czwartek, 7 kwietnia 2011

Recenzja: "Wieczni wygnańcy" - Cynthia Leitich Smith

Opis wydawcy:

Anioł wygnany z nieba i dziewczyna wygnana z ziemi połączeni wieczną miłością.
Zachariasz zrobiłby dla Mirandy wszystko. To dla niej łamie zasadę, jakiej aniołom stróżom nigdy łamać nie wolno: przybiera ludzką postać. Lecz nawet wtedy nie jest w stanie ochronić swojej śmiertelnej ukochanej. Zaatakowana przez wampira Miranda ulega mrocznej przemianie...
Zachariasz, skazany za karę na życie na ziemi, dostaje jednak drugą szansę i nowe zadanie: pokonać bezwzględnego władcę ciemności. Lecz żeby ocalić dziewczynę, którą obdarzył wiecznym uczuciem, i odzyskać niebo, będzie musiał stanąć u wrót piekła...
Przerażające i romantyczne – tak mówi o swoich książkach Cynthia Leitich Smith, popularna amerykańska autorka. Taka również jest jej najnowsza powieść Wieczni - nastrojowa, niepokojąca i liryczna historia niebezpiecznego uczucia dziewczyny zmienionej w wampira i zakochanego w niej anioła, bestseller „The New York Times” w marcu 2010.



"Wiecznych wygnańców" przeczytałam w jeden dzień. Nie tylko ze względu na niewielką objętość, ale przede wszystkim na niesamowitą akcję, od której trudno się oderwać.

Książka, mimo usilnych zabiegów wydawnictwa dążącego do tego, aby wydała się ona kolejną opowiastką o miłości istot nie z tego świata (tu połączone dwa najmodniejsze ostatnio motywy: wampiry i upadłe anioły) w istocie taką opowiastką jest, jednak na tle wszystkich pozostałych książek o tej tematyce wyraźnie się wybija i zdecydowanie zasługuje na poświęcenie jej swojej uwagi.

Na początku Miranda jest zwykłą dziewczyną chodzącą do szkoły. Zaczyna się klasycznie, ale na szczęście nie trwa to długo. Wkrótce (co zdradza już opis na okładce) zaatakowana zostaje przez wampira i staje się jedną z Wiecznych. I tu kończy się podobieństwo do Zmierzchów, Szeptów i tym podobnych powieści. Akcja dzieje się teoretycznie w realnym świecie, na obrzeżach Chicago, jednak nie jest to kolejna opowieść wpleciona w życie codzienne nastolatki. Nie ma tu szkoły, lekcji biologii (dzięki Bogu!), problemów z rodzicami. Bohaterka trafia do zamku, zbudowanego na wzór staro rumuński i praktycznie cały czas obraca się tylko w środowisku wampirów.

Tak, wampiry, to zdecydowanie najmocniejszy punkt "Wiecznych wygnańców". Koniec potulnych, iskrzących się w słońcu przystojniaków. To wampiry z prawdziwego zdarzenia. Piją ludzką krew, mordują, nie wychodzą na światło, boją się krzyży, zabija je święcona woda, zamieniają się w nietoperze, a nawet śpią w trumnach.
Ten tradycyjny wizerunek wampira wzbogacony został o pewne nowoczesne udogodnienia techniczne, jak np. krew zamawiana przez Internet, co stanowi naprawdę genialne połączenie.

Krwi jest tu zresztą dużo. Wampiry to bezwzględne bestie, które zabijają swoje ofiary. Wielkim plusem jest to, że autorka nie boi się opisywać śmierci, rozlewu krwi, czy bitew, co sprawia, że książka czasami jest wręcz brutalna.

Co do upadłych aniołów, to… Zachariasz jest boski. ;) Zdecydowanie wysuwa się na prowadzenie, jeśli chodzi o moich ulubionych bohaterów wampirzo-anielskich. Naprawdę dużym plusem jest to, że Zachariasza możemy poznać bardzo dokładnie. W książce mamy przedstawione dwa różne punkty widzenia należące do głównych bohaterów. Rozdziały pojawiają się na zmianę: jeden jest z punktu widzenia Mirandy, kolejny - Zachariasza.
Ponadto nie jest on odrealniony jak większość bohaterów tego typu, nie jest cierpiętniczym męczennikiem. Mimo, że jest aniołem, nie jest pozbawiony cech typowo ludzkich, jak na przykład podglądanie swojej podopiecznej pod prysznicem.
To samo można powiedzieć o Mirandzie, to dziewczyna z charakterem, a nie kolejna rozmemłana beksa.

Książka trzyma klasę do samego końca, zakończenie totalnie mnie zauroczyło, jest naprawdę oryginalne.
Zdarzają się pewne słabsze punkty , ale na szczęście jest ich niewiele.

Podsumowując: zdecydowanie polecam i mam nadzieję, że wiele z Was sięgnie po tę książkę.

1 komentarz :

  1. Zgadzam się, świetna książka! Szkoda tylko, że miały wyjść pozostałe części, a tu ani widu, ani słychu :( A z chęcią bym przeczytała.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...