czwartek, 22 października 2015

Ostatnio przeczytane #2


Kochani Czytelnicy! Zapraszam na przegląd książek, które przeczytałam w ostatnim czasie. Wśród nich perełki, których nieprzeczytanie grozi śmiercią kulturalną i gnioty tak okropne, że samo przebywanie w ich pobliżu powodować może estetyczny paraliż. Książki w dłoń! 



Marsjanin Andy Weir



Wow! To było coś! Czytałam już kilka pozytywnych recenzji „Marsjanina” i spodziewałam się dobrej książki, ale rzeczywistość przerosła moje oczekiwania. „Marsjanin” to książka beznadziejnie wciągająca, która pozbawiła mnie sporej ilości tak potrzebnego snu. Skończyłam lekturę już kilka dni temu i ciągle nie mogę się zabrać za nic nowego; wszystko, co zaczynam to jednak nie „Marsjanin” – brakuje czarującego bohatera ze wspaniałym poczuciem humoru i brakuje tych emocji dzięki którym chodziłam na nakręcona przez kilka dni.

Zadziwia w „Marsjaninie” fakt, że to powieść z gatunku science-fiction, na dodatek z bardzo silnym naciskiem n  science. Autor doskonale się przygotował; wszystkie obliczenia i realia z zakresu astronomii, fizyki, mechaniki i innych nauk ścisłych to precyzja najwyższej jakości. Zazwyczaj tego typu techniczne szczegóły wprawiają mnie w senność po zaledwie kilku zdaniach. Tutaj nauka jest fascynująca! Trudne zawiłości astrofizyki zaprezentowane są tak przejrzyście, że zrozumie je dosłownie każdy. Nie bez znaczenia pozostaje też wspomniany już humor (Mark Watney to wspaniały narrator), który czyni „Marsjanina” książką lekką, zabawną i porywającą, a jej lekturę czystą przyjemnością.

Muszę się też do czegoś przyznać. Choć często mam na to ochotę, to zawsze powstrzymuję się przez zerknięciem na ostatnie strony powieści. Tu nie dałam rady, byłam tak zestresowana sytuacją, w jakiej znalazł się Mark, że zdenerwowanie to przelewałam na wszystkich wokół. W końcu zerknęłam i dowiedziałam się jak zakończy się ta historia. Nawet jednak to nie zepsuło mi przyjemności czytania „Marsjanina” ani wielkich emocji, które temu towarzyszyły. Genialna powieść!

Swoją drogą w kinach obejrzeć można właśnie ekranizację powieści. Sama bardzo chętnie film zobaczę. Nie mogę się już doczekać!

6/6  

Prawdziwie wielką przyjemność lektury „Marsjanina” zasponsorowała mi księgarnia Matras. Dziękuję! Tam też możecie kupić książkę z rabatem -25% --> KILK! 

Złota skóra Carla Montero


W zasadzie nie mam tej książce nic do zarzucenia poza tym, że była kompletnie nijaka. „Złota skóra” to połączenie romansu i kryminału, czyli takie, które lubię. Tyle tylko, że żadna z tych składowych nie jest tu dobra. Romans jest kiepski i daleko mu do wywołania w czytelniku jakichkolwiek dreszczy. Kryminał też marny; bez zaskoczeń, bez trzymającej w napięciu intrygi i bez gwałtownych zwrotów wydarzeń. Nie polubiłam Inés – postaci kreowanej na głęboką i skomplikowaną, a w rzeczywistości do zrzygania doskonałą. To ten typ, którego pozorne przywary okazują się być ostatecznie cnotami. Nie lubię takich typów!

Mogłoby się też wydawać, że początek XX wieku w Wiedniu i akcja rozgrywająca się pomiędzy ówczesną arystokracja i artystyczną bohemą zapewni powieści ten wyjątkowy klimat, dzięki któremu będzie się można poczuć jak bezpośredni świadek wydarzeń. Niestety, klimatu nie było, tak samo jak magii, uroku i artystycznych oparów. W zasadzie zupełnie nie dało się odczuć czasu i miejsca wydarzeń.

Tak jak pisałam – nie jest źle. Wszystko jest dobrze napisane, powieść jest krótka, więc przeczytałam ją dość szybko, ale poza tą poprawnością nie znalazłam w niej nic. Planowałam na przyszły miesiąc „Szmaragdową tablicę”, ale przy tak słabym początku znajomości z autorką na razie odpuszczam inne jej powieści. Szkoda. 

