środa, 13 lutego 2013

Top 10: Ulubione seriale!



Ulubione seriale! 

To moje pierwsze Top 10 na blogu, bo "za moich czasów" :P tych wspaniałych rankingów jeszcze nie było. Chyba. A że akurat seriale, to jeden z moich ulubionych tematów, więc czym prędzej zabieram się za tworzenie zestawienia. 

Kocham, absolutnie kocham seriale! Przede wszystkim dlatego, że jeśli jest naprawdę ciekawy, to wciąga po uszy. Co więcej - nie kończy się (jak na przykład film) po dwóch godzinach, tylko ciągnie się całymi latami. Sama nie wiem jaką strategię oglądania seriali lubię najbardziej. Bo są dwie. Pierwsza, to oglądanie serialu na bieżąco i co tydzień czekanie na każdy kolejny odcinek. Sposób miły, rozsądny (bo co za dużo, to niezdrowo), ale niestety często okazuje się, że jeden odcinek to za mało. Zwłaszcza, gdy ten skończy się w najmniej odpowiednim momencie i na kolejny trzeba czekać tydzień, miesiąc, a czasami całe wakacje. 
Drugi sposób, to oglądanie całych sezonów. Sposób ten dostarcza wiele satysfakcji, ale potrafi zniszczyć życie zawodowe, karierę naukową, kręgosłup, sylwetkę i oczy. Bo jak już się zacznie, to nie można przestać. I potem siedzi się (albo jak ja - leży) całe dnie i zapominając o rzeczywistości (o jedzeniu, o głodnych psach i kotach, o nauce, o porach dnia i nocy), pogrąża się człowiek w tym upodleniu, a potem żałuje... ale tylko trochę. ;) 

Ponieważ Top 10 to dla mnie zdecydowanie za mało, dzielę swoje ukochane seriale na dwie części i do każdej z nich wrzucam po dyszce. A co! 



SERIALE ZAKOŃCZONE


1. The Tudors (Dynastia Tudorów)

Mój ulubiony serial nie tylko wśród zakończonych, ale w ogóle. Wspaniały, stworzony z rozmachem, opowiadający niezwykłą historię. Wspaniałe jest w nim to, że z jednej strony wiemy jak potoczy się akcja; to przecież serial historyczny, na dodatek bardzo historii wierny! Z drugiej jednak strony wszystkie te wydarzenia emocjonują, bohaterowie jawią się jako żywi, a każda serialowa śmierć porusza tym bardziej, gdy uświadomimy sobie, że ta postać kiedyś faktycznie istniała i tak właśnie mogło wyglądać jej życie! Poza tym, wiedząc w jakim mniej więcej kierunku rozwijać się będzie historia, zwracamy większą uwagę na szczegóły. Nie przypuszczałam, że to właśnie polityka zaciekawi mnie bardziej niż kwestie społeczne.
Bardzo żałuję, że nie powstały kolejne sezony opowiadające o dalszych pokoleniach Tudorów. 




2. Lost (Zagubieni)


Emitowany na bieżąco Lost nie wzbudził mojego zainteresowania, nie obejrzałam ani jednego odcinka. Wszystkie 6 sezonów nadrobiłam w zeszłym roku. Miałam akurat wtedy trochę wolnego czasu i czas ten okazał się być wyjętym z życiorysu. Oglądałam bez przerwy, odcinek za odcinkiem, nie mogłam się oderwać. Nie spałam i nie widywałam słońca. Całkowicie dałam się wciągnąć w świat tajemniczej wyspy – czułam się jak jeden z rozbitków, dlatego, kiedy wreszcie serial się skończył, a ja musiałam powrócić do normalnego życia, dotkliwie przeżyłam ten powrót.
Genialny serial! Mnóstwo tajemnic, zagadek, ciągła atmosfera niepewności. Komu ufać, a komu nie? Na dodatek te zaskoczenia! Czasami mój punkt widzenia zmieniał się o 180 stopni. Nie było idealnie – nienawidziłam głównej pary bohaterów (typowi „bohaterowie” do zrzygania) i kilku postaci epizodycznych, ale nie miało to większego znaczenia. Świetny pomysł i świetna realizacja! 

