czwartek, 4 czerwca 2015

W oparach absurdu...



Od jakiegoś czasu raczymy się absurdalnym humorem. To znaczy ja się raczę, bo Rózia chyba jeszcze za bardzo nie rozumie o co chodzi. Ona lubi rytmiczne teksty i rymy, a skoro można połączyć jedno z drugim, to czemu nie zafundować sobie takiej drobnej przyjemności?

Ze względu na naszą ograniczoną dwujęzyczność moim pierwszym wyborem był oczywiście Edward Lear. Ten dziewiętnastowieczny poeta i rysownik to bardzo znany klasyk poezji angielskiej. Był tłumaczony i wydawany w Polsce, ale wydaje mi się, że rzecz przeszła bez większego echa, o czym świadczyć może między innymi brak wznowień (swoją drogą rzecz ma się podobnie z Drem Seussem – amerykańskim klasykiem literatury dziecięcej, ten jednak zasługuje na oddzielną notkę). Lear znany jest przede wszystkim jako twórca poezji nonsensownej. Jego pełne absurdu i nieziemsko śmieszne limeryki przeszły do historii i choć długo wytężałam swą pamięć, to nie znalazłam dla nich polskiego odpowiednika. Każdy z wierszyków zilustrowany jest przez autora zabawną grafiką. Czytanie tych absurdów to naprawdę wielka przyjemność. 

Nonsense Poems
Edward Lear
Wydawnictwo Dover
Amazon
Oprawa: miękka
Stron: 96
Wiek: 1+









Moje wydanie pochodzi z serii „Children’s Thrift Classics” amerykańskiego wydawnictwa Dover. Bardzo polecam całą serię w której znaleźć można najbardziej znane dzieła anglosaskiej literatury dziecięcej. Nie są to może arcydzieła introligatorskie (miękka okładka, a wewnątrz papier typowo gazetowy i brak kolorowych ilustracji), ale tekst jest nieskrócony i najczęściej zachowane są ilustracje z oryginalnych, początkowych wydań utworów. Na dodatek kosztują te cuda grosze – w polskich księgarniach internetowych oferujących książki obcojęzyczne poszczególne tomy cyklu można dostać za 10-16 złotych. W tomie „Nonsense Poems” znajdziemy nie tylko limeryki, ale też najsłynniejsze dłuższe utwory wierszowane Leara, jak na przykład przesławny „The Owl and the Pussy-cat”. Wiersze wzbogacone są ilustracjami poety. 



Chciałoby się napisać, że się tak śmieje z absurdów Leara, ale nie, po prostu truskawka jej spadła. ;) 
Dover


Mam też Leara pięknie i kolorowo ilustrowanego, ale na razie czeka. Swoją drogą i o tej ciekawej serii innym razem.  

W nieco podobnym klimacie – absurdalnym i bardzo zabawnym istnieje też przejaw naszej rodzimej twórczości, który skradł nasze serca. Mowa o Pawle Mildnerze, który nie tylko napisał, ale i zilustrował (czyli jak Lear!) swą książkę „Ciekawe, co myśli o tym królowa”. Zawartość tomiku o tajemniczo brzmiącej nazwie to zbiór kilku całkowicie niepowiązanych ze sobą wersów, które są jednak bardzo rytmiczne i rymy też w nich leżą jak ulał. Następujące po sobie zdania w bajeczny wręcz sposób pozbawione są sensu i logiki i z pewnością nie kryją w sobie fabularnej głębi, ich humor opiera się na czystym nonsensie. Książka nie uczy, nie przekazuje ważnych wartości ani nie poucza morałem, bawi za to znakomicie. Tekst wpada w ucho jak natrętna piosenka (zdarzyło mi się recytować Mildnera pod prysznicem i w samochodzie!), ale jest to miłe natręctwo. Licznik tego, ile razy przeczytałam „Ciekawe co myśli o tym królowa” kręci się gdzieś koło tysiąca, ale ciągle podoba mi się tak samo mocno. Ilustracje i kolorystyka utrzymane są w klimacie retro, takie mam przynajmniej wrażenie (bo – co tu dużo gadać – nie znam się) i styl ten bardzo mi się podoba, Róży chyba też, bo ogląda chętnie. Książka jest całokartonowa, można więc miętosić i gryźć. 

Ciekawe, co myśli o tym królowa
Paweł Mildner

Wydawnictwo Dwie Siostry
Książka całokartonowa
Stron: 22
Wiek: 0+














To co? Następny w kolejce chyba „Żywot Briana”! :) 

Przeczytaj też:

11 komentarzy :

  1. Coś świetnego! Sam bym chętnie poczytał te rymowanki i podszkolił tym samym swój angielski ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wybieram sie dzis do biblioteki po pracy, powinni miec ta ksiazke skoro to Londyn ;) Dzieki za inspiracje ;) Sliczna masz corcie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po uśmiechu widać, że Małej się bardzo książeczka podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli chodzi o śmieszne wierszyki, to Mąż mówi, że jest jeden taki, bardzo zabawny, a kawałek jego brzmi "i mnie to, nagiej, tak klaszcze"., ale nie wiem czy Mąż się zna.

    A jeśli chodzi o truskawki to one nie brudzą książek? zwłaszcza pokrojone? U nas czerwone łapki zostawiają ślady na WSZYSTKICH szafkach w kuchni, a książek wtedy pilnuję. Ale jabłuszka już ścierałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie! Bo Róża jest taka zdyscyplinowana, że za każdym razem dokładnie oblizuje palce. :D Zdarza się oczywiście coś tam czasami, ale mi to akurat nie przeszkadza. :)

      Usuń
  5. "Królowa" skradła moje serce, Lear równie interesujący, ale mogłabym skrzywdzić dziecko swoim kiepskim akcentem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Leara i jego limeryki pamiętam ze studiów, zaśmiewałam się przy nich wtedy. :) Ciekawe co myśli o tym królowa gdzieś tam widywałam, ale nigdy nie zajrzałam do środka, nie myślałam, że to aż takie fajne. Bardzo trafne z tą fryzura! :-) Chyba dokonam inwestycji i kupię, bo to się spodoba i młodszej i starszemu.

    OdpowiedzUsuń
  7. A co to za układanka z kółkami na drugim planie? Taki zegar i słoneczko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest układanka "Koło" od CzuCzu. Niedawno wyszło wznowienie jako "Odkrywam koło". :) Mam to na niekończącej się liście do zrecenzowania, ale polecam już teraz! :)

      Usuń
  8. Tower of Dover godna pozazdroszczenia... mimo wszystko mnie kusi chyba bardziej geograficznie.
    Ale jak grzecznie poczekam, to pewnie polecisz tez jakieś zwykłe angielskie rymowanki.
    To czekam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurcze, tak sobie pomyślałam, że mogłabyś otworzyć taką kameralną biblioteczkę :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...