wtorek, 4 sierpnia 2015

Trzeci miesiąc ciąży


Kilka informacji na temat trzeciego miesiąca ciąży. Bardzo lubię czytać podobne podsumowania na innych blogach, dlatego również i sobie sprawie sobie co miesiąc taką przyjemność. Krótkie, techniczne, ze zdjęciem brzucha. Do porównywania, sprawdzania, wspominania.

Zaczynam trzeci miesiąc ciąży. Według tygodni – zaczęłam go już jakiś czas temu, ponieważ jednak nie wiem gdzie dokładnie przebiegają granice, wygodniej będzie mi liczyć miesiące kalendarzowe. Termin mojego porodu przypada na 1 marca, logicznie więc wychodzi, że początek każdego kolejnego miesiąca będzie również kolejnym miesiącem ciążowym.

Dane techniczne:

Waga: 60 kg (+0) (wzrost: 175 cm)

Obwód brzucha: 64 cm (+0)

Apetyt: wilczy

Inne objawy:

- nieustanna senność i zmęczenie (zadyszkę dostaję po przejściu z kanapy do kuchni i nie zdarza mi się już poczytać w czasie drzemki Róży), problemy z mobilizacją

- ogromna drażliwość, cały czas jestem zła jak osa

Druga ciąża jest niemal lustrzanym odbiciem pierwszej. Wszystkie objawy są takie same, mogłabym z kalendarzem ustalać co się kiedy pojawi. Dwie rzeczy są inne. Po pierwsze – piersi; nie bolą. Poprzednio niemal płakałam otarłszy się o coś, nie mogłam nosić stanika, spać na brzuchu. Teraz ani bolało ani nie boli. Myślę, że to przez to, że nadal karmię i po prostu zmiany, które zajść powinny, nie zachodzą, bo stan pierwotny, bezmleczny się nie pojawił. Ot co. Druga sprawa to apetyt. W pierwszej ciąży, do mniej więcej dwudziestego tygodnia, cierpiałam na jadłowstręt. Nie jadłam nic, wszystko wydawało mi sie obrzydliwe, do piątego miesiąca schudłam 6 kilogramów. Teraz jem jak smok, wszystko smakuje mi nadzwyczajnie, codziennie zjadam dwa obiady. Nie chudnę, ale też na razie nie tyję. Jestem z gatunku tych, którym trudno przytyć. Nawet jednak jeśli tym razem przytyję nieco więcej niż ostatnio (całe 3 kg...), to nie będę się martwić. Po ciąży chudnę błyskawicznie i z nawiązką. Dość tylko wspomnieć, że poprzednią ciążę zaczynałam z 70 kilogramami, teraz mam ich jedynie 60.

Brzucha, jak widać, nie ma. Żałuję! Słyszałam, że w drugiej ciąży często pojawia się wcześniej, nadal mam nadzieję, że wybije się za jakiś czas. Poprzednio lekkie zaokrąglenie zauważyć się dało dopiero pod koniec piątego miesiąca i chociaż później na niego narzekałam, to brzuch jest fajny. Kupiłam już sobie nawet w H&M-ie spodnie ciążowe, za całe 20 złotych. :) Po pierwszej ciąży trochę brzucha mi zostało. Tzn. inaczej – w ciąży doszczętnie pozbyłam się mięśni (potem nie chciało mi się ćwiczyć) i kiedy zjem jakiś duży posiłek, bebzun przypomina arbuza. Zdjęcia z góry zostały robione rano, kiedy znowu jest płaski, myślę, że to najlepszy punkt odniesienia. :) Zabiegów kosmetyczno-pielęgnacyjnych nie prowadzę żadnych, bo nie mam na to czasu ani ochoty. Poprzednio krem na rozstępy był w użyciu co kilka dni, jak sobie o nim przypomniałam, mimo wszystko brzuch pozostał gładki. Teraz pomyślę o tym pewnie dopiero, kiedy faktycznie skóra zacznie się napinać.

Poza tym nie powinnam chyba narzekać. Tak jak poprzednio nie mam nudności ani zgagi, nie puchną mi nogi, cera przypomina porcelanę, a swoim libido mogłabym obdarować jeszcze ze trzy inne panie. Wszystko przebiega spokojnie i bez komplikacji. Mimo wszystko męczy mnie „stan błogosławiony”, nie lubię być w ciąży i , tak jak poprzednio, mam nadzieję, że minie jak najszybciej.

8 komentarzy :

  1. Jeszcze nie widać - ja dość szybko zaczęłam dostawać krągłości, ale byłam odrobinę grubsza od ciebie nim zaszła w pierwszą ciąże :) Przy drugiej byłam mniej otyła i do porodu też ważyłam mniej - ale drugie dziecko mam córkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Możemy sobie przybić piątkę, bo ja jestem dokładnie na tym samym etapie co Ty :)
    Powodzenia!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja! :) U mnie tydzień wcześniej, ale zawsze chętnie poczytam te podsumowania! U mnie brzucha też jeszcze nic nie widać, a na dodatek to pierwsza ciąża, więc pewnie jeszcze poczekam. :(

      Usuń
    2. To pozostaje życzyć Wam i mi także bardzo nudnych siedmiu miesięcy. :)

      Usuń
  3. Czyli wszystko dobrze, dzidzia w spokoju rośnie i od początku jest grzeczniutka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę brzucha bez rozstępów! Ach! :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że minie błyskawicznie. Z małym dzieckiem odciągającym uwagę od brzucha. Rychu-tychu i nastanie luty/marzec.
    Ach, co za brzuszek! Mój rzeczywiście wyskoczył szybko, ale i do najmniejszych to nie należał hehe ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z całego postu najbardziej wkurzyły mnie zdania 'Jestem z gatunku tych, którym trudno przytyć.' i 'Dość tylko wspomnieć, że poprzednią ciążę zaczynałam z 70 kilogramami, teraz mam ich jedynie 60.' zilustrowane brzuchem który jest teraz bardziej płaski niż mój bez ciąży (ba! niż mój przed ciążą!). Życie jest niesprawiedliwe!

    A tak naprawdę - zazdroszczę wspaniałych wieści i cudownego samopoczucia. Może jeszcze polubisz być w ciąży? Ściskam, z.-

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...