sobota, 21 marca 2015

"Złodziejka" Sarah Waters

Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Stron: 464

Opis wydawcy:
Wiktoriańska Anglia, 1862 rok. Susan Trinder i Maud Lilly mają po osiemnaście lat, obie są sierotami, obie straciły matki w dramatycznych okolicznościach. Sue Trinder, córka złodziejki i morderczyni, mieszka w Londynie przy Lant Street, w domu oszusta i pasera, gdzie codziennie załatwia się brudne interesy. Panna Maud Lilly - wykształcona młoda dama - wychowuje się w Briar, posiadłości wuja, miłośnika i kolekcjonera nader specyficznego gatunku książek. Pewnego dnia losy obu dziewcząt się łączą. Niezwykła i zaskakująca historia, utrzymana w duchu powieści Dickensa i Wilkiego Collinsa.  
Sarah Waters otrzymała nagrodę British Book Awards w kategorii autor 2003 roku. W roku 2002, za książkę "Złodziejka”, otrzymała nagrodę Stowarzyszenia Autorów Powieści Kryminalnych w dziedzinie kryminalnej powieści historycznej. Prestiżowy kwartalnik "Granta” przyznał Autorce tytuł Najlepszego spośród Młodych Brytyjskich Powieściopisarzy 2003 r.


„Recenzje”, których pierwszy akapit poświęcony został biografii autora, zbyt mocno przypominają szkolne wypracowania, aby móc je zaliczyć do interesujących. Dlatego tak bardzo boli mnie, że na wstępie muszę wyjaśnić kim jest Sarah Waters. A muszę, bo to autorka ważna, literacko znakomita, a w Polsce, mimo wielu wydanych powieści, ciągle niezbyt znana, a na pewno niedoceniona. Waters to Brytyjka, doktor w dziedzinie literatury, znawczyni angielskiej powieści wiktoriańskiej, zdobywczyni wielu nagród. Prywatnie lesbijka, zainteresowała się też literaturą homoerotyczną, na temacie tym opierając swoją pracę doktorską, a także własną twórczość. 

Mówi się, że „Złodziejka” jest kryminałem, ale ja bym w tę etykietę nie brnęła. Bo rozczaruje się ten, kto szukać tu będzie krwi, zwłok i detektywa. „Złodziejka” to przede wszystkim powieść obyczajowa, z bardzo wyraźnymi wpływami łotrzykowskimi. Jej fabuła jest zakręcona, ma mnóstwo fałdek, zakładek i drugich znaczeń. Nie będzie przesadą jeśli powiem, że „Złodziejka” to jedna z najbardziej zaskakujących książek, jakie miałam okazję przeczytać. Wszytko kręci się wokół oszustw i przekrętów tak misternych, że kiedy myślę o nich po skończonej już lekturze, to jedyne, co mogę zrobić, to pokiwać głową z podziwem.

Sue wychowała się w złodziejskiej melinie. Potrafi kraść i oszukiwać. Trudni się przetapianiem skradzionego złota, wypruwaniem inicjałów z przejętych chusteczek i kilkoma innymi, nie do końca zgodnymi z prawem zajęciami, które mają chronić jej tyłek. Przyjaciel rodziny, z którą mieszka – Dżentelmen ma pomysł na zarobek. Mężczyzna, któremu pomaga skatalogować księgozbiór ma siostrzenicę, która po wyjściu za mąż otrzyma duże pieniądze. Dżentelmen postanawia rozkochać ją w sobie, a po ślubie osadzić w zakładzie dla obłąkanych. Sue, poprzez odegranie roli nowej pokojówki panienki Maud, ma mu pomóc. Już samo stadium początkowe jest skomplikowane. A potem przychodzi część druga, w której wraz ze szczęką, która niepostrzeżenie opadła nam na podłogę, pozbierać musimy także od nowa swoje myśli i teorie. To inteligentna, literacka gra z czytelnikiem, teatr iluzji. Połączenie starannego języka z misterną fabułą oraz dogłębną psychologią postaci.

Czytanie powieści Waters jest niezwykle fascynujące. Autorka swoją ogromną wiedzę na temat powieści wiktoriańskiej świetnie wykorzystuje w praktyce. Znam kilku dobrych autorów tworzących powieści historyczne, ale tylko czytając Waters mam wrażenie, że czytam dzieło stworzone faktycznie w opisywanej epoce. Jej narracja stylizowana na dziewiętnastowieczną (bezpośrednie zwroty do czytelnika), skupienie się na szczegółach takich jak przedmioty codziennego użytku, z których korzystają bohaterowie, dokładne odwzorowanie obyczajów i wiele jeszcze innych elementów wprowadzają mnie do bogatych dworków i nieco uboższych suteren. Co jednak w tym takiego fascynującego? To, że Sarah Waters porusza w swoich powieściach tematy, których nie znajdzie się w książkach z epoki. Jest więc seksualność, homoseksualizm, prostytucja, pornografia. Nie jednak przedstawione wulgarnie, ale ze smakiem, z podejściem naukowym. Dobre studium kulturoznawcze można by z tego uczynić. Autorka chyli się trochę ku biologizmowi, fizyczności, choć w porównaniu do innych powieści Waters, tutaj ciała i erotyki jest niewiele, przebija raczej subtelny romans.  

 „Złodziejka” to najlepsza powieść Sary Waters jaką do tej pory miałam przyjemność przeczytać. Jest błyskotliwa, świetnie napisana, a jej powstanie nie jest dziełem przypadku, ale wynikiem połączenia pasji i wiedzy. Naprawdę, nie wiem czemu jeszcze czytacie tę recenzję, zamiast szukać egzemplarza dla siebie!


