wtorek, 1 listopada 2011

Recenzja: "Czerwień rubinu" - Kerstin Gier

Wydawnictwo Egmont

Opis wydawcy:

Trylogia Czasu jest tak wciągająca, że w zasadzie należałoby powiedzieć: „wsysa”; jest dowcipna, a zarazem totalnie romantyczna. Pewnego dnia piętnastoletnia Gwen odkrywa, że jest posiadaczką genu podróży w czasie – niespodziewanie przemieszcza się o sto lat wstecz. Okazuje się, że nie jest jedynym podróżnikiem - istnieje całe tajne bractwo, zajmujące się kontrolą dwunastu podróżników w czasie – Gwen jest ostatnim z nich. Szybko odkrywa, że jedenastym jest bardzo atrakcyjny dziewiętnastolatek: Gideon. Ale zakochiwanie się nie jest takie proste gdy się skacze tam i z powrotem w czasie i gdy trzeba wypełnić niebezpieczną misję w XVIII. wieku.


Pewnego październikowego dnia na świat przychodzą dwie dziewczynki.  Charlotta i Gwendolyn to dorastające razem kuzynki. Charlotta od zawsze przygotowywana jest do tego, z czym będzie musiała się zmierzyć w przyszłości. Uczy się języków obcych, historii, tańca, fechtunku. Między szesnastym, a siedemnastym rokiem życia odbędzie swoją pierwszą podróż w czasie. Gwen wychowywana jest jak tradycyjnym sposobem, jej matce zależy na tym, aby miała spokojne dzieciństwo i młodość. Jednak wbrew wszystkim przypuszczeniom to właśnie niespodziewająca się niczego Gwendolyn wyrusza w swoją pierwszą podróż w przeszłość. To ona – wbrew obliczeniom i wiedzy, jaką posiadali członkowie jej rodziny – obdarzona została genem podróży w czasie. Dzięki temu poznaje przystojnego Gideona, a także zdobywa dostęp do wielu mrocznych tajemnic, które do tej pory skrywali strażnicy.

Naprawdę lubię tematykę podróży w czasie! Zagadnienie to jest dla mnie na tyle abstrakcyjne, że każda jego próba uporządkowania, wytłumaczenia, czy opisania wydaje mi się fascynująca. Na dodatek w książce Kerstin Gier wszystko chodzi jak w szwajcarskim zegarku – każdy problem ma swoje rozwiązanie. Autorka bardzo starannie dopracowała szczegóły swojej koncepcji, dzięki czemu jest ona zrozumiała dla czytelnika.

Czytanie „Czerwieni rubinu” było prawdziwą przyjemnością. Dawno nie zdarzyło mi się tak dobrze bawić przy lekturze. Fabuła była ciekawa, a bohaterowie wyraziście odmalowani. Na dodatek pierwszoosobowa narracja Gwendolyn bardzo przypominała mi sposób mówienia Sophie Mercer z książek o Hex Hall – ten sam typ humoru, ciętych ripost, szalonych i czasami niezbyt mądrych (ale za to jakże zabawnych) spostrzeżeń na świat. To właśnie dzięki Gwen „Czerwień rubinu” jest tak wyjątkowa.

Podoba mi się, że powieść obfituje w różne niewyjaśnione fakty. Pierwszy tom trylogii dostarcza wielu nierozwiązanych zagadnień; zarówno mroczna przeszłość, jak i teraźniejszość pełne są wydarzeń, o których dowiadujemy się stopniowo, a każda nowa tajemnica wzmaga naszą ciekawość, aby dowiedzieć się, co będzie potem. Wiele z nich nie zostaje wyjaśnionych do samego końca, co zapewnia nam niezapomniane wrażenia także w kolejnych tomach, które z pewnością będą kontynuowały rozpoczętą historię. Wielość rozpoczętych wątków sprawia, że niełatwo domyślić się ciągu dalszego. Nieźle są także odmalowane realia historyczne. Z niecierpliwością czeka się na kolejne podróże do przeszłości, aby wraz z bohaterką postawić stopę na londyńskiej ulicy sprzed kilkuset lat.
Od książki nie sposób się oderwać, należy ona do tego typu powieści, przy których czytaniu obiecujemy sobie „jeszcze tylko jeden rozdział” i ani się obejrzymy, a nie zostanie nam ani jedna kartka. Wtedy warto mieś pod ręką drugi tom trylogii – „Błękit szafiru”. :)  

