poniedziałek, 11 maja 2015

Chłopcy i lalki



Temat płci i „zasad” nią rządzących, kwestia różu i błękitu oraz tego, że niektóre zabawki są bardziej „odpowiednie” dla chłopców, a inne dla dziewczynek to temat rzeka, na który mogłabym pisać w nieskończoność (być może kiedyś nawet się pokuszę), a i tak w pełni nie wyraziłabym swojej niechęci do damsko-męskich podziałów. Chłopcy i ich lalki, o których to w ostatnim czasie przeczytałam kilka książek, to jedna ze spraw od której aż włos się jeży na głowie i dziś o niej właśnie!

Wraz z Rózią nie dorosłyśmy jeszcze do  tego, żeby wiedzieć jak wygląda sprawa z chłopcami, którzy chcą mieć lalkę. Czy w przedszkolu są wyśmiewani? Czy ich rodzice patrzą na nich spode łba albo, co gorsza, wygłaszają kpiące uwagi i komentarze o tym co wypada, a czego stanowczo nie wolno? Kilka razy byłam świadkiem niezbyt miłych sytuacji. Widziałam chłopca, który na zakupach z mamą wybrał sobie różowe buty. Pomysł jego zduszony został już w zarodku; dostał buty, ale brązowe. Widziałam też takiego, który chciał kucyka Pony, potraktowany został jednak matczynym „to dla dziewczynek, wybierz coś innego”. Ale jak jest w przedszkolach? Jak jest w domach? W literaturze sprawa ma się następująco...

Lala Lolka
Tekst i ilustracje: Katarzyna Bogucka
Wydawnictwo Ładne Halo
Stron: 36
Wiek: 3+
Mam z „Lalą Lolka” problem. Podoba mi się graficznie. Styl Katarzyny Boguckiej jest bardzo specyficzny, o lata świetlne oddalony od takiego Disneya na przykład i z pewnością nie zachwyci każdego. Jestem jednak zdania, że dziecko powinno poznawać najróżniejsze estetyki, a kreska Boguckiej, o ile ciężko nazwać ją ładną, jest z pewnością ciekawa, a nawet fascynująca. Jest to mój pierwszy bliższy kontakt z ilustratorką. Psuje nam te ładne grafiki tekst. Tekst ten jest rymowany i choć w samych rymach nieczystości ani niezręczności nie ma, to dobór słownictwa pozostawia wiele do życzenia. Wyjaśnić dokładnie tego nie umiem, sami przeczytajcie fragmenty; całość bardzo mocno trąci egzaltacją, czasami wychodzi wręcz głupkowato, niektóre wersy są dodane jakby na siłę. Zwłaszcza wypowiedzi kilkuletniego Lolka brzmią sztucznie.

Nie podoba mi się też początek tej historii. Niemal cała jej pierwsza połowa to opis domowych zmagań matki Lolka ze swoją garderobą. Irytująca kobieta, która bez przerwy spóźnia się do pracy, paraduje owinięta ręcznikiem i nie może zdecydować co wciągnąć na grzbiet. Z pomocą przychodzi jej syn, który dobiera szal, korale i torebeczkę w żółte groszki. Przykre, że Bogucka walcząc z jednym stereotypem tak bardzo popada w inne. Chłopiec, który bawi się lalkami musi się też interesować modą i urodą. Jestem niemal pewna, że w wersji „Lolek – dwadzieścia lat później” chłopiec byłby stylistą-gejem*, nosiłby niesymetryczną fryzurę i buty na koturnie. Ojciec Lolka natomiast, nieco bardziej prawdziwy mężczyzna, marzy tylko o tym, żeby dopić kawę, a jego świadomość ubioru jest tak niska, że na ulicę wychodzi w dwóch różnych butach.