3/6


Seria Monument 14: Odcięci od świata, Niebo w ogniu, Wściekły wiatr Emmy Laybourne


Trylogia, o której swego czasu na blogach wyśpiewywano peany. Wzięłam ze sobą na wakacje jako tzw. pewniak – książki, od których nie będę mogła się oderwać, a które jednocześnie są lekkie, przyjemne i młodzieżowe; słowem: idealne na wakacje. Spodziewałam się czegoś podobnego do „Gone” Michaela Granta albo „Więźnia labiryntu” Jamesa Dashnera (o żadnej z tych serii nie pisałam jeszcze na blogu, ale obie uwielbiam miłością wręcz beznadziejną), ale to zupełnie nie to. Historia katastrofy ekologicznej i więzionej w supermarkecie grupki dzieci powinna być fascynująca, a była nieziemsko nudna i musiałam się wręcz zmuszać do czytania. Cała historia jest niezwykle wydumana i zupełnie nieprawdopodobna, a zachowania nastolatków opisywane jako dojrzałe – idiotyczne i dziecinne (niezawodny znak tego, że się starzeję...). Do tego wszystkiego książki Emmy Laybourne to literackie dno. Język, styl i składnia na każdej stronie błagają wręcz o wybaczenie, że powstały. Trudno nawet nazwać literaturą coś, w czym niemal każde zdanie wrzucone jest do osobnego akapitu. Koszmar! 

1/6 

***

Cóż, średnia z zeszłego miesiąca raczej na minus. Sporo kiepskich lub marnych książek. Na szczęście "Marsjanin" uratował sytuację. W kolejnym zestawieniu pojawi się trochę klasyki, zarówno XIX-wiecznej, jak i popularnej. 

Czytaliście którąś z tych książek? Jak wrażenia? 


Koniecznie przeczytaj też inne wpisy z tego cyklu:



15 komentarzy :

  1. Czytałam Marsjanina. Naprawdę wciągająca!! Końcówkę czytałam do 4 nad ranem. W kinie nie byłam jeszcze, ale bardzo bym chciała.
    KasiekM :*

    OdpowiedzUsuń
  2. A właśnie ,,Marsjanina" mam w planach, na film też mam chęć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. różnie to u mnie bywa z Twoimi poleceniami (ot, na przykład taka "Wyspa łza" okrutnie mnie przeczołgała psychicznie i osobiście na pewno bym nikomu nie podsunęła na jesienne wieczory), ale "Marsjanin" wygląda baaardzo ciekawie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale ostrzegałam, że przeczołga, nie? ;) Mimo wszystko uważam, że warto było zostać przeczołgniętym. ;) "Marsjanin" to zupełnie inna bajka, chociaż też się czułam po nim wypatroszona emocjonalnie!

      Usuń
  4. Byłam na Marsjaninie w kinie. Bardzo inteligentny i pozytywny film.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Marsjanina" oglądałam, nie czytałam, ale mam chętkę po filmie :) "Złotą skórę" nawet lubię i z tego co pamiętam wystawiłam jej dość wysoką ocenę :) a Monument ... cóż, młodszym czytelnikom może przypaść do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Film Marsjanin był świetny, szkoda, że nie wpadła mi w ręce wcześniej książka... Ale może to jest pomysł na urodziny dla M. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szmaragdowa tablica to dla mnie hit więc polecam. Złota skóra natomiast mocno mnie rozczarowala.

    OdpowiedzUsuń
  8. Szczerze to mnie również nie przekonuje połączanie dwóch gatunków romansu i kryminału. Kryminały nawet lubię ale jakoś za tkliwymi romantycznymi opowieściami nie przepadam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tego Marsjanina to ja koniecznie muszę dorwać *__*

    OdpowiedzUsuń
  10. "średnia z zeszłego miesiąca raczej na minus"... Ja niedawno skończyłam czytać "Przenajświętrzą Rzeczpospolitą" co obniża mi średnią całego roku, niezależnie od tego ilu "Marsjan" bym przeczytała do końca grudnia. Brrr... Nie jestem za paleniem książek, ale nie wiem co powodowało ludźmi, którzy w ogóle zgodzili się to wydać. Jestem na głodzie czegoś naprawdę dobrego, żeby choć trochę zmyć wspomnienie po tej lekturze.

    OdpowiedzUsuń
  11. "Złota skóra" mi się podobała - szczególnie ta nijaka, spokojna atmosfera :). Poczułam w niej atmosferę tamtych czasów i to mnie urzekło, ale masz rację - nijaka w ostatecznym rozrachunku.

    OdpowiedzUsuń
  12. Gdy ktoś pisze, że uwielbiam Gone i Więźnia od razu przybijam mentalna piątkę. Pierwszy tom Monumentu ma do mnie przyjść z konkursu, ale liczę, że nie zwiodę się aż tak. A Marsjanina mam już na półce, wypadałoby przeczytać. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. ojej! Znów półka z książkami tylko jakiś napis ją zasłania. Czy różowa seria w dolnym lewym rogu to przypadkiem Stendhal? Wróćmy do negocjacji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Naszyjnik królowej" Dumas. W ogóle cała półka to Dumas. :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...