sobota, 25 października 2014

Zatoka piratów

Poniedziałek. Downton Abbey, Revenge.
Środa. Supernatural.
Czwartek. American Horror Story.

Litanię tę powtarzam tydzień po tygodniu. W zeszłym roku pozycji było kilkanaście, w tym sezonie lista jest krótka. Po pierwsze – nie mam czasu, żeby całymi dniami oglądać seriale, a po drugie – miejsce na moich licznych dyskach zewnętrznych, na których latami kolekcjonowałam filmy i seriale już obejrzane oraz te, które trzymałam „na lepsze czasy”, nagle się skończyło. Ograniczam się więc do minimum, a w wolnych chwilach oczyszczam swoje cenne terabajty z niepotrzebnych plików.

Oprócz litanii to, co akurat nadrabiam (obecnie „Hannibal” i „Outlander”) i filmy, rzecz jasna.

Jestem piratem. Nie tylko dlatego, że nie mam innego dostępu do seriali i nie tylko dlatego, że lubię w dowolnym momencie wracać do ulubionych scen. Nie dlatego też, że nie zawsze mam czas i możliwości, żeby pójść do kina. Nawet gdybym mogła, to nie płaciłabym za to, co mogę mieć za darmo. Ot, moja polaczkowata mentalność.

Torrenty odkryłam stosunkowo późno, ale dziś nie wyobrażam sobie bez nich życia. Pierwszym miejscem, do którego kieruję każde zapytanie, każdą kulturalną potrzebę jest The Pirate Bay. Oglądam, przeglądam, mam milion zakładek, a jak coś nie działa to dopada mnie dzika frustracja.

Pewien czas temu na stronie pojawiła się informacja i wyglądała ona tak:


Przeczytałam i zrobiło mi się... przykro. Zamiast ochoczo wyszukiwać kolejne tytuły siedziałam i gapiłam się na podobizny dwóch panów. Ten z lewej wygląda dość groźnie i ponuro. Na dodatek broda nietwarzowa, trochę piracka. Pan z prawej całkiem sympatyczny. To dwóch założycieli strony The Pirate Bay, którzy obecnie odsiadują swoje wyroki wydane w związku ze stworzoną przez siebie technologią.

Ogarnęły mnie wzniosłe uczucia; nostalgia i rozczarowanie złym światem, a w oku zakręciła się łezka. To smutne, że sympatyczny Peter siedzi teraz w jakiejś obskurnej celi w towarzystwie mordercy, gwałciciela albo innego psychopaty. Choć liczne kampanie społeczne próbują mnie przekonać, że kradzież czyjegoś samochodu albo torebki jest dokładnie tym samym rodzajem kradzieży, co pobranie pirackiego filmu z Internetu, to nie mogę między nimi postawić znaku równości i nigdy nie zrozumiem takiego toku myślenia (albo postawy, bo czy ktoś naprawdę może tak myśleć?).

Jest w Peterze i Gottfridzie pewien prometeizm, tak ich postrzegam. Może nie do końca bezinteresowny (z pewnością dochód z reklam na stronie jest w stanie zapewnić dostatnie życie wielu zaangażowanym w jej życie osobom), ale – mam wrażenie – nie jedynie interesowny. Wiem, że podobną cechę można przypisać miliardom innych internautów. No bo po co ktoś zarywa nockę i tłumaczy napisy tylko po to, żeby kolejni widzowie mogli obejrzeć nowy odcinek swojego ulubionego serialu? Niemniej jednak to właśnie ta strona jest mi bliska, a kara więzienia dla jej twórców jawi mi się jako męczeńskie znoszenie okrutnej krzywdy na rzecz wszystkich seedujących. Prawdziwi Prometeusze. 

Przez ostatnich kilka tygodni myślałam o tym, co mogłabym napisać twórcom strony, której zawdzięczam tak wiele. W końcu złożyłam ze sobą kilka zdań, w których podziękowałam za to, co zrobili, wyraziłam swoje uznanie i wdzięczność. Napisałam, że dokonali naprawdę fantastycznej rzeczy i że mogą być z siebie dumni. I jeszcze kilka podobnych frazesów, bardziej lub mniej osobistych. Książki nie dołączyłam, no bo co miałabym wybrać? W jakim języku? Albo wegańskie słodycze? Co to w ogóle takiego? Niestety, toruńskie sklepy oferują mniej wyrafinowane wyroby. Poszłam więc na łatwiznę, ale jestem z siebie zadowolona. Wierzę, że Gottfrid i Peter też będą.

Jeśli Wy też swego czasu, w każdy poniedziałkowy poranek przemierzaliście zatokę piratów w poszukiwaniu nowego odcinka „Gry o tron” i nieobca jest Wam tajemnicza zbitka liter „eztv”, to poświęćcie kwadrans waszego cennego życia oraz 5 złotych na znaczek i wyślijcie chłopakom swoje podziękowania. A może uda Wam się znaleźć wegańskie cukierki?

2 komentarze :

  1. Wydawało mi się, że TPB już od wieków nie działa! Sama kiedyś używałam, potem coś się stało i szukałam innych stron... Zaskoczyłaś mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie nie będzie mi się chciało ale to fajne. Tez mi ich żal!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...