[*Nie, żebym ja popadała w stereotypy. Mój mąż jest stylistą! :) ]

Wynagradza mi te niedostatki jednak nauka, jaką książka ze sobą niesie. Otoczenie chłopca jest nastawione wrogo. Stado w autobusie przekazuje całą swą mądrość na temat tego, jak bardzo niesłychane jest, żeby chłopiec bawił się lalką. Wyjątkowo nieprzyjemną babą jest też przedszkolanka Lolka, która w stosunku do chłopaka z lalką używa wielu moich ulubionych fraz, takich jak „toż to nie wypada”, „to wątpliwość sieje”, „to niezdrowe jest dla niego” i „takie w świecie są zasady”. Przed głupimi rodzicami, którzy pozwalają na takie dziwactwa roztacza wizję chłopców z samochodami oraz żołnierzami i ostrzega przed ośmieszeniem. Tymczasem rzeczywistość przedstawia się zupełnie inaczej. Dzieci w przedszkolu bawią się tym, na co mają ochotę. Są tam inni chłopcy z lalkami, są dziewczyny w autach; to nie oni tworzą podziały, to nie oni się z kogokolwiek wyśmiewają. To dorośli swoimi chorymi normami decydują o tym, co ich dziecku powinno się podobać i z kogo należy się śmiać. Postawa rodziców Lolka zasługuje na pochwałę. Podchodzą oni do przedszkolanki z wyższością, bronią prawa chłopca do zabawy i wspierają go bez względu na głosy otoczenia.

Podoba mi się to przesłanie, bo sama jestem przekonana, że tak to właśnie wygląda. Normy społeczne to coś, przed czym nie uciekniemy i nawet wychowując dziecko z dbałością o  jego swobodny rozwój zainteresowań, nie unikniemy w końcu konfrontacji z reklamą telewizyjną, podziałami w sklepach i innymi dziećmi, których usta pełne będą niezrozumiałych zdań zasłyszanych u swoich rodziców. Należy jednak pamiętać, że nikt nie rodzi się z wrodzoną pasją do motoryzacji ani z zamiłowaniem do różu. Nasz udział w kształtowaniu dziecięcych upodobań będzie ogromny, warto jednak odpuścić i wyzwolić się z pułapki własnych poglądów i oczekiwań, jeśli nasza idealna wizja własnego dziecka różni się od tego, kim stał się mały człowiek.

Na końcu książki jest własna laleczka do wycięcia. I ubrania, żeby ją przyodziać. Fajne! 






*****

Lalka WilliamaTekst: Charlotte Zolotow
Ilustracje: Agnieszka Kierat

Wydawnictwo Czarna Owieczka
Stron: 32
Wiek: 3+
„Lalka Williama” to zupełnie inna bajka. Tytułowy William marzy o tym, żeby mieć lalkę; chce się nią opiekować, karmić, tulić i kołysać do snu. Rówieśnicy śmieją się z niego, zarzucają mu dziwactwo. Nie popisuje się także zaborczy ojciec chłopca, który nie chce nawet słyszeć o takich fanaberiach. Kupuje synowi piłkę do koszykówki i elektryczną kolejkę – to są zabawki dla chłopców. Marzenie Williama zostaje jednak spełnione – lalkę, wbrew protestom ojca, kupuje mu babcia.

Tutaj nauka płynie inna, ale ta też mi się podoba. W przyszłości nie tylko dziewczynki będą miały dzieci, chłopcy będą przecież ojcami. Zabawa z lalką to nauka wrażliwości oraz tego, jak być tatą. Dzięki lalce William nauczy się kochać i zaspokajać potrzeby, także te niezgodne z jego wyobrażeniami. Przez całą lekturę zastanawiało mnie gdzie w tym wszystkim jest matka chłopca. Czy rozpaczliwa potrzeba miłości bezwarunkowej nie wypływa właśnie z jej braku w stosunku do niego? Gdybym miała popłynąć z interpretacją, to dryfowałabym w tym właśnie kierunku.

Graficznie „Lalka Williama” jest bliższa konwencji, ale czy ładna? Na pewno amatorzy się znajdą, ja wolę inny typ ilustracji. Ilustracje oryginalne (KLIK) są znacznie lepsze! Dlaczego w ogóle je zmieniono?



*****
Igor i lalki
Tekst i ilustracje: Pija Lindenbaum
Wydawnictwo Zakamarki
Stron: 36
Wiek: 3+

Ostatnia i chyba najlepsza z omawianych dziś książek to „Igor i lalki”. Igor, jako świetny strzelec, dużo czasu spędza na boisku, a piłkarska pasja syna wspierana jest przez ojca. W przedszkolu chłopak spędza czas z innymi chłopcami, których zabawy pełne są zapasów, wojen i robotów. Igor zazdrośnie spogląda w kierunku dziewczynek, które bawią się lalkami. On też ma lalkę. Kiedy zostaje dopuszczony do ich zabaw, wreszcie czuje, że jest tam, gdzie być powinien.
  