Przeczytaj też recenzje innych powieści Sary Waters:
  

19 komentarzy :

  1. Nie znam twórczości tej pisarki, ale jeżeli pisze w tych samych klimatach co powyższa powieść to raczej nie poznam jej stylu. Nie jestem fanką powieści, których akcja umieszczona jest w dalekiej przeszłości :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ mnie zaintrygowała Twoja recenzja! O książce słyszałam same dobre rzeczy już daawno temu i postanowiłam sobie, że ją przeczytam, zwłaszcza, że rozgrywa się w czasach wiktoriańskiej Anglii :) Teraz pora tylko zapolować na nią w biboliotece.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej autorce, ale chyba nieprędko przyjdzie mi się zapoznać z jej twórczością, gdyż na co dzień wolę powieści osadzone we współczesnych realiach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety w książki się nie zagłębiam. Nie mam dla nich czasu ostatnio, a bardzo żałuję :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi interesująco, czytałam dawno temu "Szkarłatny płatek i biały", gdzie główną bohaterką jest prostytutka, która wkracza w świat arystokracji, również pojawia się tam wiele ciekawych zagadnień, chętnie przeczytam "Złodziejkę".

    OdpowiedzUsuń
  6. No proszę! Nie znałem autorki i biografia mi się przydała. ;) A teraz poznać muszę. Niestety księgarnie nie oferują niczego oprócz najnowszej powieści. Czytałaś już? Warto od tego zacząć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam, a jak nie czytałam, to nie polecam. Chociaż bardzo bym chciała. :) Faktycznie, marnie z jej wcześniejszymi książkami. Szkoda. :(

      Usuń
  7. Czytałam "Pod osłoną nocy" tej autorki, ale uczucia miałam mieszane. Na pewno jednak sięgnę po inne jej książki.

    OdpowiedzUsuń
  8. To komentarz na szybko, bo idę szukać egzemplarza dla siebie - zachęciłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Do książek historycznych mnie nie ciągnie, chyba, że mówią o II wojnie światowej.
    Osobiście zapraszam Cię do mnie na recenzje książki pt. "Dziennik" Anne Frank.

    OdpowiedzUsuń
  10. Autorka mało znana, w ogóle o niej nie słyszałam i nie zdarzyło mi się też czytać recenzji jej powieści, do teraz. Pomysł na fabułę jest niezwykle oryginalny, nigdy z czymś takim się nie spotkałam, zwłaszcza, że patrząc na okłądkę tego nie widać... Może znajdę w bibliotece.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jako studentka kulturoznawstwa jestem oczarowana. I lecę do biblioteki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Patrzyła chwile na okładkę i przypomniałam sobie skąd ją znam! Oglądałam taki serial! Chyba BBC, widocznie na podstawie tej książki. Był świetny! Koniecznie muszę przeczytać tą albo inną książkę Sary Waters. Dzięki za polecenie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, był serial! Szykuję się na niego oczywiście! :)

      Usuń
  13. Ubolewam, że lokalne biblioteki niby mają, ale wypożyczone i że nawet na allegro nie ma. Recenzja bardzo zachęca, w czasach mojej świetności lubiłam ten klimat i miałam nawet listę oryginalnych 19-wiecznych dzieł do przeczytania, ale lista dalej jest tylko listą do przeczytania. A czy Twoja lista dobrych autorów tworzących powieści historyczne jest publiczna? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest mi niesamowicie przykro, że Czytelnicy czują się zawiedzeni. :( Powinnam była wcześniej sprawdzić dostępność książek Waters, bo faktycznie jest ona tragiczna. :(
      List może być publiczna! Czemu nie! Ujmę w niej jednak tylko autorów, których powieści przeczytałam kilka. Takich pojedynczych pewnie też będzie kilka, ale nie pamiętam. :( I tylko współczesnych pisarzy uwzględniam, a nie na przykład Dumasa, choć też historyczny. Uwielbiam więc Philippę Gregory (przede wszystkim jej cykl o Tudorach). Jak Tudorowie to Hilary Mantel (niedawne odkrycie). W ogóle Tudorów uwielbiam odkąd obejrzałam genialny serial "Dynastia Tudorów". Poza tym Ken Follett, no cudo! Steven Saylor, on pisze o starożytnym Rzymie. I lubię jeszcze Bernarda Cornwella, chociaż tego już trochę mniej. I pewnie jeszcze o kimś zapomniałam. :( W ogóle powinnam o tym wszystkim napisać, jakieś recenzje, coś, ale gdzie czas na to znaleźć? :(

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję za listę. Jak mi się pojawi dłuższa wolna chwila to rozpracuję. I jestem zdania, że lepiej czytać niż pisać recenzje, ale jako Czytelnik bardzo chętnie recenzje poczytam:)

      Ja już zawiedziona nie jestem i innym Czytelnikom mogę polecić- poprosiłam allegro żeby mi powiedziało kiedy się pojawi i dziś mi powiedziało, że jest tanio. A kilka lat temu sami sugerowaliśmy allegru taką funkcjonalność, oni nam nawet nie podziękowali a teraz proszę, jest.

      Usuń
    3. Teraz się będę martwić i nie spać po nocach, że tu takie szeroko zakrojone działania przez moją recenzję, a może się okazać, że Czytelnikom się nie spodoba i co ja wtedy zrobię? :(

      Usuń
  14. To ja chętnie poznam tę książkę, a twórczość autorki była mi wcześniej nieznana nad czym już ubolewam :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...