 3. Queer as Folk

Queer as Folk to oryginalnie miniserial brytyjski, który wiele lat temu szybko obejrzałam i równie szybko zapomniałam. To jeden z nielicznych przypadków, gdzie oryginalna wersja serialu jest znacznie gorsza od swego wtórnego, amerykańskiego remake’u. Tak więc zaszczytne trzecie miejsce przypada właśnie amerykańskiej wersji! Queer as Folk to serial o tematyce LGBTQ. Pięciosezonowa opowieść o grupie homoseksualnych przyjaciół z Pittsburga. Trochę tu nietolerancji, homofobii, a nawet choroby i śmierci, ale Queer as Folk to przede wszystkim opowieść o radości życia, o miłości, przyjaźni i akceptacji. Sporo też akcentów komediowych i seksu. No i Gale Harold – moja wielka miłość (ten pan na środku, z rozpiętą koszulą). ;) Spośród wszystkich obejrzanych przeze mnie seriali, to właśnie do tego mam największy sentyment i do niego wracam najczęściej. 

 4. Weeds (Trawka)

Szczerze i z całego serca nienawidzę amerykańskich komedii. Wszystkie są tak samo głupie i nieśmieszne, poza tym wszystkie są z założenia mocno „kabaretowe” – ich dowcip w głównej mierze zasadza się na gagu słownym, najbardziej „śmieszą” wypowiedzi bohaterów. Współczesne „hity” typu „How I Met Your Mother” albo – co gorsza! – „Big Bang Theory” wywołują u mnie odruch wymiotny. Dlatego z ogromnym sceptycyzmem podchodziłam do Weeds, które – jakby nie patrzeć – jest komedią. Na szczęście Weeds okazało się inne. Przede wszystkim nie jest to typowa komedia – nie ma tu żadnych beznadziejnych nagranych śmiechów w tle, a równie dużo, co humoru jest tu sytuacji naprawdę poważnych. Poza tym zabawne sytuacje nie wynikają z marnych dowcipów, ale z sytuacji, nierzadko absurdalnych i – to bardzo ważne – łamiących wszelkie możliwe tabu! No i tematyka – młoda kobieta, po śmierci męża, szukając możliwości zarobku angażuje się w handel marihuaną. :)  
Czwarte miejsce w rankingu dotyczy przede wszystkim dwóch pierwszych sezonów, kolejne są już nieco gorsze (z kilkoma świetnymi momentami), jednak nadal oglądałam je z przyjemnością. 

 5. Skins (wersja U.K.)
Najbardziej demoralizujący serial w historii telewizji. Bardzo odważny i bardzo poruszający, a na dodatek tak bardzo odmienny od tych wszystkich amerykańskich seriali o szczęśliwych nastolatkach z „wielkimi problemami”. Z jednej strony bardzo smutny i przygnębiający, z drugiej pokazujący, że zawsze jest nadzieja, nawet jeśli nie w najbliższym otoczeniu, to przynajmniej w narkotykach.  




 6. Dawson's Creek (Jezioro Marzeń)
Serial mojej młodości, którego wszystkie odcinki powtórzyłam sobie kilka lat temu. Pierwszy serial, który obejrzałam w telewizji od deski do deski. Sentyment pozostał na zawsze, a niektóre sceny wyryły się w mojej głowie tak bardzo, że ze szczegółami pamiętam je do dziś. Poza tym to właśnie ten serial oglądany w późnym dzieciństwie, ukształtował mój obecny stosunek do homoseksualizmu, za co jestem mu dozgonnie wdzięczna! 









