środa, 5 sierpnia 2015

Killer



Zaskoczyło mnie kilka tygodni temu moje dziecko. Na oknie siedziała mucha, dziecko bardzo stanowczo zaczęło ciągnąć mnie w przeciwnym kierunku, prosto do lodówki, na której wisi packa*, po czym wyraźnie dało mi do zrozumienia, że mam muchę tę zabić.

[*Nie wiem jak w Waszym rejonie Polski nazywa się narzędzie do zabijania much, u mnie jest packa, ale słyszałam też inne określenia, np. łapka.]

Cała zabawa zaczęła się jednak wtedy, gdy Róża sama dostała packę do rąk i z zadziwiającą wprawą zaczęła nią.... pacać to tu, to tam. Przyznam szczerze, że nie trafiła nam się jeszcze zabawka (ani prawdziwa ani przystosowana – tj. np. pilot), która pochłaniałaby Różę na tak długie chwile. Tropienie much i innych owadów zdaje jej się nie nudzić i jest jej ulubioną rozrywką na dworze, w domu, o każdej porze dnia.

Jest w tej zabawie pewna dwuznaczność moralna. Nie, żebym przejmowała się losem much, bo nie, ich marny żywot nie leży mi na sercu. Sama jednak „zabawa w zabijanie” budzi moje wątpliwości. Robale nie mają w starciu z Różą żadnych szans. Czy to latające, czy pełzające – zawsze zginą pod dłonią, klockiem lub tym, co akurat jest w zasięgu ręki. Jeszcze bardziej byle jak robi mi się, kiedy z radością bijemy brawo, gdy faktycznie robal zostaje zabity. Zachęty w stylu „pacnij”, „zabij” też brzmią dość groźnie. Może by więc popracować nad siatką terminologiczną? Bo zabawa jest przednia i, co tu dużo mówić – bardzo rozwijająca.

Polowanie na muchy to przede wszystkim znakomite ćwiczenie motoryki dużej. Róża nie tylko koordynuje ruchy swoich kończyn z giętkim narzędziem, ale przede wszystkim trenuje celność. Choć na początku wszystko wydawało się bardzo chaotyczne, to coraz częściej naprawdę udaje jej się ustrzelić muchę, a wiadomo, że zadanie to nie zawsze jest łatwe. To także znakomite ćwiczenie cierpliwości i koncentracji. Róża, niczym młody drapieżnik, potrafi zastygnąć w bezruchu na długie chwile, samym jedynie wzrokiem śledząc przeciwnika, skrada się też bezszelestnie, czasami dając ujście swojej ekscytacji głośnym, bojowym „uuuuuuu!!!”. W końcu dociera do wroga, robi zamach i pac! Mucha nie ma szans!















8 komentarzy :

  1. Minkę ma faktycznie bojową i skupioną :) Słodka dziewczynka!

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas dokładnie ten sam etap. :) Jak wychodzimy na dwór to zainteresowanie robakami sięga zenitu i chociaż ja jakoś nigdy ich nie zabijam specjalnie, to i tak wszystkie giną na miejscu pod patykiem albo pod butem. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Będzie kiedyś policjantów i będzie łapać złych ludzi - zawziętość widać na jej buźce :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uważam, że dopóki tłumaczymy dzieciom, że złe są tylko muchy i komary, to jest dobrze :) Bo rzeczywiście sama zabawa w zabijanie nie brzmi przyjemnie, a i warto temperować od małego w dziecku te negatywne emocje, aby później w ten sam sposób nie traktowało też innych zwierząt (mam tu na myśli np. głupie bajki, w których kotek dostaje młotkiem po głowie i nic mu nie jest - dzieci się uczą,że to dobry wzorzec do naśladowania i potem mamy tyle różnych dramatycznych historii o maltretowaniu zwierząt przez coraz młodszych....). Ale Róża jest już duża tak w ogóle - rośnie jak na drożdżach, pamiętam jak się urodziła i pierwsze zdjęcia - jakby to było wczoraj! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak tam się miewa Róża? Dalej poluje na muchy? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ba! Nieustannie. :) Róża świetnie, ja od tygodnia chora, ale powoli się zbieram i może nawet jutro nowy post będzie. :)

      Usuń
  6. Ja należę do rejonów łapki :)
    Róża się niesamowicie zmieniła, jestem nią jak zawsze zachwycona.
    p.s. wiem, że to dość wcześnie, ale jestem ciekawa czy wybrałaś już imię dla drugiego dziecka ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieeee. :( Tak jak poprzednio to będzie ogromny problem. :D Chętnie wysłucham propozycji, bo jestem już bliska czytania kalendarza. :D

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...