środa, 15 kwietnia 2015

Wojna nie ma sensu. "Wróg" Davide Cali, Serge Bloch



Tematyka wojny w książkach dla dzieci pojawia się regularnie i zawsze jest to temat trudny, do którego podejść trzeba z odpowiednim wyczuciem. Dwa lata temu recenzowałam świetną książkę Pawła Beręsewicza „Czy wojna jest dla dziewczyn?”, a od tego czasu przeczytałam kilka znakomitych i nieco mniej świetnych pozycji, które w mniejszym bądź większym stopniu korzystały z takiego samego pomysłu. Trafiła mi się też jednak książka inna, wyjątkowa, a jest nią „Wróg”.

Książka, zarówno pod względem tekstowym jak i graficznym cechuje się minimalizmem. Brak tu strony tytułowej, bezpośrednio wkraczamy więc na miejsce akcji. Ilustracje są pozornie niedbałe, nieco komiksowe, wykonane technika kolażu. Zajmują bardzo niewiele miejsca na niemal pustych stronach. W tej ascetycznej formie zamknięta jest ogromna treść.


Jest wojna.
Widać jakieś pustkowie.
Na pustkowiu – dwie dziury.
W dziurach – dwaj żołnierze.
Są wrogami.


Wrogowie, choć przekonani o swojej odmienności stanowią lustrzane odbicie. Każdego dnia robią te same rzeczy, mają identyczne marzenia; chcą zakończyć wojnę i wrócić do domu. W sobie nawzajem, za sprawą przekazanej im instrukcji, widzą bestie gotowe mordować dzieci, palić lasy i zatruwać studnie.

„Wróg” nie pokazuje historycznych wydarzeń, nie próbuje tłumaczyć dlaczego życie jednych żołnierzy okazało się ważniejsze od drugich i czemu miłościwy Bóg stanął po tej, a nie innej stronie barykady. W żaden też sposób nie uzasadnia istnienia wojny. Przesłanie jest jasne – wojna nie ma sensu. To tylko powtarzające się rytuały, wydawane przez zajmujących wygodne gabinety dowódców polecenia, których szeregowiec nie powinien analizować i rozumieć. Uderza we „Wrogu” wizja żołnierza – to pionki w grze, mięso armatnie w przenośnym i dosłownym znaczeniu. Książka pokazuje ich strach i samotność, niezrozumienie stanu, w którym się znaleźli i potrzebę jego zmiany. Wyraźnie widać też, że choć w kontekście wojny często mówi się o krajach i narodach, to wojna tak naprawdę dotyka jednostki. Walczący żołnierze, choć pochodzący z różnych zakątków świata, są niemal identyczni; mają swoje rodziny, pragną końca konfliktu i powrotu do domu.

Odróżniam bezmyślne i przesycone martyrologią oddanie życia za ojczyznę od walki w obronie kraju, jednak sama nie zdecydowałabym się na żadne z nich. Nigdy nie poszłabym na wojnę, nie pozwoliłabym na to też nikomu z mojej rodziny. Opisywana tak często z pogardą postawa tchórza i dezertera jest w moim mniemaniu jedynym słusznym działaniem w przypadku konfliktu zbrojnego. Wojna to nie bohaterstwo, waleczność, złote ordery i piękne panie rzucające kwiaty u stóp wojaka. To trud, cierpienie, choroby, śmierć, a wszystko w imię cudzych interesów, chciwości i ambicji.

„Wróg” to książka nie tylko dla dzieci, czyli taka perełka literatury, która traktuje czytelnika z należytym mu szacunkiem i zaufaniem do jego inteligencji. Zaskakuje, porusza i szokuje, skłania do rozmów i refleksji.

Książka otrzymała rekomendację Amnesty International. 







Wróg
Tekst: Davide Cali
Ilustracje: Serge Bloch  
Stron: 60
Okładka: twarda
Wiek: 6+

6 komentarzy :

  1. Kupiłam sobie (bo dziecko za małe) w zeszłym miesiącu. Rewelacja! Bardzo mocna książka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wojna to najgorsza tragedia jaka może się przydarzyć, oby jak najdalej od niej.. Ja właśnie czytam ,,Żółte ptaki" dla starszych czytelników i brak sensu wojennych działań przeraża...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem świeżo po lekturze wojennych "Wspomnień Szarego" i bardzo, bardzo się cieszę, że żyjemy w takich łatwych czasach, że nie musimy wybierać między dobrem swoim i swojej rodziny a dobrem kraju, które to i tak ktoś inny zaprzepaściłby ignorując nasze poświęcenie. Że możemy się tylko kochać i kupować książki o innych bohaterach i że nikt nas nie oceni, że wybraliśmy łatwiejszą drogę i mam nadzieję, że ten stan się nie zmieni. Moi dziadkowie byli tylko dziećmi na II wojnie, ale moi rodzice w latach 80-tych byli już studentami i to w Gdańsku i o nic nie walczyli. Trochę szkoda, bo ani jedni ani drudzy nie mogą opowiedzieć nic wzniosłego, ale gdy czytam różne takie rzeczy, które ostatnio czytam i oglądam różne takie poważne filmy, które sobie po jednym w tygodniu serwujemy, to już nie oceniam, tylko oddycham z ulgą, że nas to nie dotyczy. I że kiedy czujemy głód, to mamy lodówkę, a kiedy zimno, to nie trzeba się bać, że ktoś zobaczy ogień. Jak łatwo jest bez wojny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niby książka dla dzieci, ale poprzez temat i podejście do niego staje się naprawdę głęboka. Teksty ze zdjęć wstrząsają. Chętnie bym poznała.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. ostatnio dostałam "Dziewczyny z powstania" i przypomniałam sobie czasy, kiedy byłam pewna, że polskie "zrywy narodowe" były uzasadnione, a walczący "nasi chłopcy" wszyscy bohaterami - naiwna... teraz też wiem, że czytają o wrogach w instrukcjach ;/
    dziś bardziej się wojny boję, mniej potrafię usprawiedliwić, coraz mniej chcę ją pokazywać dziecku - może kiedyś "Wróg" mi pomoże
    akurat w wyżej wspomnianych opowiadaniach ile bohaterek tyle wyborów, zachowań, dylematów - pewnie, były nieustraszone sanitariuszki-patriotki ("nie, nie bałam się; nikt z nas się nie bał!"), były walczące z okupantem i ze sobą zwykłe, dzielne dziewczyny ("pewnie że się bałam, wszyscy się baliśmy"), były matki-polki ukrywajace się z dziećmi po piwnicach i złodzieje okradający mieszkania sąsiadów...
    ale gdyby dziś trzeba było wybierać?
    "tyle wiemy o sobie..." - obyśmy się nigdy nie musiały przekonać

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie można być pewnym swoich reakcji, ale dzisiaj jestem pewien, że nie oddałbym życia za ojczyznę, a u mężczyzny taka postawa w ogóle nie przystoi. Za rodzinę, w bezpośrednim zagrożeniu - tak, ale w walce z niesprecyzowanym wrogiem - nigdy.
    Książka rzuciła mi się kilka razy w oczy w księgarni albo gdzieś na stronach internetowych, ale zawsze przechodziła bokiem, nigdy nie chciało mi się do niej zajrzeć, zobaczyć co to (to chyba wina marketingowców, co?), a tu takie cudo! Naprawdę ważna książka, a że dobra - jak zawsze zaufam. Dobrze, że o niej napisałaś, bo pewnie bym przegapił.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...