wtorek, 7 kwietnia 2015

Ocal, schwytaj, pokonaj, policz! Seria "Matematyczne śledztwo"



Dziś coś zupełnie nie z naszej kategorii wiekowej. Są jednak książki, które raz zobaczone odzobaczyć się już nie dadzą i snuję wtedy dalekosiężne plany, że jak moja córka będzie miała jakieś dziesięć lat, to te książki będą w sam raz. No bo liczyć, że przez taki szmat czasu nakład się nie wyczerpie? Bez szans! „Będą inne, lepsze” – powtarza mi zniesmaczony kolejnymi zakupami mąż*. Być może, wtedy też je kupię.

*[Mąż ten kupił w HMie szorty dla dziecka lat 7, bo tak mu się podobały!]


„Matematyczne śledztwo” to seria składająca się z czterech tytułów. To książki przygodowe; historia każdej z nich osadzona jest w jednym z tych mrocznych miejsc, o których każdy w młodości lubił czytać i z których już z daleka pachnie mroczną tajemnicą i niezbadanymi sekretami. Jest więc pełne zakamarków muzeum, mroczna jaskinia, stary, opuszczony zamek i tajemnicza misja w kosmosie. Z wyjątkiem tej ostatniej, gdzie nacisk położony jest raczej na nowe technologie, wszystkie przesiąknięte są atmosferą w stylu Indiany Jonesa; tajemne korytarze, zapadnie, wysuwające się cegły to stałe elementy każdej z historii. Książki kreują więc wyjątkowy nastrój, zupełnie jakby zatęchłe woluminy i ruchome podłogi w nich opisane były na wyciągnięcie ręki. Niepokoją, uzależniają i motywują do działania.


W to wszystko wpleciona jest matematyka, bo o matematykę tu chodzi przede wszystkim. Nie są to zwykłe opowieści przygodowe. Czytelnik, podejmując rolę detektywa, ukończyć musi trudną, tajemniczą i ogromnie niebezpieczną misję. Pokrzyżowanie złodziejom szyków, odnalezienie skarbu albo uratowanie planety przed inwazją Obcych to nasze zadania! Aby jednak pokonać kolejne etapy misji, rozwikłać musimy łamigłówki i matematyczne zadania, których rozwiązania poprowadzą nas przez zakamarki opowieści. Podoba mi się, że nie są to tanie chwyty wymuszające liczenie. Każdy z nas pamięta szkolne podręczniki i idiotyczne zadania, które nieudolnie próbowały zainteresować nas ile to kasztanów w koszyczku ma Jaś, jeśli wcześniej część z nich oddał, a część rozsypał. Tutaj, jakimś dziwnym sposobem, zadania faktycznie stają się przeszkodą do pokonania i interesujące jest nie tylko to, co stanie się, kiedy je rozwiążemy, ale też sam proces zmagania się z nimi. Nie sądziłam, że to w ogóle możliwe.

Ciekawy jest też mechanizm poruszania się po książce. Pamiętacie „Gdzie jest wydra”? Tam czytelnik decydował o tym jak potoczy się fabuła. Tutaj, poprawnie rozwiązując zadanie, wybiera stronę na którą się uda. Jeśli obliczenia były poprawne – misja trwa nadal, jeśli popełniliśmy gdzieś błąd – będziemy mieli kłopoty. Na szczęście nie na długo! Swoje błędy możemy kontrolować, a dzięki zrozumiałym wyjaśnieniom – weryfikować i nie powtarzać w przyszłości. 

  

Wydawca na swojej stronie twierdzi, że książki są dla dzieci w wieku 6-8 lat, ale informacja ta wydaje mi się mocno optymistyczna. Jest bardzo mało prawdopodobne, żeby dziecko, które nie chodzi jeszcze do szkoły oraz nie umie czytać ani liczyć poradziło sobie z książką (już sam brak umiejętności czytania wyklucza tę możliwość). „Przejście” przez książki nie jest trudne; zazwyczaj wybieramy jedną z dwóch odpowiedzi i nawet, jeśli wybierzemy tę błędną, to jest ona od razu weryfikowana i nie można zapędzić się w jakąś alternatywną opowieść. Poziom zadań jest jednak różny. Pojawia się proste dodawanie (zawsze jednak na dużych liczbach), ale zdarzają się też znacznie trudniejsze zagadnienia. I choć na końcu każdej z książek zamieszczony jest przydatny słowniczek, który w prosty sposób wyjaśnia jak rozwiązywać zadania nawet tym, którzy spotykają się z danym poleceniem po raz pierwszy, to jednak 8+, a nawet jeszcze więcej to dla mnie odpowiednia klasyfikacja wiekowa. 