 7. Ally McBeal
Sytuacja podobna do poprzedniej. Ally McBeal to serial, który oglądałam z rodzicami mając kilkanaście lat. Kilka lat temu powtórzyłam sobie całość. Ally McBeal to przede wszystkim galeria wspaniałych bohaterów - każdy jeden lepszy od poprzedniego. 
Poza tym myślę, że to właśnie dzięki Ally w przyszłym roku kończę studia prawnicze. ;)








 















8. Beverly Hills 90210 / Pupular
Dlaczego te dwa seriale razem? Bo jeden jest parodią drugiego, a przynajmniej w pewnym sensie. 
O Beverly Hills 90210 chyba nie trzeba nikomu mówić. Opowiada o grupie bogatych, raczej zepsutych nastolatków. O ich miłościach, problemach, rozterkach. W zasadzie nic szczególnego, a jednak ma to "coś". Oglądałam go będąc w podstawówce, bo oglądała starsza siostra. Niewiele z tego rozumiałam, ale było fajnie. Kilka lat temu można było znów obejrzeć w polskiej telewizji Beverly Hills, oglądałam i się nie zawiodłam. Było naprawdę przyjemnie. Szkoda, że współczesna wersja kultowego serialu - 90210 - nie sięga swemu oryginałowi do pięt. 
Popular poznałam już będąc nieco starszą. I też było miło. Też tu sporo nastolatków, tematyka w zasadzie identyczna. Dużo też społeczności szkolnej, wyraźnego podziału na popularnych i loserów. I w tym właśnie tkwi siła Popular, bo to wszystko jest ośmieszone, zbagatelizowane i pokazane w krzywym zwierciadle.
Kiedy dwa lata temu zaczęłam oglądać Glee, od samego początku wydawało mi się, że już to gdzieś widziałam. Gdzie? Oczywiście w Popular. A później się okazało, że twórcą obu tych seriali jest Ryan Murphy. Jeżeli podoba wam się poetyka i stylistyka Glee, koniecznie sięgnijcie po Popular - młodsze rodzeństwo słynnego musicalu, z trochę mniejszą ilością muzyki (chociaż piosenki też się zdarzają!), z niemal identycznymi postaciami (poznacie między innymi pierwowzór Sue Sylvester). :)

9. Gossip Girl (Plotkara)
Kolejny serial o nastolatkach, tym razem z Nowego Yorku. W zasadzie nic szczególnego, a jednak lubiłam. Po trzecim (może czwartym?) sezonie zaczęło się psuć, dwa ostatnie ledwo się oglądało, dlatego cieszę się, że nie ciągnęło się jeszcze dłużej. 
Główna zaleta Plotkary to oczywiście Chuck! 






10. House M.D. (Doktor House)
W zasadzie nie lubię seriali medycznych. Nie znoszę tych dziwnych ludzi, którzy całkowicie poświęcają się pracy, którzy ryzykują swoje życie, aby ratować innych, którzy niestrudzeni i nigdy niezmęczeni zastanawiają się jak by tu zdobyć jeszcze więcej pracy. Jako córka dwojga lekarzy doskonale wiem, że tak to wcale nie wygląda. Bo każdy lekarz też chce mieć święty spokój, żeby na dyżurze się wyspać, a nie uganiać po sali operacyjnej. House jest inny i nie przypomina pozostałych medycznych gniotów. Jak to zazwyczaj bywa, tylko pierwsze sezony zachwycały. Potem było coraz gorzej, zwłaszcza jak zmieniła się ekipa asystentów (zwłaszcza Trzynaście irytowała mnie niesamowicie!), ale i tak obejrzałam do końca.





