sobota, 24 stycznia 2015

Mam oko na miasteczko


Czas na ostatni wpis z cyklu „Mamoko”, a w nim niedawna nowość wydawnictwa Dwie Siostry – „Mam oko na miasteczko”.

Tym razem autorzy zrezygnowali z tradycyjnej formy i książkę zastąpili kartami. Grubych (ale niestety nielaminowanych), dwustronnych kart jest 25, co – jak bardziej uzdolnieni matematycznie Czytelnicy szybko zauważą – daje nam 50 obrazków (o rozmiarach 21x13 cm, skoro już jesteśmy przy danych technicznych). 


Karty można ze sobą łączyć (to jest kłaść obok siebie), dzięki czemu powstają nam większe przestrzenie, dłuższe ulice; słowem: aglomeracyjne skupisko. Ktoś (zapewne Mizielińscy, no bo kto?) wymyślili to tak sprytnie, że karty połączyć można w dowolnej kolejności i przebieg ulic zawsze będzie się zgadzał.  


Zanim karty trafiły w moje ręce, byłam przekonana, że będzie to najlepsza publikacja z całej serii. Miałam nadzieję, że obrazki będzie można układać tak, żeby wpłynąć jakoś na losy postaci, aby we własny sposób pokierować historią. Tymczasem historii nie ma tu żadnej. Być może jestem w błędzie, być może dokładne obejrzenie tak dużej ilości ilustracji przerosło moje możliwości, jednak z tego, co udało mi się zauważyć po dość szczegółowym wpatrywaniu się w karty, ta sama postać pojawia się zazwyczaj tylko raz. Czasami dwa – po obu stronach jednej karty, co jest kompletnie bez sensu, bo przecież nie jesteśmy w stanie obejrzeć dwóch stron jednocześnie. Otrzymujemy więc pierdylion różnych bohaterów. Można sobie obejrzeć, że goryl pływa w basenie, a lis niesie zakupy, ale kompletnie nic z tego nie wynika, bo ten pierwszy nie zacznie się topić, a drugi nikogo nie spotka.  Można więc z kart ułożyć miasteczko, zdecydować gdzie stanie stacja benzynowa, gdzie pizzeria, a gdzie biblioteka. Można się po tych ulicach przespacerować ludzikami z Duplo albo przejechać po nich samochodzikiem. Po drodze spotkamy całą masę zabawnych postaci (śmiechu będzie co niemiara przy kangurze, który wyprowadza na spacer psa) i zwiedzimy najróżniejsze części miasta. Ale to tyle, jak na Mamoko – stanowczo za mało.

Jestem więc nowym Mamoko rozczarowana, bo przyzwyczajona do naprawdę świetnych pomysłów i tu spodziewałam się olśnienia. Tym bardziej, że naprawdę mogłoby to być lepsze. Szkoda.

Ocena: 4

 


Mam oko na miasteczko,
Aleksandra i Daniel Mizielińscy
50 stron (25 kart)
21 x 13 cm
Wiek: 3+ (wg wydawcy); 1+ (wg mnie)




Recenzje innych książek w serii:

4 komentarze :

  1. Kolejne przemiłe dla oka rysunki :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że oko na miasteczko nie zachwyciło :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobają mi się obrazki :P Przypomniała mi się gra, w którą grałam z młodszymi siostrami ciotecznymi, taka o wilkach i owcach, tworzyło się zagrody, bardzo ciekawa i trzeba było odrobinę się wysilić(dla dzieci akurat), by zagrodzić dostęp do owiec wilkom. To zdecydowanie lepsza zabawa. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekałam właśnie za recenzje tych kart. Dla mnie Mamoko jest świetne, chociaż wolę chyba Ulicę Czereśniową (za to Michał zdecydowanie woli Mamoko). Liczby/litery zamówiłam po Twojej recenzji (a wiesz, że znowu promocja na Arosie???), ale karty chyba sobie w takim razie daruję. Bo my też przede wszystkim śledzimy historie, Michał zaczyna mi już nawet opowiadać! ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...