sobota, 10 października 2015

Piąty miesiąc ciąży


Piąty miesiąc w pełni. Ba! Za kilka dni połowa. POŁOWA! Dwudziesty tydzień! Pędzi mi ten czas jak oszalały, jak wczoraj pamiętam badania prenatalne, a tymczasem już jutro idę na USG połówkowe. Kwestia przygotowań do porodu i powitania nowego członka rodziny nadal poza strefą moich zainteresowań, może czas o tym pomyśleć?


Dane techniczne:

Waga: 62 kg (+2 kg)

Obwód brzucha: 75 cm (+11 cm!)

Rozstępy i zmiany skórne: brak

Apetyt: coraz mniejszy. Zdarzają się okresy jadłowstrętu. Jestem głodna, zaczyna mi się nawet kręcić w głowie z powodu wielu godzin niejedzenia, ale nie mogę się zmusić do tego, żeby coś zjeść. Czuję się syta po zaledwie kilku kęsach pożywienia.

Brzuch

Porównuję zdjęcia brzucha z ostatnim miesiącem i nie widzę zbyt dużej różnicy. Niby coś tam jest, ale czy to ciążowe czy spożywcze – nie wie nikt. Sama jednak wyraźnie czuję zmianę. Brzuch jest większy, cięższy i twardszy, zaczęłam zwracać na niego uwagę. Mam wrażenie, że jest też nieco bardziej widoczny dla osób postronnych, chociaż kiedy nowo poznanej grupie ludzi po kilku dniach znajomości powiedziałam, że jestem w ciąży – byli bardzo zdziwieni. Być może więc sobie wmawiam. Wciąż bez problemu mieszczę się w swoje zwykłe spodnie i zrelaksowana śpię na brzuchu.  

Mniej więcej dwa tygodnie temu pojawiły się niepokojące skurcze i twardnienie brzucha. Nic bardzo silnego, ale jednak. W pierwszej ciąży takie rzeczy działy się pod koniec ósmego miesiąca. Byłam jednak na badaniu – wszystko w porządku, a po Asparginie (magnez + potas) twardnienie ustąpiło. Na razie więc nie rodzę.

Bardzo wyraźnie czuję ruchy dziecka! Okazuje się, że czułam je już w zeszłym miesiącu. Zaczęło się od karmień Róży (może przez kurcząca się delikatnie macicę Młody miał mniej miejsca?) i delikatny kopniaczek raz dziennie to jedyne, na co mogłam liczyć. Teraz ruchy wciąż są niezbyt mocne (choć zdarzają się kopnięcia widoczne na powierzchni brzucha!), ale pojawiają się kilka razy dziennie, nie sposób ich przeoczyć. Cieszę się, że to już, bo prawda jest tak taka, że dopóki ruchów nie czułam, wciąż nawiedzały mnie wizje martwego płodu, o którego istnieniu dowiem się na USG. Cóż, bywa.

Zaczęłam smarować brzuch kremem na rozstępy (najtańszy, rossmanowski Babydream). Częściej zapominam albo mi się nie chce niż faktycznie to robię, ale ze dwa razy w tygodniu brzuch zostaje natłuszczony.

Inne

Piersi przestały boleć, ufff! Nieprzyjemny etap trwał krótko, około dwóch tygodni. Karmię piersią Różę dwa razy dziennie (rano i wieczorem), czasami, bardzo rzadko zdarza się dodatkowe karmienie w ciągu dnia. Widzę po Róży, że mleka jest mało. Rózia po krótkim okresie ssania odrywa się, jest lekko niezadowolona i, zwłaszcza rano, prosi o podanie kaszki, która zawsze czeka. Czyżby w ciągu najbliższych miesięcy miało nastąpić samoodstawienie? Katar z ostatniego tygodnia, choć upierdliwy, bardzo przysłużył się sprawie.

