprawdę trudno kogokolwiek polubić.

Wszystko w tej książce jest sztuczne i nienaturalne. Zaczynając od opisanych już przeze mnie bitew, a kończąc na codziennych zachowaniach i dialogach bohaterów (licznie przetykanych oczywiście "żarcikami" i "anegdotkami" w stylu Familiady). Ludzie! Przecież nikt tak na co dzień nie mówi!

Zdecydowanie nie polecam tej książki!

5 komentarzy :

  1. Cieszę się, że jej nie kupiłam. ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. A MI TA KSIĄŻKA BARDZO SIĘ PODOBAŁA!
    BOHATEROWIE POTRAFIĄ ZAINTERESOWAC CZYTELNIKA.
    W NICZYM NIE PRZYPOMINA MI TO BRAZYLIJSKICH SERIALI, A JUŻ NAPEWNO NIE POWER RANGERS!
    BRACI BYŁO SIEDMIU, KSIĄŻKA NIE BYŁA IRYTUJĄCA!!!!
    PRZYPOMINA SAGĘ ZMIERZCH I TO JEST WŁAŚNIE FAJNE, PRZECIEŻ NA OKŁADCE JEST NAPISANE "WCIĄGNIE KAŻDEGO FANA STEPHANIE MAYER"
    CZY JEŚLI BYŁ BY TO ŚWIATOWY BEZTSELER TO NAGLE
    NIE ZACZELI BYŚCIE NA TO INACZEJ PATRZEC?

    POLECAM CAŁĄ SERIĘ...:****

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z koleżanką powyżej. Dla mnie ta książka jest świetna. Bohaterowie wcale nie są sztuczni i irytujący. Moim zdaniem jest bardzo podobna do sagi "Zmierzch" ale nie jest skopiowana! Nadaje się dla każdej nastolatki a pozostałe części serii są ciekawe i potrafią wciągnąć czytelnika, oczywiście o ile on umie zrozumieć narratora i wogule CZYTAĆ!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się książka jest naprawdę ciekawa... niektórzy po prostu nie potrafią czytać !!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze, że są tacy czytelnicy, co "wogule" potrafią czytać i znają się na "BEZTSELERACH". :) No sama bym lepiej nie mogła wskazać grupy docelowej dla "Księżniczki wampirów". :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...