A na koniec... Skończyło się moje Top 10, a ja KONIECZNIE muszę wspomnieć o dwóch serialach, które oglądałam w dzieciństwie i które do dziś wspominam niesamowicie pozytywnie. Chodzi o:
Doktor Quinn                   i       'Allo 'Allo! :)


SERIALE AKTUALNE

1. Supernatural
Pierwsze 5 sezonów obejrzałam w jednym ciągu. Teraz, już trzeci rok z rzędu oglądam na bieżąco (bo Supernatural doczekał się już ósmego sezonu!). To fascynująca opowieść, której bohaterami są dwaj bracia – Sam i Dean Winchesterowie. Jeżdżą po całym kraju i polują na najróżniejsze istoty nadnaturalne - duchy, demony, wampiry, zmiennokształtnych i wiele, wiele innych. Za czasem historia zatacza coraz szersze kręgi i robi się naprawdę ciekawie. 
Nie sposób nie polubić tego serialu. Bardzo emocjonujący i niezwykle wciągający! 







2. True Blood (Czysta Krew)

Uwielbiam świat wykreowany w tej serii. Podobało mi się już w książce (jakby ktoś był zainteresowany, to recenzja TUTAJ), serial natomiast łączy ten świetny pomysł z genialną fabułą, która jest jeszcze lepsza niż w powieści. Dużo seksu i dużo krwi, a poza tym mnóstwo ciekawej akcji. Z każdym sezonem jest coraz lepiej, nigdy nie wieje nudą i zawsze czeka nas wiele zaskoczeń oraz niespodzianek.





3. Glee
Co tu dużo mówić? Na początku było idealnie – mnóstwo dobrej muzyki, lekko, zabawnie i – co najważniejsze – oryginalnie. Po drugim sezonie coraz więcej dramatów, coraz mniej wesoło i lekko, a muzyka coraz bardziej z list przebojów. Pomimo tego Glee nadal jest jednym z moich ulubionych seriali, a każdy kolejny odcinek włączam z nieskrywaną przyjemnością. Dzięki Glee poznałam mnóstwo nowych zespołów i musicali... Niesamowita lekcja historii muzyki popularnej w pigułce! 



4. American Horror Story
Każdy sezon tego rewelacyjnego serialu to kompletnie samodzielna opowieść. Najpierw poznaliśmy historię nawiedzonego domu, potem staliśmy się świadkami dziwnych, a czasami niewytłumaczalnych rzeczy w szpitalu psychiatrycznym z lat ’60-tych. Twórcy tego serialu (a jest wśród nich znowu Ryan Murphy!) udowadniają, że mają nieograniczone pokłady wyobraźni. Serial trzyma w napięciu i zbudowany jest tak, że w każdym odcinku dowiadujemy się czegoś nowego na temat opowiedzianej historii. Mnie zachwycił zwłaszcza sezon drugi, polecam zacząć swoją przygodę z serialem właśnie od niego!







5. Downton Abbey
Anglia, początek XX wieku. Czego można chcieć więcej? Niczego. Bo już samo to wystarczy do stworzenia niesamowitego klimatu. Wszystkie te konwenanse, zmiany obyczajowe, panorama społeczna i po prostu życie wielkiej posiadłości (jaśniepaństwo, służba i wewnętrzne jej podziały) zachwycają swoją dokładnością i realizmem. Do tego spora dawka brytyjskiego humoru i świetni aktorzy (na przykład genialna Maggie Smith). Cudo!
Swoją fabułą serial niesamowicie przypomina powieść Kate Morton „Dom w Riverton”. Na początku myślałam nawet, że to ekranizacja. Wszystkim fanom autorki serdecznie polecam!