„Igor i lalki” to dla mnie odpowiednik „Chłopca w sukience” (tyle że dla młodszych dzieci), co odczytać powinniście jako duży komplement dla książki. Ogólny przekaz oraz wiele wątków jest takich samych; umiejętności piłkarskie bohatera, zabawa w przebieranie, chłopięca solidarność.

Bo i przebieranki tu są. Igor i dziewczyny znajdują pudło ze ścinkami materiałów, a następnie przebierają się za księżniczki i w butach na obcasach urządzają bal. Chłopcy, widząc Igora w sukience, nie wybuchają śmiechem ani nie drwią, ale chętnie przyłączają się do zabawy. Nauka podobna to do tej, którą poznałam już w „Lali Lolka” – dla dzieci nie liczą się konwencje i wymyślone przez dorosłych normy społeczne, ale dobra zabawa, a tym właśnie, a nie „nauką dewiacji i pornografii” oraz „kształtowaniem postaw homoseksualnych” są dla dzieci przebieranki. To przykre, że tak wiele osób tego nie rozumie.

W ogóle, pomijając kwestie dżenderowe, dobra to książka. Szwedzkość wyczuwalna jest w niej nawet na odległość. Lalki Barbie rodzące klopsiki i paluszki rybne w książce dla trzylatków mogą pojawić się tylko w literaturze naszych sąsiadów zza Bałtyku. Polskie przedszkolaki szukałyby raczej dzieci w kapuście. W ogóle dziwie się, że na kościelnych wiecach nie palą tej książki na stosie.

Ilustracje autorki są przyjemne dla oka, a narysowane przez nią postaci nie są idealne, ale pełne przywar. Jedna dziewczynka jest gruba, inna ma duży nos, podoba mi się ta różnorodność. Nie podoba mi się czcionka, którą napisano tekst. Jest dziwna, jednocześnie mała i gruba, męczy oko, ale to akurat drobiazg. 






*****

Znacie inne ciekawe książki o przełamywaniu konwencji, walczące ze stereotypami? 


5 komentarzy :

  1. Bardzo ciekawe zestawienie. Znałam wcześniej tylko Lalę Lolka, ale też tylko ze słyszenia. Z innych książek myślę, że może Kosmonautka? Znasz, o kobietach, które wykonują męskie zawody?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie poznaj „Igora”! :) „Kosmonautkę” znam, ale mówiąc szczerze to dla mnie totalnie beznadziejna książka, podobnie zresztą jak „Zebra” tego wydawnictwa. Przymierzam się do recenzji obu. ;)

      Usuń
    2. Naprawdę? Ja znowu nie czytałam, więc nie wiem. Jestem specjalistka polecania książek ze słyszenia :-) ale wiele dobrych recenzji czytałam! To tym bardziej jestem ciekawa co Ty o niej sądzisz i czemu tak Ci się nie podoba. Czekam!

      Usuń
  2. Niestety nic nie mogę polecić, ale chętne bliżej przyjrzę się "Igorowi". Swoją drogą w naszym społeczeństwie dziewczynka, która interesuje się samochodzikami nie jest wytykana palcami, chłopiec z lalką to już dziwadło. Z drugiej strony córkę często ubieram na niebiesko, bo lubię ten kolor i spotykam się z komentarzami, że to kolor chłopców, albo pytania czemu nie ubieram jej w ubranka dla dziewczynek, paranoja, dlatego chętnie przeczytam Twoje rozwinięcie tematu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również nie znam bajek o podobnej tematyce. Ale tak prywatnie, sądzę że chłopcom, a później mężczyznom jest trudnej. Jest wiele uwarunkowań społecznych, które na to wpływają, zgadzam się że dużą rolę odgrywa wychowanie, nauka tolerancji. Chyba jestem neutralna w tej kwestii, choć przyznam że również skrajność w drugą stronę bywa irytująca. Dziewczynka w różu i z lalką barbie jest również automatycznie oceniana. Mam wrażenie, że ludzie po prostu lubią oceniać i rzucać wyroki, a brakuje zrozumienia.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...