Zmęczenie i senność są nie do zniesienia. Jest lepiej niż w pierwszym trymestrze, ale nadal ledwo żyję. W ciągu ostatnich dwóch tygodni straciłam możliwość drzemania w ciągu dnia, padałam więc jak martwa mucha razem z Różą około 20:00. Nie mam przez to czasu na czytanie, pisanie (co widać na blogu) i w ogóle mi z tym źle. Noce są różne, ale nawet jeśli Róża akurat ładnie śpi, to ja muszę już wstawać do toalety i rano budzę się kompletnie niewyspana.

Wystarczy jedna gorsza noc, a do tego wspomniane już problemy z jedzeniem, żebym dosłownie słaniała się na nogach. Miewam zawroty głowy tak silne, że muszę usiąść, czasem robi mi się ciemno przed oczami i zaczyna brakować mi tchu. Poprzednio takie rzeczy się nie zdarzały i przeraża mnie, że to dopiero piąty miesiąc, a ja już jestem w takim stanie.

Któregoś dnia obudziłam się z opuchniętą twarzą. Ledwo rozpoznałam w lustrze swoje odbicie! Wyglądałam, jakby mi ktoś obił mordę. Opuchlizny to dla mnie całkowita nowość. W pierwszej ciąży nie puchły mi nawet nogi. Opuchlizna powoli schodziła, następnego dnia nie było już po niej śladu. Mam nadzieję, że więcej nie wróci.

I jeszcze jedno! Coś co nazywam „suchy twaróg”, a co niestety pojawia się u mnie w ciąży regularnie. Znacie to uczucie, gdy połknięcie jakiś duży kęs czegoś suchego, na przykład twarogu? Bardzo bolesna i nieprzyjemna gula przychodzi wtedy jakby wzdłuż kręgosłupa. Od czasu do czasu włącza mi się to okropne kłucie bez powodu. Nie pomaga zmiana pozycji, przełykanie, masaż. Trwa sobie bolesność przez kilka godzin. W pierwszej ciąży kłucie pojawiało się sporadycznie do samego końca, tym razem też go pewnie nie uniknę.

To chyba wszystko. A jak tam Wasze ciąże? Na dniach spodziewajcie się relacji z USG połówkowego. Sama jestem go niezwykle ciekawa!

Poprzednie miesiące:


Koniecznie przeczytaj też:

22 komentarze :

  1. Coraz ładniejszy ten brzuszek :). Troszkę niepokojący ten Twój jadłowstręt, martwię się, żeby nic Ci się nie stało.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja widzę duże zmiany w brzuszku! Teraz kształt jest już taki ciążowy! :) U mnie tydzień więcej i czuję się tez kiepsko. Na szczęście to moja pierwsza ciąża, więc mogę się wylegiwać do woli. Nie wyobrażam sobie żeby jeszcze było do tego drugie dziecko, nie spanie po nocach. Życzę dużo siły!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdroszczę tych dwóch kilogramów. Mi miesiąc został do rozwiązania, ale na plusie mam już 14, a pod sam koniec nie zdziwi mnie 5 dodatkowych jeszcze;>
    Czekam na Waszą relację z połówkowego. Czas szybko mija w odmiennym stanie, ale mnie akurat to cieszy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 14 to spoko! Podejrzewam, że też będę tyle miała, bo kilogramy dopiero na koniec lecą. :)

      Usuń
    2. Wiem właśnie, dlatego pomimo startowej wagi 48 kg nie zdziwię się jak dobrnę do 70;>

      Usuń
  4. Jaka Ty jesteś szczuplutka w tej ciąży, też bym chciała :) Ale jak ja będę w ciąży to pewnie będę wyglądała jak mamut, bo już teraz jestem nie najszczuplejsza :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak ja Ci zazdroszcze tego brzuszka :)