Pozwólcie, że przedstawię pokrótce każdą z części, każda bowiem skupia się na innych zagadnieniach matematycznych. Przy okazji zerknąć można na przykładowe zadania.

Jaskinia tropów
Jaskinia pełna zadań arytmetycznych, czyli podstawowych działań. Dodawanie, odejmowanie, mnożenie, dzielenie, ułamki, procenty i wiele innych. Wszystko w formie ciekawych zadań.




Muzeum tajemnic
Opis informuje nas, że zadania w tym śledztwie dotyczą liczb, co jest informacją niemal tak tajemniczą jak sama zagadka do rozwiązania. W praktyce oznacza to znowu sporo arytmetyki, ale też garść bardzo ciekawych zadań logicznych.





Zamek zagadek
Bryły, figury i miary. Trzeba zamieniać jednostki, ważyć przedmioty i w ogóle zmagać się z trudną sztuką geometrii płaskiej i przestrzennej.





Planeta sekretów
Chyba najciekawsza pozycja. Bynajmniej jednak nie ze względu na tematykę (tutaj gusta są różne; ja wolę klimaty nieco bardziej przyziemne), ale na zakres zagadnień. Analiza i interpretacja danych, trening koncentracji; wykresy, plany, diagramy, tabele. W czasach, kiedy przeciętny człowiek nie potrafi odczytać rozkładu jazdy, o instrukcji obsługi urządzenia elektronicznego już nie wspomnę, takie ćwiczenia to skarb.

 

 
Seria „Matematyczne śledztwo” to bardzo ciekawy i dobrze wykonany pomysł, w którym przeciwieństwa takie jak matematyka i przygoda współgrają ze sobą w doskonałych proporcjach. Książki mogą stać się początkiem naukowych zainteresowań, a przy okazji ulubioną lekturą. Dla mnie połączenie zabawy z nauką to zawsze najlepszy wybór. Na dodatek wszystko to w dobrej cenie. Na Arosie można je wyhaczyć po 13 złotych. 

Przeczytaj też: Naukowe śledztwo

Matematyczne śledztwo.
Jaskinia tropów
Muzeum tajemnic
Zamek zagadek
Planeta sekretów

David Glover
Wydawnictwo Zielona Sowa

Ilustracje: Tim Hutchinson
Stron: 48 (każda)
Okładka: półtwarda
Wiek: 8+


17 komentarzy :

  1. Witam,
    niesamowite to miejsce w sieci. Powiem szczerze, że jestem fanką wszelkiej maści książek i kupuję swojej 13 miesięcznej córce wiele pozycji ponad jej wiek i czekają sobie cierpliwie na półce, albo przeglądamy je przed czasem używając "niezgodnie z przeznaczniem", ale Pani chyba nie uda mi się nigdy pokonać :D Jestem pod wielkim wrażeniem księgozbioru. No i kolekcji planszówek, których także jestem wielką fanką (niech żyje Smallworld i Fauna :3 ).
    Chciałam też polecić Pani i zachęcić do zaznajomienia się z metodą nauki czytania Domana dla maluchów od 6 miesiąca do 6 roku życia. Czytanie globalne niesamowicie ułatwia i przyspiesza dzieciom naukę czytania, a później także naukę liter.
    Pozdrawiam
    Toczka
    tosioweigraszki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za takie miłe słowa. :) Tylko ta "Pani" niepotrzebna. ;)
      Domana oczywiście uwielbiam i mam go w jednym paluszku! :D Stosujemy! Mam w planach napisać o tym niedługo. ;)

      Usuń
    2. Chętnie przeczytam, bo my z Tosią dopiero niedawno zaczęłyśmy przygodę z Domanem. A "Pani" odruchowa, skoro zamierzam tu częściej wpadać, możemy przejść na towarzyskie ty ;)

