wtorek, 25 sierpnia 2015

Wakacje nad morzem. "Lato Stiny" Lena Anderson



Kilka ostatnich dni spędziłyśmy z moją mamą, a babcią Róży nad morzem. Pogoda wręcz idealna, bo załapałyśmy się jeszcze na falę największych upałów. Wakacje z mamą rządzą się swoimi prawami i chociaż za mężem się trochę tęskni i żałuje go, że on w pracy, kiedy my na plaży, to jednak jest się na tej wycieczce stroną ciągle jakby małoletnią. A takiej to nakupować należy jak ta Michaśka lujowi*, sypią się więc na każdym kroku lody, gofry, szejki i ryby z frytkami (a wiadomo, że kobiecie ciężarnej lody, frytki i szejki należą się podwójnie!). Są i książki niespiesznie nad szumiącą wodą czytane, najchętniej te w wakacyjnym klimacie. 



U Stiny spokój, cisza i dzicz, u nas kurort u szczytu sezonu i traktory usuwające sinice z nadbrzeża. U Stiny łowienie ryb, u nas smakowicie pachnące filety prosto z tłuszczu, w knajpce przy deptaku. Stina znajduje na plaży skarby, które wyrzuciło morze, my najczęściej zakopane w piasku pety i kapsle. Choć okoliczności przyrody tak bardzo różne, to jednak ten niezwykły klimat, bryza we włosach i zapach osadzającej się nogach soli – ten sam.

W książce znajdują się dwa opowiadania, oba osadzone w przepięknej, morskiej scenerii, wzbogacone naprawdę bajecznymi ilustracjami autorki. Opowiadania są całkiem długie, jednak tekstu na stronie jest mało, a zdania są proste. Róża radzi sobie już z taką długością doskonale, czasami każe mi czytać oba opowiadania pod rząd.

„Lato Stiny” nie jest książką, która koniecznie trzeba mieć i bez której świat się zawali. Jest jednak bardzo miłym dodatkiem do wakacyjnej podróży nad morze lub inny zbiornik wodny, a dzięki swojemu niewątpliwemu urokowi stanowić może stały, coroczny punkt odniesienia, przywołujący w przyszłości wiele miłych wspomnień. U nas Stina na stałe wpisze się w Sopocką rzeczywistość. 









[*No chyba nie muszę moim oczytanym Czytelnikom wskazywać palcem skąd motyw, prawda???]

Lato Stiny
Tekst i ilustracje: Lena Anderson
Oprawa: twarda
Stron: 76
Wiek: 1+ (1,5+)

4 komentarze :

  1. Uwielbiam Nasze Morze pomimo tych petów i kapsli, których niestety jest pełno

    OdpowiedzUsuń
  2. Mamy "Lato Stiny" i często czytamy z moim dwulatkiem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szum morza w książce, szum morza przed sobą :) opowieść zgrala się z Waszą podróżą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Budzi skojarzenie z Heidi,dziewczynką z gór, którą dobrze wspominam z dzieciństwa. Pewnie nie bez związku jest fakt umieszczenia książki na tle Sopotu, który także jest taki od zawsze. A wraz z mężem zazdrościmy rybek i gofrów,bo nas w sezonie to głównie na frytki stać.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...