środa, 19 października 2011

Recenzja: "Dotyk ciemności" - Karen Chance

Wydawnictwo Papierowy Księżyc

Opis wydawcy:

Dotyk Ciemności to pierwszy tom bestsellerowej serii o przygodach Cassandry (Cassie) Palmer, która posiada zdolności jasnowidzenia i komunikowania się ze światem zmarłych.
Błyskotliwa i wciągająca seria autorstwa Karen Chance to jeden z najpopularniejszych na świecie cykli paranormal/urban fantasy. Jest publikowany w kilkunastu językach i na całym świecie cieszy się równą popularnością co serie Patricii Briggs, Ilony Andrews czy Charlaine Harris.


„Ni to ziębi, ni to grzeje” - głosi ludowe przysłowie, którym z pewnością określić można powieść Karen Chance. „Dotyk ciemności” bowiem, to powieść niejednolita, budząca wiele skrajnych emocji. 

Dość szybko tocząca się akcja rozpoczyna się już na pierwszej stronie. Barwna narracja Cassie pozwala nam wczuć się w opowiadane przez nią wydarzenia, a dzięki jej zdolnościom wizjonerskim mamy dostęp do wszystkich potrzebnych informacji.
Świetna jest też bogata w szczegóły miejsko-fantastyczna rzeczywistość. Niezwykle ciekawa jest duża ilość występujących w powieści istot nadnaturalnych; od wampirów, poprzez magów, aż po duchy. 

Bohaterką opowiedzianej historii jest Cassie – sławna wizjonerka, która stara się prowadzić normalne życie. O to jednak trudno, jeśli zobaczyć można swój własny nekrolog. Cassie jednak nie zamierza się poddać i ucieczką próbuje ratować swoje życie. Niestety bohaterka nie wzbudziła mojej większej sympatii. Czemu? Nie wiem. To potrafiąca radzić sobie w trudnych sytuacjach kobieta, potrafi walczyć i się bronić. To jednak, czego broni najbardziej to własne dziewictwo. Cecha ta sprawia, że powieść – celowo, czy nie – nabiera dziwnego zabarwienia moralno-wychowawczego. A wszelkie elementy erotyczne w niej występujące, tylko to wrażenie potęgują. Postawa Cassie irytuje i prezentuje główną bohaterkę jako słabą, nieco głupiutką istotkę. A bieganie z pistoletami i walka wręcz zobowiązuje, prawda? 

Kolejną kwestią są podróże w czasie. Tematyka ta, niezwykle przez mnie lubiana, pojawia się także tutaj. Czytając powieść trzeba cały czas pozostawać w czujności, aby nie pogubić się w chaotycznych, skomplikowanych opisach wydarzeń zwłaszcza, że dzieją się one na różnych płaszczyznach czasowych. 

Bohaterowie dzielą się na dwie grupy – pierwszą, wykreowaną przez Karen Chance i drugą… bandę historycznych postaci, mieszaninę różnych epok i narodowości. Zabieg ten wyszedł nie tylko nieciekawie, ale wręcz żenująco i według mnie jest najsłabszym elementem całej powieści. Przyłapałam się na tym, że czytając o Kleopatrze, Rasputinie i całej gromadzie innych historycznych osobistości zasłaniałam twarz dłonią – wstydziłam się, było mi głupio, że czytam coś tak – mówiąc kolokwialnie, ale dosadnie – idiotycznego. Wszystkie zresztą zabiegi ze zmianą czasu nie wyszły autorce najlepiej. Choć ciekawie zaprezentowane – nie trzymały się podstawowych zasad logiki. Bohaterowie gmerają w przeszłych odmętach, zmieniają bieg wydarzeń, a ich teraźniejszość pozostaje taka sama.

Zastanawiam się w czym tkwi problem. Nie w całokształcie, bo ten w ostatecznych rozrachunku wypada na plus. Diabeł tkwi w szczegółach, które są tutaj niedopracowane, nieprzemyślane i co najważniejsze – bardzo irytujące. Książkę przeczytać można, ale na pewno nie ma co liczyć na niezapomnianą lekturę.


Recenzja napisana dla portalu LubimyCzytac.pl



15 komentarzy :

  1. Chyba sobie odpuszczę, również lubię motyw podróży w czasie, ale jeśli tu jest tak "skopany" to sobie daruję "Dotyk ciemności".

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przepadam za fantasy, ale czasem się skuszę, pod warunkiem, że jest naprawdę dobre. Tu taj widzę, że serii brakuje tego "czegoś", więc odpuszczę sobie tym bardziej:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet mi się podobała tylko trudno było się połapać w akcji i ten szybki przekaz informacji...

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiele słyszałam o tej książce, ale nigdy mnie specjalnie do niej nie ciągnęło. Tym bardziej teraz po Twojej recenzji, mówię stanowczo nie. Może kiedyś po nią sięgnę i wyrobię sobie własne zdanie, ale to z pewnością nie w bliskiej przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szczerze mówiąc po prostu nie wiem...zastanowię się jeszcze, może jak wpadnie mi w ręce ...?

    OdpowiedzUsuń
  6. Niedługo będę mimo wszystko miała okazję przeczytać "Dotyk" i zobaczymy czy nasze poglądy będą podobne :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam i pozytywnie i negatywne recenzje tej książki i teraz mam dylemat ... komu wierzyć? Chyba narazie się wstrzymam z kupnem jeszcze, gdyż boje się czytelniczej porażki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo podoba mi się okładka, szkoda że reszta najwidoczniej nie idzie z nią w parze ;( Nie sądzę, bym kiedykolwiek ją przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  9. Także wątek podróży w czasie tutaj średnio do mnie przemawiał. Historia ma potencjał, szkoda, że ciut lepiej jej nie wykorzystano.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak myślałam, że książka średnia, więc Twoja opinia tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że jestem na NIE xD

    OdpowiedzUsuń
  11. A kiedyś miałam na nią ochotę. Teraz już sama nie wiem ;P Może jak sama wpadnie w moje łapki...

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam i uważam, że nie była to pozycja rewelacyjna, tak jak i Ty ;] Ale mimo to całkiem przyjemnie się czytało XD

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiem czemu, ale podoba mi się okładka :P Niby nic specjalnego, ale jakoś tak mnie zaintrygowała. Przeczytam, gdy nadarzy się jakaś okazja :D
    Co do Wilde'a to mam "Teleny" w domu i jak tylko będę miała więcej czasu zabiorę się za tą książkę, bo zapowiada się po prostu cudownie ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam mieszane uczucia co do tej książki i sama nie wiem, czy po nią sięgnę. Muszę się jeszcze zastanowić. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie coś ciągnie do tej książki (może to ta magnetyzująca okładka? xD), ale już słyszałam kilka podobnych opinii do Twojej, dlatego wolę nie ryzykować i książkę przeczytam, ale w ebooku ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...