wtorek, 14 lipca 2015

Podróż do wnętrza ziemi... i wody. "Pod ziemią, pod wodą" Aleksandra i Daniel Mizielińscy


Jeśli lubi się Mizielińskich i ma się już na półce postawione na grzbiecie „Mapy” (bo inaczej się nie mieszczą), to siłą rzeczy człowiek widząc, że wychodzi kolejny ich album – wie, że będzie on dobry. Jak na szpilkach oczekuje się wtedy premiery (która na dodatek zbiega się z mega promocją w jego ulubionej księgarni), a w końcu się kupuje i jest się z tego powodu szczęśliwym. Człowiekiem takim jestem ja i od kilku tygodni czytam sobie nowość – „Pod ziemią, pod wodą”.

Książka składa się z dwóch części i można ją czytać z dwóch stron. Pierwsza – pokazuje kolejne warstwy naszego podziemia. Znajdziemy tu mnóstwo informacji o zwierzętach, roślinach, surowcach naturalnych, jaskiniach, ale też wszelkich technicznych ingerencjach człowieka, takich jak tunele, kanalizacja, metro. Liznąć będzie można nawet nieco archeologii i geologii. Druga część książki to świat podwodny. Zajrzeć możemy w głąb jeziora i oceanu (także najniższych jego warstw), ale także zrozumieć działanie łodzi podwodnej i poznać obecny stan „niezatapialnego” Titanica. Obie części spotykają się na środku, gdzie goreje jądro ziemi. Tak naprawdę „Pod ziemią, pod wodą” to dwie książki i świadomość tego faktu pomaga przełknąć jej dość wysoką cenę.

Wydawnictwo postarało się, aby „Pod ziemią, pod wodą”  stało się niejako logicznym następstwem bestsellerowych „Map” (bardzo podobne wydanie, ten sam rozmiar książki), ale tak naprawdę, poza dużym rozmiarem okładki, nie mają one ze sobą zbyt wiele wspólnego. Nie jest to bynajmniej wada, specyfika map jest tak charakterystyczna, że trudno stworzyć coś podobnego bez odpowiedniego tematu. W „Mapach” pojawiały się przede wszystkim podpisy pod małymi obrazkami, czasami krótkie komentarze. Tutaj tekstu jest zdecydowanie więcej, choć są to zazwyczaj ciekawostki, a nie usystematyzowana wiedza, to okazało się, że ich dawka jest naprawdę duża. „Pod ziemią, pod wodą” przypomina mi starszą pracę Mizielińskich – „Tu jesteśmy” (Znak, 2011). Pomysł i wykonanie graficzne są niemal identyczne. Tam dominowała tematyka kosmiczna; badania, odkrycia, plany i ambicje naukowców. Najnowsze dzieło Mizielińskich to doskonałe dopełnienie tego właśnie tytułu i jakby je podzielić na dwie części i wydać w innych okładkach, to mogłyby nawet robić za trylogię. 

W swojej wszystkomającej biblioteczce mam oczywiście i "Tu jesteśmy".

Pragnę jednak wdać się w spór na temat tego, co w książce zauważyłam, a zauważyłam błąd! Otóż kiedy oglądaliśmy z mężem stronę o jezierze (bo musicie wiedzieć, że niektóre młode małżeństwa chodzą na dyskoteki albo do restauracji, my natomiast siadamy w kuchni i oglądamy Mizielińskich), mąż ten dostrzegł na dnie zbiornika lipienie. A co jak co, ale na rybach to mąż mój się zna! I mówi on, ten mój mąż, że lipień to ryba typowo rzeczna i choć oczywiście może się zdarzyć, że siła przeznaczenia lub wodnego nurtu poniesie ją w głębiny jakiegoś jeziora, to nie jest to typowy przedstawiciel jezior, a taka właśnie nauka wynika z obrazka. Także tego, uważajcie, państwo Mizielińscy, mamy oko nie tylko na Mamoko, ale i na Was! :)

Dla kogo „Pod ziemią, pod wodą”? Dla tych, którzy lubią książki ładne i oryginalne. Dla wszystkich wielbicieli szeroko pojętej przyrody i informacji podanych w niebanalny sposób. Jest w książce Mizielińskich jakiś matematyczny porządek, pojawia się sporo schematów, które w sposób prostszy niż suchy opis pokazują na przykład to, w jaki sposób w naszych kranach pojawia się woda. To ciekawa alternatywa dla wszechobecnych, powielających ciągle te same informacje, wydawnictw encyklopedycznych, poruszających tematy geografii, klimatu i wszystkiego tego, co pod wodą i ziemią. Tutaj to wszystko jest, na dodatek podane w oryginalnej formie, a dzieci chłoną takie informacje jak gąbka.

„Pod ziemią, pod wodą” to jedna z tych książek, które warto mieć nie tylko ze względu na to, że obłędnie pachną i ładnie prezentują się na półce (choć u mnie prezentuje się marnie, bo – jak „Mapy” – stoi na grzbiecie), ale przede wszystkim dlatego, że to prawdziwe arcydzieło tak pod względem graficznym, jak i zgromadzonej w nim wiedzy. Nie wypada przejść obok. 





Moja ulubiona strona z mrowiskiem!






Pod ziemią, pod wodą
Tekst i ilustracje: Aleksandra i Daniel Mizielińscy 
Wydawnictwo Dwie Siostry
Oprawa: twarda
Gabaryty: 37 x 27 cm
Stron: 110
Wiek: 6+

5 komentarzy :

  1. Rewelacyjna pozycja. Gdy byłam dzieckiem strasznie lubiłam tego typu książki. Szkoda, że wówczas takiej nie było.

    OdpowiedzUsuń
  2. Idealna książka dla dzieci ciekawych świata.

    OdpowiedzUsuń
  3. To ja właśnie zamawiam. Biłam się z myślami, bo nie do końca wiedziałam co to i czy wart grubej kasy, ale widzę że warto! Obłędne!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś miałem podobne książki i bardzo je lubiłem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ teraz dzieci mają niebanalne książki...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...