 6. Misfits

Misfits to dla mnie paranormalna i nieco weselsza wersja Skinsów. Brytyjskie nastolatki z marginesów społecznych (skazani na roboty społeczne), w wyniku tajemniczej burzy otrzymują nadprzyrodzone moce. Wszystko to zabójczo śmieszne, raczej wulgarne i bardzo pomysłowe. A bohaterowie ze swymi mocami wcale nie martwią się o ratowanie świata, po prostu dobrze się bawią! Zwłaszcza, że niektóre moce zaskakują swoją nieprzydatnością. :) 





7. Vampire Diaries (Pamiętniki Wampirów)

Serial, który ostatnio bardziej mnie drażni, niż zachwyca. Opowieść o Elenie (najsłabszy punkt całego serialu!) i dwóch rywalizujących o jej względy braciach. Zaletą serialu jest to, że każdy odcinek jest wypełniony akcją po brzegi i zawsze dzieje się naprawdę dużo. Wadą natomiast to, że jest zbyt młodzieżowy, a przez to bardzo grzeczny. Jak zaczyna się robić ciekawiej, to nagle ktoś ma wyrzuty sumienia i zaczyna marudzić, że przecież tak nie wolno... Na początku mnie to nie irytowało, ale później zaczęłam oglądać „Czystą krew”. :) 


8. Pretty Little Liars
Sytuacje podobna do poprzedniej. Pierwszy sezon oglądałam w wypiekami na twarzy. Tyle zagadek, tyle tajemnic! A później... jeszcze więcej zagadek i jeszcze więcej tajemnic. Teraz, pod koniec trzeciego sezonu mam wrażenie, że twórcy już sami nie wiedzą o co w tym wszystkim chodzi. Mimo narzekań to właśnie na Pretty Little Liars każdego tygodnia czekam najbardziej. :D Bo zawsze mam nadzieję, że może tym razem dowiemy się czegoś więcej.





9. Doctor Who
Świetny serial o tematyce fantasy, poruszający na dodatek moja ulubioną tematykę – podróże w czasie. Ogromne nagromadzenie różnorodnych tematów i motywów. Uwielbiam to, że wraz z Doktorem podróżujemy do przeszłości (poznając często wspaniałe postaci historyczne), do przyszłości (zaspokajając naszą ciekawość na temat tego jak będzie wyglądał świat za pięć, dziesięć, sto, czy milion lat). No i te wszystkie zakątki wszechświata! Kto nie zna, niech natychmiast nadrabia!
Na zdjęciu moja ulubiona para aktorów. :) 

10. A dziesiątki nie będzie. Bo siedzę i myślę i nie wiem, co tu wstawić. Za dużo mam pomysłów, za dużo propozycji. A wszystkie mają zbyt wiele wad, więc do zestawienia się nie nadają. :)

Największym mankamentem mojego rankingu jest to, że za kilka tygodniu będzie on pewnie nieaktualny. Co chwilę zaczynam jakieś nowe seriale, na moim dysku zapisanych jest tyle wspaniałych tytułów! Jestem pewna, że niektóre z nich wskoczą na wysokie pozycje w rankingu.

A powiedzcie mi proszę, bo jestem kompletnie nie w temacie, jak to jest z tym Top 10? Co jakiś czas jest nowy temat, tak? A popełnię duże faux pas, jeśli trochę nadrobię zaległości i od czasu do czasu wstawię Top 10, które pojawiło się na blogach dawno, dawno temu? :P 

28 komentarzy :

  1. Mój Boże, jak ja się kochałam w Peacym! I tak namiętnie chciałam, by Joey wybrała właśnie jego!
    Co do Glee to właśnie skończyłam oglądać 3 sezon i jakoś muzyka w nim najmniej mi się podobała.
    Zaciekawił mnie natomiast American Horror Story, nie słyszałam o nim, a wygląda naprawdę obiecująco. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O, teraz oglądam Tudorów :). Fajni są, ale ich nie mam ochoty oglądać "hurtowo" (jak to zwykle z serialami robię). "Plotkara" jest moim ukochanym serialem, mimo zepsutych trzeciego i czwartego sezonu, próby rehabilitacji w piątym i beznadziejnego epilogu :D. A House'a oglądałam zabawnie, bo bez połowy szóstego sezonu. Bo ta połowa mnie nudziła.
    Z Twoich obecnych oglądam TVD, ale to już raczej sportowo. Polecam "Revenge". Zaczęłam "The Carrie Diaries" (bo to taki słodki relaks dla dzieci ^^), oglądam też "Hart of Dixie" - komedia amerykańska, ale w sumie też fajna :). No i pokochałam absolutnie "Dextera" (mój serial nr 2!). Nadrabiam też "Grey's Anatomy". Powolutku, spokojnie, ale nawet fajnie się ogląda. Byle nie więcej niż pięć odcinków na raz :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Revenge i Carrie Diaries ściągam na bieżąco. :D Ale jakoś jeszcze nie miałam czasu oglądać. Dexter tak samo, ściągam go na bieżąco od kilku lat. :P I jakoś ciągle nie mogę się zabrać. :D

