sobota, 21 lutego 2015

Trututu, gul gul, tudum! "Księga dźwięków" Soledad Bravi


Od kilku dni Róża szczeka. To znaczy woła głośne „hała, hała!”, gdy zobaczy psa. Dumą napawa mnie ta nowa umiejętność, bo takie „hała, hała” to już nie w kij dmuchał, a naprawdę coś! Zastanawiam się, kiedy zacznie krzyczeć „łubudu” albo śpiewać „Cicha noc”, bo i takie dźwięki poznaje. A wszystko dzięki rewelacyjnej książce „Księga dźwięków”. 




„Księga dźwięków” to rzecz nadzwyczaj oryginalna. Wydawca opisuję ją jako najgrubszą kartonową książkę na rynku. To, że jest gruba nie ulega wątpliwości; 112 stron w książce dla niemowląt to nie byle co. Na stu dwunastu stronach pięćdziesiąt sześć.... obiektów (jakich, o tym za chwilę) i informacje o tym, jakie wydają one dźwięki. Mamy więc klasyczną krowę, konia i zastęp innych zwierząt, których mowę znamy doskonale także z innych książek. Od klasycznego „kwa kwa” i „chrum chrum” przechodzimy jednak do zupełnie innych, całkiem zaskakujących odgłosów. Poprzez znane, ale rzadko gdziekolwiek umieszczane „kap kap kap”, „bim bom bim bom” i „ssssss”, aż do takich, których nie spodziewałabym się zupełnie. A jednak! Autorka nie zapomina o rybie, która robi „bul bul” ani o wilku wołającego „ałuuuuuu”. Wspomina też o szpinaku, duchu, bębenku i gniazdku elektrycznym. Co pomysł, to bardziej zaskakujący, a wszystkiego jest tyle, że nie sposób się nudzić. Osoby, przedmioty, jedzenie, czy nawet stany emocjonalne. Niezwykle to pomysłowe i naprawdę oryginalne.
  
 
„Księga dźwięków” ma to do siebie, że ma się ją ochotę czytać bez przerwy. Jest w niej tyle dźwięków do wyartykułowania, że jej czytanie rzadko się nudzi. Dziesięciomiesięczna Róża zazwyczaj wytrzymuje przy jednej książce dwie, trzy minuty, po czym uwaga jej się rozprasza i oczekuje czegoś nowego. Tutaj potrafi w skupieniu słuchać nawet piętnaście minut, podczas których zdążymy „przeczytać” całą „Księgę” dwa razy. Niektóre dźwięki ją śmieszą, inne próbuje naśladować. Niektóre zmieniamy. Na przykład w naszej wersji szpinak robi soczyste „mniam!”. :) (Ona naprawdę uwielbia szpinak...) Wyraziste obrazki o mocno zaznaczonych konturach i przejrzyste, czarne napisy przyciągają jej wzrok.  

I tylko nieco gorzej wypada kartonowość, o której wspomina wydawca. Strony „Księgi...” są raczej tekturowe. Dziecko nie przewróci ich więc z taką łatwością, jak w klasycznej kartonówce. Poza tym, choć odporne na zagniecenia, to bardzo prowizorycznie sklejone. Książka jest gruba i ciężka, jej rozpadnięcie się na mniejsze części to tylko kwestia czasu. U nas klej już popękał i po kawałku odpada. Oglądałam już różne zdjęcia tej książki i za każdym razem widywałam ją w co najmniej trzech kawałkach. Szkoda, bo wystarczyłoby drobne szycie na grzbiecie i książka wytrzymałaby dłużej.



 

 


Choć nietrwała, to warta każdej wydanej na nią złotówki. Polecam gorąco! Wśród setek innych książek, które każdego dnia wałkujemy, ta jest jedną z ulubionych. 

Księga dźwięków
Tekst i ilustracje: Soledad Bravi
Wydawnictwo Dwie Siostry
Stron: 112
Wiek: 0+  

11 komentarzy :

  1. Wspaniałą książeczka :). Idealna dla maluchów!

    OdpowiedzUsuń
  2. O chyba kupie taką mojemu chrześniakowi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś w sam raz dla moich chłopaków ja tu widzę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Gniazdko elektryczne robi NIE!" <3 Super!

    Swoją drogą jaka ta Twoja córcia już duża! Dzieci tak szybko rosną! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Naprawdę dobra książka :)
    A Różyczce przekaż - Hała, Hała :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Biedny szpinak, wygląda nieciekawe i jeszcze robi bleee :))
    Fantastyczna książeczka !

    OdpowiedzUsuń
  7. Rewelacyjna książka którą musimy kupić. W ogóle się dziwię, że jeszcze jej nie mamy! Dzieci uwielbiają naśladowane przez nas dźwięki... a do tego obrazek :) super zabawa powiązana z nauką - LUBIĘ TO!

    pozdrawiam www.MartynaG.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Rewelacyjna książka! Nasza ulubiona odkąd zawitała w domu..

    OdpowiedzUsuń
  9. Tosia uwielbiała tą książeczkę, przez kilka miesięcy kartkowała ją po kilkanaście razy dziennie (pewnie dlatego jest w tej chwili chyba w sześciu kawałkach...), w tej chwili ogląda ją rano, bo przy łóżeczku ma magiczną skrzynkę z różnościami, w tym z Księgą Dźwięków. W ciągu dnia już rzadko bywamy przy łóżeczku :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...