piątek, 6 lutego 2015

"Gdzie jest wydra?" Dorota Sidor

Z tą „Wydrą” to było u mnie tak, że gdzieś o niej przeczytałam. Nie wiem gdzie, chyba w jakiejś gazecie. I jak tylko się dowiedziałam o co chodzi – natychmiast ją kupiłam. Już miałam czytać, już okładka została odgięta, już czułam zapach farby drukarskiej, ale weszłam na Pudla. A na Pudlu cyce. Cyce Anny Muchy, do granic możliwości ściśnięte push-upem albo jeszcze innym Wonderbra, na Pudlu tkwiły. I cyce swe lansując Mucha czytała tę właśnie „Wydrę”. Odechciało mi się zupełnie. Bo działania PR-owe mogą być złotem, ale mogą też być kompletnym niewypałem. I taki niewypał miał tu właśnie miejsce. O tym, że Muchy nie trawię, pisałam już przy okazji recenzji „Położnej”. Teraz jedynie podkreślę, że tego tępego babska, które nic nie robi, a jest specjalistką od wszystkiego, która ma problemy wyssane z dupy (nigdy w życiu nie przyszłoby mi do głowy, żeby szukać jakichś niedomytych przewijaków w zaszczanych kiblach na stacjach benzynowych, zamiast elegancko przewinąć dziecko w samochodzie), a której życiowa kariera aktorska skupiła się w „M jak miłość”, wprost nie znoszę. I nie, nie przemawia przeze mnie zazdrość. Stali moi Czytelnicy doskonale wiedzą też, że do pruderii mi daleko. Ale, cholera jasna!, to spotkanie z dziećmi, a nie impreza na plaży. Wyszło po prostu niesmacznie. To więc babsko i jej biust nad „Wydrą” sprawiły, że niemal dwa lata debiutancka powieść Doroty Sidor pozostawała w mojej niełasce. 

Push-up i wydra
Zdjęcie: Pudelek


Bystrzejszy Czytelnik wnet jednak dostrzeże, że przecież nie pisałabym tej recenzji, gdyby książka nie została w końcu przeczytana. Tak, tak Czytelniku! Rozumujesz słusznie! Na dodatek „Gdzie jest wydra?” sprostała moim pierwotnym, wysokim oczekiwaniom. 

Nie wiem od czego zacząć chwalenie, a rzeczy do chwalenia jest tu bez liku. Po pierwsze – niezwykły pomysł i oryginalna forma, która całkowicie angażuje czytelnika (tudzież słuchacza) i pozwala mu decydować o losach bohaterów. Akcja historii dzieje się bowiem w Wilanowie, za czasów Jana III Sobieskiego. Tytułowa wydra jest natomiast pupilem monarchy. Kiedy zwierzę ucieka, król prosi o pomoc czworo swoich dzieci. Fanfanik, Murmurek, Minionek i Pupusieńka poproszone zostają o odszukanie wydry. I tu zaczyna się prawdziwa przygoda! Bo my, czytelnicy, możemy zdecydować z którym z dzieciaków rozpoczniemy poszukiwania. A to jeszcze nie koniec! Niemal na każdej stronie postawieni zostaniemy przed wyborem, gdzie towarzysz naszych zmagań ma się udać w następnej kolejności. To czytelnik decyduje o tym kiedy zostaną przesłuchani potencjalni świadkowie oraz co najpierw i czy w ogóle przeszukane zostaną wszystkie pomieszczenia. Książkę można czytać wielokrotnie i za każdym razem historia ta będzie inna. Fascynujące i naprawdę rzadko spotykane zjawisko.





Wydawca określił „Wydrę” jako „książkową grę” i jest coś niezwykle trafnego w tym sformułowaniu. Powieści tej bowiem nie czyta się tak po prostu, zaangażować się w nią trzeba całym sobą. To bardzo zgrabna i interesująca historia detektywistyczna. Otrzymujemy możliwość przeszukania tajnych schowków, splądrować możemy wszystkie zakamarki pałacu w Wilanowie. A wszystko w gęstej atmosferze przygotowań do uczty z okazji imienin króla. W poszukiwaniach pomocne okażą się mapki (uwielbiam mapki!).