      Usuń
  2. No proszę. Naszym dzieciom Sherlock może udzielać korepetycji z matematyki :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz, co jest najgorsze? Dopóki nie znalazłem Twojego bloga, nigdy nie kupowałem nic na wyrost, w ogóle kupowałem niewiele. A teraz? Szkoda gadać! ;) Przecież dla Starszej to już niedługo, niedługo... :) Świetne książki, sam pewnie chętnie je przeczytam, bo kiedyś uwielbiałem takie rzeczy. I wreszcie cos niedrogiego, a nie tak jak te poprzednie o filozofii. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam. :D Jak polecam, to znaczy, że dobre i mieć trzeba! :D Poza tym kolejna zaleta to to, że zainteresujesz córki przygodami i szpiegami, a nie jakimiś idiotycznymi księżniczkami. :)

      Usuń
  4. Świetny pomysł na książki, jestem naprawdę pod wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak ja żałuję teraz, że nie jestem młodsza. Te zagadki matematyczne byłyby dla mnie idealne, bo uwielbiałam zagadki od najmłodszych lat, a do tego zawsze byłam ciekawska. Kupiłabym, ale z tego, co widzę poziom jest dość łatwy. Idealna na prezent dla małego odkrywcy. ;) Będę o nich pamiętać. ;)


    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak matematyki nie lubię, tak te książki mi się podobają :D
    A co do męża - będzie na przyszłość ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Kupiłam wszystkie! :)
    Ania K. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetnie, że napisałaś o tych książkach, nie miałam pojęcia o ich istnieniu. Mam 7-letniego syna, który właśnie przechodzi fascynację tunelami, jaskiniami, skarbami i piratami, więc to coś idealnego dla niego! Super!
    Pozdrawiam, Morga

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znoszę tego, że robię zapasy, ale mam nawet mały zapasik słitaśnych ciuszków dla córeczki, bo a nuż kiedyś... A książki kupię sobie i zamknę się w kiblu na pól dnia, albo i na cały...

    OdpowiedzUsuń
  10. A może ktoś poleci coś w podobnym tonie tylko bez matmy ? Syn kocha zagadki i wszelkiego typu detektywistyczne powieści:D Teraz czytamy Biuro Detektywistyczne Mai i Lessego. Ale ułamki to jednak trochę za wysoki poziom jak na sześciolatka. Mimo wszystko dodaje do listy pragnień:D Pozdrawiam Jagoda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że nic nie pobije Lassego i Mai, bo oni są najlepsi! :) Jest kilka innych serii, które przychodzą mi do głowy, ale nie jestem pewna, czy będą dobre dla 6-latka, czy może trzeba poczekać 1-2 lata.
      Cykl "Magiczne drzewo" Maleszki (Tom pierwszy: "Czerwone krzesło")
      Cykl Felix, Net i Nika - Rafał Kosik
      "Czarny Maciek i wenecki starodruk" Rekosza (tom pierwszy trylogii)
      Książki Mariusza Niemyckiego - stworzył kilka cykli, ja bardzo lubię (podaje tytuły pierwszych tomów): "Zuzia na zamku białej damy" i "Wielki kudłaty łobuz"
      Detektyw Blomkvist - Astrid Lindgren
      I przychodzą mi do głowy jeszcze klasyki takie jak Bahdaj (Podróż za jeden uśmiech, Kapelusz za sto tysięcy, Niziurski (Niewiarygodne przygody Marka Piegusa) albo wreszcie Pan Samochodzik Nienackiego (chociaż to na pewno za poważne).
      Jakby ktoś jeszcze szukał i miał ochotę to mam wprost idealne książki po angielsku, na których wychowały się już pokolenia amerykanów. Trzy moje ukochane serie: "Encyclopedia Brown", "The Boxcar Children" i "Magic tree house". :)
      Jagoda, mam nadzieję, że znajdziesz coś dla Was, jak mi się coś jeszcze przypomni to dopiszę! :)

      Usuń
    2. My czytaliśmy serię o Magicznym Drzewie i Dektektywa Blomkvist - będą dobre dla 6-latka. Chętnie zerknę do pozostałych, może coś będzie też dla nas! Dzięki!

      Usuń
  11. Ale fajne! Biorąc pod uwagę wiek Twoich dzieci (co by nie było już liczba mnoga), nie spodziewałam się takich tytułów, a tu proszę... Moi chłopcy uwielbiają takie wyzwania, a ja jakoś wcześniej na nie nie trafiłam. Wyszukuj więc więcej takich książek. Dla nas jak znalazł :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uczę matematyki w szkole podstawowej w klasach 4-6. Moim zdaniem, przynajmniej po tych fragmentach książki, które widać na zdjęciach to książki te są odpowiednie właśnie dla dzieci uczęszczających do tych klas.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...