      Usuń
  3. Ja też kocham seriale. To moja kolejna wielkaaa miłość! Co do oglądania całych sezonów, to mam tak teraz z "The good wife". Na szczęście są ferie i mam zamiar nadrobić do 4 sezonu (obecnie jestem na drugim). Zakochałam się w tym serialu. Oglądałam także GG. Dwa pierwsze sezony bomba, potem zaczęło się wszystko psuć. Teraz na bieżąco jestem z wieloma innymi m.in. "Scandal"; "El Barco"; "TVD"; "PLL"; The lying game"; "Switched at birth"; "Hart of dixie"; "Revenge" etc, etc. Czekam także na drugi sezon "Continuum".
    Uwielbiam je! Wszystkie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. El Barco - słyszałam, że świetne! Najpierw chcę się zabrać za Internat, bo słyszałam, że to podobne. :)

      Usuń
    2. Anonimowy12 maja, 2013

      EL BARCO NAJLEPSZY!

      Usuń
  4. Ileż tego! Aż mnie zmotywowałaś do tego abym w końcu obejrzała do końca Lost i Gossip Girl. I Supernatural mogłabym zacząć ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Za Tudorów zamierzamy się zabrać już niedługo. A co do Zagubionych - po 3 sezonie wszystko tak się zagmatwało, że ciężko było się w tym połapać...
    Pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też bardzo lubię QaF, Skinks jakoś nie do końca do mnie trafiło - o ile dwa pierwsze sezony przypadły mi do gustu, to kolejne już nie. Również oglądam PLL, SPN, Glee i Doctora Who. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie tak myślę, że muszę zacząć oglądać Tudorów, bo może mi się spodobać :D Bo tak to tylko VD i Rodzinę Borgiów oglądam ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Skąd masz tyle czasu na te wszystkie seriale? :)
    Ja swego czasu oglądałam dr. House'a, a potem były jeszcze Pretty Little Liars, ale po drugim sezonie zwątpiłam, że kiedykolwiek dowiem się kim jest A, więc zaprzestałam oglądania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem właśnie, ale dziwnym trafem na seriale zawsze się czas znajdzie. :D Nawet jak kupa nauki i na nic czasu nie starcza. A to przy śniadaniu, a to przy kolacji... :) Nieobce jest mi powiedzenie "mam taki zapierdol z serialami, że nie wyrabiam z nauką". :D

      Usuń
  9. Oglądam większość z tych seriali i jeszcze dużo więcej, ale jakoś przestaje wyrabiać się z czasem więc muszę trochę przystopować ;) Chciałam zacząć Tudorów, podobno bardzo fajne i QaF jak tylko znajdę odrobinę wolnego czasu ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Też aktualnie oglądam serial, bardzo fajny, można się pośmiać, czasami popłakać (choć też mam wrażenie, że najlepszy był pierwszy sezon, następne troszkę zaniżają poziom). Podzielam również Twoją sympatię do House'a (uwielbiam medyczne seriale), GG i Beverly Hills ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Matko, oglądam większość z tego. I, ach! ach!, Jezioro Marzeń... Wspomień czar, ale ostatnio oglądałam ponownie i już nie było tego zachwytu jak za małolata (oni tam strasznie dużo bredzą od rzeczy...).
    I mam takie pytanie odnoście American Horror Story - jak to zacząć od drugiego sezonu? Nie zaspojleruje mi to nic?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nie! :D Bo każdy serial to kompletnie inna, zamknięta historia dziejąca się w innym miejscu, czasie, są inne postacie (chociaż aktorzy w większości ci sami), po prostu wcielają się w inne role. A drugi sezon jest według mnie lepszy. Pierwszy też jest świetny, ale drugi po prostu zachwyca i jest taaaki wciągający! :)

