piątek, 8 lipca 2011

Recenzja: "Dolina. Gra" - Krystyna Kuhn

Opis wydawcy:

Gdzieś w ciemności
w samym środku pustkowia
skrywa się mroczna tajemnica...
Odjazdowe otrzęsiny w domku nad jeziorem. Tak studenci świętują swoje przybycie do college’u w Grace – położonej w Kanadyjskich Górach Skalistych elitarnej uczelni dla wybitnie uzdolnionych. Julia wraz z przyjaciółmi wkrótce ma się przekonać, że w zapomnianej przez Boga i ludzi dolinie dzieją się dziwne rzeczy...
Skąd tyle tabliczek ostrzegawczych wokół uczelni?
I dlaczego Google Earth nie lokalizuje tego miejsca na mapie?
Gdy Robert – brat Julii – widzi dziewczynę samotnie skaczącą ze skały do jeziora Lake Mirror, nikt mu nie wierzy, nawet siostra. Mimo to rusza na ratunek. Nie ma pojęcia, że oto, chcąc nie chcąc, staje się pionkiem w grze – fragmentem czyjegoś misternego planu…


Powieść „Gra” to pierwsza część serii „Dolina” autorstwa niemieckiej pisarki Krystyny Kuhn. Pozycja ta w idealnym momencie weszła na polski rynek wbijając się w młodzieńcze gusta, spragnione historii strasznych i tajemniczych, doprawionych niewielkim wątkiem paranormalnym.

„Gra” opowiada historię rodzeństwa Julii i Roberta, którzy w okolicznościach niewiadomych dla czytelnika przybywają do elitarnej uczelni położonej w odciętej od świata dolinie Kanadyjskich Gór Skalistych.

Na samym początku nie sposób nie zauważyć pewnych inspiracji, którymi sugerowała się autorka. Samo miejsce akcji do złudzenia przypomina odcięty od świata hotel Overlook znany z powieści „Lśnienie” Stephena Kinga. Dodatkowo u Krystyny Kuhn pojawia się motyw „żyjącego budynku”, który od samego początku zdaje się obserwować bohaterów. Kolokacje te nie rażą, ponieważ rozwój wydarzeń jest zupełnie inny niż u pana Kinga, ale też nie wprowadzają dodatkowego smaczku, na który liczyłam. Lubię nawiązania intertekstualne i zawsze chętnie przyjmuję odwołania do innych dzieł kultury. Nie narzekam jednak. Zwłaszcza na początku, bo nie wypada!

„Gra” to od samego początku jedna wielka tajemnica. Autorka od pierwszej strony buduje napięcie grozy i informuje czytelnika o tym, że do samego końca zmagać się on będzie z pewnymi niewyjaśnionymi sprawami z przeszłości bohaterów. Tajemnice, z którymi spotyka się czytelnik są dwie. Pierwszą zapewnia konwencja kryminału (a może thrillera – trudno powiedzieć jednoznacznie z czym mamy do czynienia w przypadku „Gry”); wraz z bohaterami staramy się rozwikłać sprawę tajemniczego morderstwa oraz jego okoliczności. Autorka jednak na tym nie poprzestała, sprawiając, że stopień zapętlenia powieści jest jeszcze większy. Swoją tajemnicę ma też główna bohaterka. Jej sekret poznajemy niespiesznie, po kawałku. Trzeba przyznać – zabieg ciekawy, myślę jednak, że brak tej dodatkowej tajemnicy nie umniejszyłby walorów powieści. Faktem jest jednak, że wszystkie dodatkowe, ciemne sprawki wprowadzają do powieści wiele tajemniczości, ponadto zostały bardzo ciekawie rozwiązane, a to duży plus.

Powieść pełna jest niedopowiedzeń, czytelnik otrzymuje niewiele danych, a te nieliczne, które uda mu się zapamiętać wprowadzają do dezorientacji i niepewności. Do samego końca nie wiedziałam jak rozwiąże się akcja, co chwilę byłam czymś zaskakiwana. Zarówno sceneria, jak i wydarzenia w powieści wywoływały u mnie dreszcze i niepokój. Kilkukrotnie byłam zestresowana do tego stopnia, że przewracałam kilka kolejnych stron, aby poznać zakończenie danego rozdziału.