Jedna rzecz tylko nie daje mi spokoju. Dlaczego Gwendolyn nie mogła przenieść się do przyszłości? Odpowiedź na to trudne pytanie brzmi: „bo przyszłość się jeszcze nie wydarzyła”. Ale czy na pewno? Skąd wiadomo, że właśnie tu i teraz narratorki jest teraźniejszością? A co z poprzednimi podróżnikami w czasie? Gwendolyn i Gideon przybywają do wcześniejszych epok jako przybysze z przyszłości właśnie. Jak to możliwe? Czyżby przyszłość była pojęciem względnym? To jedno niewytłumaczone zagadnienie kładzie się cieniem na dobrze skonstruowanej teorii. Liczę na jego wyjaśnienie w kolejnych tomach. Fakt jednak, że powieść młodzieżowa zmusiła mnie do dosyć poważnej filozoficznej refleksji poczytuję za zaletę.

Z całego serca polecam „Czerwień rubinu”. Spodoba się ona przede wszystkim osobom spragnionym nowości, którym zbrzydły wszystkie schematyczne powieści młodzieżowe wydawane w ostatnich latach. To książka lekka, pochłaniająca całą uwagę i dająca to, co w literaturze najważniejsze – radość czytania. 

 Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Egmont!

33 komentarze :

  1. Chciałabym przeczytać Trylogię Czasu, żeby móc - mam nadzieję - podzielać zachwyt nad tą serią. Bo radość czytania jest najważniejsza!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już od dłuższego czasu mam ogromną ochotę zapoznać się z tą pozycją, więc jak tylko dostanę od rodziców jakieś pieniądze, to biegnę do Matrasa albo Empiku i natychmiast ją kupuję :D Po prostu nie mogę się tego doczekać xD Tobie się spodobała, więc jest spora szansa, że i mnie przypadnie do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że bardzo pozytywnie odebrałaś ,,Czerwień rubinu''. Cieszę się bardzo ponieważ zakupiłam już tę książkę i zamierzam w wolnej chwili przeczytać. Ciekawa jestem czy będę miała podobne odczucia jak ty. Czas pokaże.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam i bardzo mi się podobała. Też się nad tym zastanawiałam o czym napisałaś w przedostatnim akapicie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Podobnie jak cyrysia, mam tę książkę u siebie na półce, więc tym bardziej cieszy mnie Twoja pozytywna opinia:)

    OdpowiedzUsuń
  6. czytałem i bardzo mi się spodobała. Jest świetna! ;)
    ALe dwójka i tak jest lepsza. Niedługo się przekonasz ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam i nic, tylko się zachwycałam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Już od jakiegoś czasu przymierzam się do tej serii i mam nadzieję, że szybko przeczytam i spodoba mi się również :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Absolutnie moja ulubiona premiera tego roku. Kocham Kerstin Gier (polecam "Z deszczu pod rynnę" - już nieparanormalne, ale genialne poczucie humoru!) a także jej Trylogię Czasu!
    Szkoda, że tom 3 dopiero na wiosnę :(
    Kocham tą trylogię tak bardzo, że zacznę czytać ją od początku po niemiecku (po polsku czytałam 1 i 2 tom już 3 razy!)
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytam same pozytywne recenzje i szczerze mówiąc zaczynam się obawiać czy się nie zawiodę...

