niedziela, 24 kwietnia 2011

Recenzja: "Z ciemnością jej do twarzy" - Kelly Keaton

Opis wydawcy:

Mroczna i zmysłowa opowieść o potomkini Meduzy, pierwsza część cyklu Bogowie i potwory.
Ari zawsze czuła się inna. Ma długie srebrzyste włosy, których nie da się ściąć ani zafarbować. Zielone nienaturalnie przyciągające oczy. Niejasną przeszłość związaną z szaleństwem i samobójstwem matki. Jest wściekła, zbuntowana i za wszelką cenę chce dotrzeć do prawdy.
Próbując odkryć tajemnicę swojego pochodzenia, trafia do odmienionego, magicznego Nowego Orleanu, który po huraganie wykupiony został przez tajemnicze rodziny o potężnych wpływach. Miasto pełne jest dziwnych istot, wampirów, czarodziejów, hybryd... Na ich tle Ari wydaje się być zwykłą dziewczyną, a jednak to właśnie ona wzbudza największy lęk...
Prześladują ją zabójcy, wspiera przystojny i odważny pół-wampir Sebastian, a gdzieś na obrzeżach miasta i tajemnicy czai się złowroga bogini Atena, która zrobi wszystko, by ją dopaść.
Z ciemnością jej do twarzy łączy popularne wątki paranormalne z grecką mitologią, opowieścią o walce z przeznaczeniem. Niebezpieczeństwa, niezwykły klimat zrujnowanego miasta i porywająca historia miłosna sprawiają, że powieść czyta się jednym tchem.


Na początku powiem jedno – ta książka jest genialna. Co czułam podczas jej czytania? Powiew świeżości i niesamowitą fantazję autorki.

„Z ciemnością jej do twarzy” to opowieść o 17-letniej Ari, która wychowywała się bez rodziców. Ojca nigdy nie poznała, matka natomiast oddała ją do adopcji we wczesnym dzieciństwie, a sama zgłosiła się do zakładu psychiatrycznego, gdzie popełniła samobójstwo. Dziewczyna wyrusza na kilkudniową wycieczkę do ośrodka, w którym zginęła, jednak niespodziewane tropy i wskazówki każą jej wyruszyć dalej. Decyduje się na podróż „poza obręcz”, czyli do zniszczonego kilkanaście lat temu przez huragany Nowego Orleanu, nazywanego teraz Nowym 2.

Bardzo spodobała mi się postapokaliptyczna wizja Nowego Orleanu. Miasto to zostało niemal doszczętnie zniszczone, uciekła z niego większość mieszkańców; pozostało jedynie dziewięć głównych rodzin, które wykupiły zdewastowane tereny od Stanów Zjednoczonych i zaczęły sprawować nad nimi suwerenną władzę. Pozostały też dzieci – porzucone, oraz te, których rodzice zginęli w czasie kataklizmu.

Nowe 2 jest naprawdę dziwne, ale dziwność ta ma jak najbardziej pozytywne znaczenie. Przez cały czas towarzyszy nam delikatna atmosfera szaleństwa – nie wiadomo do końca co się dzieje z Ari, nie wiadomo dlaczego jej matka postanowiła zakończyć swoje życie. Wiemy natomiast, że już od samego początku jest ścigana przez jakiegoś dziwnego typa, który próbuje ją zabić. Jak się później okazuje nie tylko on jeden jest zainteresowany schwytaniem bohaterki.
W Nowym 2 roi się od dziwnych, niewytłumaczonych rzeczy – ludzie nie są do końca ludźmi, nie działają telefony, zwierzęta zachowują się dziwnie. Wspomnianą inność można odczuć na własnej skórze. Warsztat pisarski autorki nie ma sobie nic do zarzucenia. „Coś takiego musiała czuć Alicja, kiedy wpadła do króliczej nory” – opisuje swoje uczucia Ari. Ja czułam się podobnie.
Ciekawie ukazany jest sposób mieszkania dzieci, które łączą się w grupy i zajmują jakiś opuszczony dom, w którym pełno jest antyków i starodawnych przedmiotów – sporo opisów bardzo pobudza wyobraźnię. Nowe 2 mogę z całą pewnością nazwać trochę mniej szaloną wersją Portero (z „Krwawego fioletu”), co zaliczam zdecydowanie na plus. Nad wieloma rozwiązaniami autorki mogłam się pośmiać, wiele jednak z nich wywołało moje wzruszenie.

Akcja powieści dzieje się w niedalekiej przyszłości. W trakcie dowiadujemy się, że bohaterka urodziła się w 2009 roku, opisane wydarzenia stanowią więc ciekawą, alternatywną wersję historii.

Oryginalne jest tutaj odwołanie się do realiów mitologicznych. Jak się okazuje greccy bogowie istnieli naprawdę i niektórzy ich przedstawiciele istnieją nadal. Cieszę się, że w książce nie było żadnych modnych obecnie schematów o normalnej mieścinie, o normalnych ludziach, o normalnej nastolatce i super przystojniaku, który się okazuje wilkołakiem zombie. ;) Historie mitologiczne przeplatały się tutaj ze współczesnością tworząc cudowny, rzekłabym nawet, że baśniowy klimat.
Jedynym elementem, który mnie zawiódł była postać Ateny. Autorka zapomniała chyba o jednej bardzo ważnej rzeczy w stosunku do tej uwielbianej przeze mnie bogini. Atena to przecież nie tylko bogini wojny, ale również mądrości. I to właśnie tej drugiej cechy jej brakowało, co zaliczam jako drobne niedopatrzenie.