Zdecydowanie najsłabszym aspektem powieści jest język. Czytałam kilka recenzji, w których zarzuty spadły na Bogu ducha winnego tłumacza. Niesłusznie. Wina leży po stronie autorki, która jakby uparła się, żeby swoją powieść zamerykanizować. W książce co chwilę pojawiają się doprowadzające do szału angielskie wtrącenia i zwroty. Po co? Nie wiem. Być może autorka myślała, że przez to będzie bardziej ‘cool’ i ‘trendy’. Poza tym zwróciłam uwagę na kilka błędów rzeczowych (w jednym zdaniu Julia wkłada kopertę do kieszeni, w następnym koperta wypada jej z dłoni).

Książkę czyta się na jednym wdechu i właśnie to wynagradza nam wszelkie inne niedociągnięcia. Uwielbiam powieści od których nie sposób się oderwać, a nawet jak już się uda, to cały czas myśli się o rozwiązaniu przedstawionej w książce zagadki.

Zdecydowanie zachęcam do sięgnięcia po „Grę”. Dolina to bardzo ciekawe miejsce, które wchłonie niejednego czytelnika.


A już w sprzedaży tom drugi serii „Dolina” – „Katastrofa”. 













Książkę otrzymałam od wydawnictwa Telbit, za co serdecznie dziękuję. 



Dodatkowo chciałabym poinformować, że na stronie wydawnictwa Telbit na Facebooku trwa akcja Książka w kwiecie wieku. Jej celem jest prezentowanie dzieł w naprawdę słusznym wieku. Warto przejrzeć te wiekowe dzieła! ---> klik
Przyłączycie się? 



20 komentarzy :

  1. Od dłuższego czasu wodzę oczyma za tą książką. Czas najwyższy po nią sięgnąć, lecz trochę boję się tego mizernego tłumaczenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka wydaje się ciekawa, więc koniecznie muszę przeczytać:)).
    Pozdraiwam!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cyrysia! Jest właśnie tak, jak napisałam! Tłumaczenie jest dobre, więc nie ma się czego bać. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Następna pozycja do przeczytania :) Jestem jeszcze troszkę niepewna, bo nie lubię cienkich książek, ale treść się najbardziej liczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już kiedyś o niej czytałam i też mnie zaciekawiła... Może kiedyś się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja również jestem po kilku recenzjach tej książki i szczególnie bawią mnie te błędy rzeczowe. Czytałam gdzieś, że bohaterka huśtała się boso, żeby za chwilę wpić obcasy w piasek czy coś takiego :) :)
    Raczej po książkę nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Od pewnego czasu mam na nią ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Od jakiegoś już czasu mam na nią wielką ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba sięgnę. Okładka jest dość nietuzinkowa, taka inna niż wszystkie... A ja jestem wzrokowcem ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam "Grę" już jakiś czas temu. To jest książka z tego typu, który czyta się szybko i gładko. Wspominam ją jako lekturę ciekawą, ale niepowalającą.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapowiada się naprawdę ciekawie. Fajna recenzja - zachęciła mnie i na pewno sięgnę po tę książkę jak tylko będę mieć okazję :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Trochę odrzucają mnie te niedociągnięcia, ale na pewno poszukam w bibliotece ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Książkę uzyskałam w ramach wymiany i.. niedługo się zabieram. Dlatego właśnie cieszy mnie, że Ci się spodobała :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Niestety, zupełnie nie moje klimaty. Wszelkie thrillery, kryminały omijam szerokim łukiem. A z wątkami fantastycznymi to już w ogóle ;) Mimo wszystko gratuluję tak wciągającej recenzji!

    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  15. Hmm.... Ciekawa pozycja. Uwielbiam książki z tajemnicami. Jak tylko znajdę czas i książkę to się za nią zabiorę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam i podobała mi się, jednak nie zachwyciła ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedy można się spodziewać Twojego czerwcowego stosiku? Ja tak lubię je oglądać, a potem śnić, że też mam tyle książek. Zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
  18. Haha! Annie, już niedługo. :) Kto wie! Może nawet dzisiaj... :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mmm, po takiej recenzji aż mam ochotę sięgnąć po "Grę" ;) Chociaż strasznie wkurza mnie takie amerykanizowanie na siłę - podobnie było w "Wezwaniu" Kelley Armstrong, no ale trudno ;P

    OdpowiedzUsuń
  20. Książka może być ciekawa, przynajmniej na to wskazuje Twoja recenzja :) ale jakoś razi mnie to zamerykanizowanie, nie cierpię takiego sztucznego języka... Książkę raczej sobie daruje, ale na pewno będę tu zaglądać ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...