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla mnie świetna książka. Miałam również okazję zaraz po tej lekturze przeczytać drugą część, więc jakby mi się odrobinę zlały i nie do końca wiem, która bardziej mi się podobała:)

    OdpowiedzUsuń
  12. I jeszcze Ty ją zachwalasz! :D Kurczę, teraz naprawdę będę musiała wygospodarować sobie czas na "Czerwień rubinu" ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam i również mi się podobała :D A druga część jeszcze bardziej ^^

    OdpowiedzUsuń
  14. Same dobre opinie na temat tej książki:). Muszę w końcu zabrać się za tą serię.

    OdpowiedzUsuń
  15. Z chęcią zabiorę się za tą książkę bardzo mnie zaciekawiłam i nie mogę się doczekać aż ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Już tyle słyszałam o tej książce, a jednak nadal jej nie przeczytałam i bardzo tego żałuję, wiem już jaka książka będzie następną jaką kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ochh, strasznie chciałabym ją przeczytać :)
    [http://sewiasterecenzje.wordpress.com/]

    OdpowiedzUsuń
  18. Lubie czytac orginalne książki, no i skoro polecasz:) Na pewno tematyka wydaje sie interesująca i chętnie przeczytam coś nowego.

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Książka czeka już u mnie na półeczce- więc bardzo cieszy mnie taka pozytywna opinia ;-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Muszę przeczytać, bo genialnie się zapowiada ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wydaje się być ciekawą książka, ale nie jestem jednak pewna czy bym ją przeczytała.:D

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo możliwe, że ją przeczytam jak będę miała okazję :)
    pozdrawiam!
    http://ksiazki-alys.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Właśnie zbieram na nią pieniądze i muszę powiedzieć, że strasznie jestem jej ciekawa. Strasznie mnie przyciąga ta okładka :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Zaintrygowałaś mnie i zachęciłaś tym samym!
    dziękuję!

    Z.

    "niech żyje James Bond!"

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja już sama przeczytałam wszystkie części trylogii i jestem wniebowzięta. Może i zagadnienie dotyczące przyszłości nie zostało wyjaśnione, ale po części to rozumiem. Gwen nie mogła popełnić żadnego głupstwa ani nie zostawić żadnej rzeczy w przeszłości, aby nie zmienić teraźniejszości. Więc to samo byłoby z przyszłością, która, jak sama zauważyłaś, jeszcze się nie wydarzyła, a ani Gwen, ani Gideon nie mają prawa czy obowiązku jej zmieniać. Jednak każdy ma swoją własną koncepcję na ten temat ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Mam w planach tę serię, ale raczej dalekich.

    OdpowiedzUsuń
  27. Czytałam tę książkę i uważam,że jest jak najbardziej godna polecenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Muszę szybko zakupić trylogię. Mam na nią wielką ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Seria wydaje się bardzo ciekawa;)
    Wpadnij do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  30. Co prawda ksiazka zostala wydana juz rok temu, ale jakos nie siegnalem jeszcze po nia... musze to koniecznie szybko zmienic ;)

    Przy okazji zapraszam do mnie na http://aleksiazka.blogspot.com

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  31. Ku mojej radości mam okazję poznać całą serię Trylogii czasu - moja biblioteka zakupiła wszystkie trzy tomy, które od razu zabrałam ze sobą do domu. Na razie jestem na etapie drugiego tomu. I trzeba przyznać, iż mimo małych mankamentów, ta seria wciąga!

    OdpowiedzUsuń
  32. Lubisz tematykę podróży w czasie? A czytałaś "Obcą" Diany Gabaldon? Jeśli nie to przeczytaj! Świetna książka! A co do Trylogii Czasu to przeczytałam wszystkie 3 części i czekam na film. A film już w tym roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam "Obcą"! Ktoś mi już ją bardzo polecał i jak to ja - mam już całą serię w domu. :P Ale te książki są taaaaakie grube! I ciągle nie mam na nie czasu. :P
      Trylogię Gier całą też czytałam, tylko recenzji nie napisałam. :P

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...