Poza licznymi zaletami już wspomnianymi jest oczywiście jeszcze jedna. Walory edukacyjne! „Gdzie jest wydra?” to żywa lekcja historii. Może nie politycznej, ale za to społecznej, historia obyczajów. Zupełnie mimochodem dowiedzieć możemy się jak urządzone jest królewskie mieszkanie, co na dworze jadano, jak się ubierano oraz gdzie mieszkali poddani. Trudniejsze pojęcia lub sytuacje, które mogłyby zostać niezrozumiane, są dodatkowo wytłumaczone mniejszą czcionką. 






No i ilustracje Mizielińskich (tak, tych od Mamoko) na dopełnienie idealnej całości. Jak tu nie kochać tej książki?






Daję 5+. Może byłoby i więcej, ale PR-owy niesmak wciąż tli się gdzieś w tle. 


Gdzie jest wydra? czyli śledztwo w Wilanowie, Dorota Sidor
Wydawnictwo Dwie Siostry
Ilustracje: Aleksandra i Daniel Mizielińscy
Stron: 80
Okładka: twarda
Wiek: 6+


Opis wydawcy:
W pałacu w Wilanowie szykuje się wielka uczta: król Jan III Sobieski obchodzi imieniny. Ale zamiast się cieszyć, rozpacza! Jego ulubienica – oswojona wydra – zniknęła bez śladu. Pomóż królowi ją odnaleźć! Dołącz do czwórki młodych detektywów i pokieruj śledztwem. Czy zdołasz rozwiązać zagadkę, nim zjadą się imieninowi goście? „Gdzie jest wydra?” to pasjonująca książkowa gra osadzona w czasach króla Jana III Sobieskiego. Jej fabuła została zainspirowana autentyczną historią słynnej oswojonej wydry, znanej z pamiętników Jana Chryzostoma Paska. Interaktywna opowieść wciąga, bawi i w atrakcyjny sposób przekazuje dzieciom wiedzę o królewskiej rezydencji w Wilanowie, jej mieszkańcach i gościach oraz ich zwyczajach. 
Książka wydana we współpracy z Muzeum Pałacu w Wilanowie.

7 komentarzy :

  1. ''Gdzie jest wydra'' jako książkowa gra i na dodatek żywa lekcja historii społecznej? Świetne połączanie wiedzy i rozrywki. W takim razie i ja muszę zaopatrzyć się tą niezwykłą edukacyjną książeczkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, ja też nie znoszę Muchy! Jak to typowa matka. ;)
    Książki nie znalam. Mamy jeszcze do niej troszkę czasu, ale wydaje sie być naprawde niezła. Kiedyś, jako dziecko, sama miałam ksiązkę z podobnym mechanizmem, nie pamiętam o czym to było, ale bardzo ją lubiłam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Do Muchy nic nie mam w sumie :)
    A książkę przeczytam z tego powodu, że Ty ją polecasz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi sie tu u Ciebie :) Książkę polecę mojemu młodszemu kuzynowi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajna pozycja. Zaciekawiłaś mnie i z pewnością kupię ją mojemu 6 latkowi. Trafiłam do Ciebie od czymzającmalucha i chyba zostanę:D Podobne poglądy, podobne zainteresowania. Pozdrawiam
    Jagoda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Bardzo się cieszę i zapraszam jak najczęściej! Często recenzuję książki dla dzieci starszych niż moja córka, więc mam nadzieję, że znajdziesz dla synka jeszcze wiele ciekawych rzeczy. :)

      Usuń
  6. Anonimowy30 maja, 2015

    Hahaha, uśmiałam się okropnie! ;) Tak bliskie są mi te wywody na temat Muchy. Mnie szczególnie irytuje pozowaniem w futrach. No łeb bym urwała! To ma być wzór? Książka natomiast wydaje się bardzo ciekawa. Właśnie szukałam czegoś na jej temat i teraz jest już w pełni przekonana, żeby kupować. :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...