Do pozostałych bohaterów nie mam jednak żadnych zastrzeżeń.
Zacznijmy od Ari – to wspaniała, godna uwagi bohaterka. Silna, zdecydowana, pewna siebie – właśnie takie bohaterki lubię i życzę sobie takich jak najwięcej. Pełna życia i żywiołowa, a do tego wrażliwa i mądra.
Wspaniały jest również bohater męski – Sebastian, będący – no nie ukrywajmy – zbiorem wszelkich cnót i ideałów, ale w bardzo miły i nie natrętny sposób.
No i wreszcie mała Violet wraz ze swoim aligatorem Pascalem, która stała się jedną z moich ulubionych bohaterek książkowych.

Fabuła powieści jest znakomicie skonstruowana – nie dość, że wciągająca, to jeszcze zaskakująca.
No i groteskowo zabawna, a właśnie taki typ humoru (odrobinę zabarwionego czernią) uwielbiam.

Jedyną rzeczą, która mi się nie spodobała, było to, że Ari nadużywała wulgaryzmów. Z czasem było ich coraz mniej (a może to ja się po prostu do nich przyzwyczaiłam?), jednak na początku potrafiły okaleczyć nawet moje, wcale nie nadwrażliwe ucho.

Podsumowując mogę tylko zachęcić do sięgnięcia po „Z ciemnością jej do twarzy”. Oryginalny pomysł, świetne wykonanie i wyraziści bohaterowie, to tylko niektóre z zalet tej książki. Ja natomiast z ogromną cierpliwością czekam na kolejny tom, w którym zanosi się na jeszcze więcej przygód i – mam nadzieję – nie mniej dzikiej fantazji. 


Książkę otrzymałam od wydawnictwa Znak, za co serdecznie dziękuję.


12 komentarzy :

  1. Interesująca fabuła. Potomkini meduzy? Tego jeszcze nie było. Ta książka może być miła odmianą po wampirach, wilkołakach i upadłych aniołach. Chyba się skuszę :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Choć nie czytałam "Krwawego fioletu" i nie będę mogła porównać tych dwóch książek ze sobą, to z pewnością zapoznam się z dziełem pani Keaton, albowiem wszystko to, co napisałaś, zachęciło mnie do kupna tejże książki spośród wielu innych ciekawych książek ;D Myślę, że kupię dopiero po maturze, ale na pewno przeczytam to połączenie mitologii (uwielbiam!), groteski(nie wiem czemu, ale zawsze groteska kojarzy mi się z "Tangiem" Mrożka) i współczesności ;) PS. Te długie, nie dające się ściąć włosy, przypominały mi trochę historię z... "ZAPLĄTANYCH" ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię Percy'ego Jacksona więc i po to zapewne sięgnę. Mitologię polubiłam ze względu na niego, a jeśli jest możliwość "podobnej mieszanki" to z chęcią przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie też irytowały te przekleństwa, o tyle dziwne, że raczej w książkach mi nie przeszkadzały...
    Ale książka jak najbardziej warta przeczytania i kurcze, już mnie ciekawi co będzie dalej.
    **********************
    Kochana! Przed chwilą trafiłam na stronkę autorki! Otóż nasza Kelly Keaton pisze również jako Kelly Gay serie dla starszych czytelniczek ;)
    http://www.kellygay.com/
    Ciekawe czy Znak wyda również tę serię dla nieco starszych :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie ta książka też się podobała, ale nie powaliła mnie na kolana. Niemniej super, że Ty jesteś zachwycona, o to właśnie w dobrej lekturze chodzi - aby porwać czytelnika ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. motyw meduzy brzmi zaskakująco, a fabuła i mitologiczne odwołania ciekawią. jak tylko będzie okazja chętnie rzucę okiem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na pewno przeczytam! Świetna recenzja. x>

    OdpowiedzUsuń
  8. teraz jakoś panuje moda na tą książkę chyba
    bo co chwilę widzę jej recenzje na innych blogach
    ale nie wiem czy ją kiedyś przeczytam
    jakoś mnie ona nie przekonała

    OdpowiedzUsuń
  9. książkę już przeczytałam i jest super ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Już chcę tą książkę - recenzja tylko podsyciła moją chęć przeczytania jej :D Cieszę się, że będzie więcej części.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurcze ta książka atakuję mnie z każdej strony i chyba jej ulegnę ;]

    OdpowiedzUsuń
  12. Na okładkę tej książki napotykałam już na innych blogach, ale dopiero u Ciebie przeczytałam recenzję. Muszę przyznać, że mimo początkowej niechęci do tego typu literatury przekonałaś mnie i muszę tę pozycję zaliczyć do tych, które kiedyś w przyszłości przeczytam.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...