    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej, hej! :-) Brzuszek fajny, okrąglutki :-) My jesteśmy w 17 tc i właśnie dzisiaj podczas karmienia pojawiło się bulgotanie w brzuchu! :-) W pierwszej ciąża na podobnym etapie. Od kilku tygodni przystawianie do piersi to okropny ból brodawek, ale na szczęście krótko trwa.
    A Ty dbaj o siebie, bo bardzo niepokojące są Twoje objawy. Zasłabłam raz w pracy i wiem co to znaczy, choć w pierwszej ciąży nic takiego się nie działo. Odpoczywaj jeśli tylko możesz.
    Trzymajcie się ciepło :*

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie już szósty miesiąc - nie mam pojęcia, kiedy to zleciało. :) Też jutro wybieram się na usg połówkowe - jest duży stres, ale MUSI być wszystko dobrze. Ja smaruję brzuch codziennie, też Rossmanowskim olejkiem i jak na razie rozstępów brak. Mój Jaś niekiedy robi mi dyskotekę w brzuchu, ale uspokaja mnie to za każdym razem - uzyskuję przynajmniej pozorny spokój. Jadłowstręt minął mi już dawno - oby Ciebie też opuścił!

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękny ten brzuszek :) mam nadzieję, że apetyt szybko Ci wróci :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Masz malutki, okrąglutki brzuszek :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Brzuch uroczy, jak najbardziej ciążowy. :)))
    No ciekawe, czy Róża strzeli focha na mleko. Może nie byłoby to takie złe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety wraz z katarem minęła nadzieja na samoodstawienie. Ehhh...

      Usuń
  11. Cudownie mi się czytało ten post. :) Brzusio wygląda ślicznie, maleństwo rośnie - to cudownie. :) Pozdrawiam i życzę samej pomyślności! <3

    OdpowiedzUsuń
  12. śliczny brzusio aż mi tęskno się zrobiło :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja w nast. tyg. w piątek lecę na połówkowe, odbędzie się ono w 23 tyg. i 2 dniu, ponieważ wcześniej widoczność dzidzi była mała przez mój tłuszczyk, już nie mogę się doczekać. :)
    Czas leci nieubłagalnie, zobaczysz niedługo będziemy miały dzieci na świecie.
    3maj się :)
    matkapolka89.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Śliczny brzuszek! Tęskno mi za tym, no ale u mnie już szalej na zewnątrz :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jezus kobito ;)jak na 5miesiac to brzuszek niczym u mnie po zjedzeniu fasoli;) do tego tylko 2kg na plusie;)ja w 5miesiacu to ledwo co zapinalam kurtke;) a pod koniec ciazy 22kg na plusie;) co do twardnienia brzucha mialam w 1ciazy dosc czesto wlasnie magnez dawka max pomagal oraz nie przemeczanie sie zabardzo;) a tobie zycze nastepnych pieknych miesiecy i zeby wkoncu wszystko sie uspokoilo!

    OdpowiedzUsuń
  16. Szybko czas leci, mój brzuch w 5 mies. wygląda chyba tak samo ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. ja aktualnie rozpoczynam piąty miesiąc. Przed chwilą przeczytałam notkę o Twoich odczuciach po roku bycia mamą... co ja mam zrobić jeśli nadal nie jestem gotowa? Nie chcę "innego, lepszego świata" chcę mój stary, idealny świat! Czy jest jakaś gwarancja na to, że miłość pojawi się po zobaczeniu "czubka tej kudłatej główki"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, na pewno! :) Ja bardzo czekałam na dziecko, bardzo go chciałam i cieszyłam się każdym upływającym dniem, ale nie mogę powiedzieć, żebym kochała moje dziecko w brzuchu. Jak tylko zobaczyłam moją małą Różę to się natychmiast zakochałam, wydała mi się najpiękniejsza na świecie (choć jak teraz oglądam zdjęcia to... o rany! :) ). Na pewno będą też takie momenty, że będziesz zła, zmęczona i żądna mordu, ale na pewno miłość się pojawi. :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...