      Usuń
  12. Kocham takie rankingi :D Niektóre już zakończone seriale przypominają mi czasy kiedy było się szczylem, oglądałam je jeszcze w TV...ahhh <3
    No i SN na pierwszym miejscu- prawidłowo <3 A AHS muszę w koncu 2 sezon obejrzeć, zgrałam ostatnio go od Ven, więc najwyższa pora ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Od wczoraj sama oglądam Downtom Abbey i po pierwszym odcinku podzielam Twój entuzjazm.

    OdpowiedzUsuń
  14. A gre o tron oglądałaś? Według mnie to naprawdę świetna historia. Wielowątkowa, ze świetnymi bohaterami (nie ma tu ideałów) i z mnóstwem akcji. Właśnie wychodzi 3 sezon, jeszcze nie widziałam, ale poprzednie serie jak dla mnie były super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcę najpierw przeczytać książki. Na razie mam przeczytany pierwszy tom. :D Ale potem na pewno będę oglądać. :D
      Za to zaczęłam niedawno Revenge. Genialny serial!!! :D

      Usuń
  15. Osobiście ubóstwiam serial "Dexter". Widzę, że masz BARDZO podobny gust więc powinien ci się spodobać. Polecam też "How I met your mother" ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Anonimowy12 maja, 2013

    Zobacz serial el barco! NAJLEPSZY!:D
    Polecam:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam seriale, zwłaszcza jak mogę oglądać na raz kilka odcinków :) Mój numer jeden to zdecydowanie "Grey's Anatomy" czyli Chirurdzy - kocham go za bohaterów, zwłaszcza Cristinę, Alexa i Bailey, za pomieszanie komedii z dramatem, za inteligentny dowcip w dialogach, za akcję, emocje z nią związane i nieprzewidywalność fabuły. Numer dwa - "Gra o tron", fantastyka która wciąga bez reszty. Trzecie miejsce to wydaje mi się że już klasyka - "Sex and the city", na czwórce ląduje "Downton Abbey", chociaż moim zdaniem na dobre rozkręca się dopiero w połowie drugiego sezonu. Na piątym miejscu - "Gossip Girl", chociaż dalsze sezony przypominały już modę na sukces dla nastolatków, ale jednak postacie Chucka i Blair były świetne, trochę mi się kojarzyły z Rhettem i Scarlett z Przeminęło z Wiatrem :D To w zasadzie moje TOP 5. Ze starszych seriali, fajni byli "Friends" i "The X Files". Pierwszy sezon zemsty był nie najgorszy, ale drugi ociera się już moim zdaniem o kicz, więc go sobie odpuściłam.

    OdpowiedzUsuń
  18. House'a uwielbiam, wciąż jednak nie wszystkie sezony za mną. To samo z Plotkarą i Lost, reszty zakończonych nie znam niestety. :(
    Glee kochałam przez 3 sezony, potem oglądałam jedynie dla Blaine'a i Kurta... ;) W AHS moim ulubionym sezonem jest pierwszy, w drugim nie podobała mi się kwestia kosmitów. Teraz kolejne przede mną. ;) PLL i TVD na razie porzuciłam, nie wiem, czy wrócę. ;)
    U mnie teraz króluję nowy serial Blindspot, oglądam też OUaT, TBBT, Arrow... ;) I muszę zobaczyć nowy sezon AHS, bo wiele się teraz o nim pisze. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...