piątek, 18 grudnia 2015

Zagrajmy! Loteryjki od Granny


Dziś wpis niezwykły, taki na który czekałam. Róża stała się graczem! Zastanawiałam się kiedy dziecko zaczyna interesować się grami i kiedy, wbrew zawyżonym oznaczeniom wydawcy, najprostsze z nich staną się dla malucha odpowiednie. Stało się! Loteryjki z wydawnictwa Granna, bardziej jeszcze zabawki niż gry w ścisłym tego słowa znaczeniu, okazały się wymarzonym zajęciem dla półtoraroczniaka.

Zacznijmy od danych technicznych. Posiadamy trzy loteryjki z tego wydawnictwa. „Lotto. Dom”, „Pory roku” i „Gdzie jest żabka?”. Ich oznaczenia wiekowe na pudełkach to kolejno: 2+, 3+, 3+, jednak nie należy się nimi sugerować. Każda gra, jako prosta układanka, doskonale sprawdzi się już u znacznie młodszego dziecka. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić ich zastosowania u starszych dzieci. Wydawca proponuje wprawdzie kilka wariantów gry dla starszaków, wśród nich całkowicie losową loterię (kto jako pierwszy wylosuje pasujące do swojej planszy obrazki – wygrywa), ale trudno mi sobie wyobrazić trzylatka, który łatwo godzi się z tak jawnie bezsensowną przegraną i zdecydowanie tej wersji nie polecam.

My wykorzystujemy loteryjki jako układanki i ćwiczenie na spostrzegawczość. Wspominałam już wielokrotnie o tym, że Róża bardzo lubi zabawy w wyszukiwanie szczegółów na obrazkach, uwielbia prośby o znalezienie jakiegoś obiektu i nie zniechęca się nawet wtedy, gdy jest on mocno ukryty. Mamy sporo książek umożliwiających tego typu zabawy (ich przegląd pojawi się na blogu po świętach). Loteryjki to w zasadzie dokładnie ta sama aktywność, ale w nowej, atrakcyjniejszej wersji, w której można coś wysypać z pudełka, wziąć do ręki i spojrzeć z innej perspektywy.

W każdym pudełku znajduje się kilka plansz ze szczegółowymi ilustracjami. Do każdej planszy dopasować należy kilka kartoników z mniejszymi obrazkami, które pojawiają się także na dużym. Zadanie wydaje się proste i takie właśnie jest.

Jak się bawić?

Z pudełka wyciągam jedną planszę i daję ją Róży. Następnie po kolei pokazuję pasujące do planszy kartoniki, które ona kładzie w odpowiednim miejscu lub pokazuje obiekt palcem. Czasami nawet bawi się sama! Losuje obrazki z pudełka albo spośród tych, które położyłam wcześniej obok i sama układa je na planszy. Zabawa jest przednia. Po drugim szukaniu obiektów nie miała już półtoraroczna Róża żadnego problemu z ponownym ich wskazaniem, zapamiętała ich położenie. Po kilku rundach pokazywała mi je wszystkie natychmiast po otrzymaniu planszy. Mimo wszystko zabawa się nie nudzi. Róża nawet kilka razy dziennie wyciąga loteryjki, chociaż na pamięć zna wszystkie obrazki.

Jeśli zadanie będzie już dla naszej pociechy zbyt łatwe – możemy je komplikować, ustawiając nie jedną, ale wszystkie plansze, to znacznie utrudni poszukiwania! 








Przyjrzyjmy się poszczególnym zestawom nieco bliżej.

„Pory roku”




Mimo wiekowo wyższej specyfikacji, to zdecydowanie najłatwiejsza ze wszystkich posiadanych przez nas układanek. Obiekty do wyszukiwania przedstawione na kartonikach są tu dokładnie takiego samego rozmiaru i kształtu jak te na obrazkach. Wiele z nich jest naprawdę dużych, a obrazki nie są mocno szczegółowe, dzięki czemu znalezienie obiektów nie stanowi dla dziecka żadnego problemu. Odnalezione fragmenty obrazka można położyć na planszy nie zasłaniając pozostałej części ilustracji. To też bardzo mi się podoba!

To przy okazji najładniejsza ze wszystkich gier; grafiki na ilustracjach są po prostu śliczne i zachwycają mnie za każdym razem. Aspekt edukacyjny też bije po oczach. Samo rozróżnienie pór roku to spore wyzwanie dla takiego malucha. Mnóstwo jest też nietypowych przedmiotów do nazwania, co tylko wzbogaci dziecięce słownictwo. Na przykład ta mnogość ptaków na każdej ilustracji! W którymś momencie nazywanie wszystkich tak samo stało się niewystarczające i z atlasem ptaków w ręku odnalazłyśmy przedstawione tu gatunki.

Nasza wersja gry pochodzi sprzed kilku lat. Obecnie wydawana jest z nową, odświeżoną okładką, jako „Cztery pory roku”. 


„Lotto. Dom” 




Mimo niższej kategorii wiekowej (2+) niczym nie różni się od pozostałych gier. Na korzyść tego zestawu przemawia jego wytrzymałość. Posiada najgrubsze elementy, odporne na zagniecenia i nieuważne traktowanie przez małe rączki. Poziom trudności jest jednak zdecydowanie wyższy niż w „Porach roku”; trzeba wytężyć wzrok, aby dostrzec nierzadko ukryte elementy, obrazki są bardziej szczegółowe. Niestety nie można też kłaść małych kartoników na planszy, bo zasłaniają wówczas widok na pozostałą część ilustracji. 





„Gdzie jest żabka?”





Zdecydowanie najtrudniejsza z loteryjek. Obrazki są tu najbardziej szczegółowe i najtrudniej odnaleźć elementy z kartoników. Oczywiście to zupełnie bez znaczenia, bo problemy pojawić sie mogą wyłącznie za pierwszym razem, potem dziecko zapamięta położenie każdego z obiektów. Mimo wszystko nie polecam na początek. Problemem jest też to, że obrazki na kartonikach nie są dokładnie takie same jak te na dużych obrazkach i małe dziecko może mieć problemy z ich rozpoznaniem. Mimo wszystko układamy i idzie nam dobrze. Dla koneserów poszukiwań – jak znalazł. 




***

Cieszą mnie te nasze zabawy z układankami. Choć nie ma tu jeszcze pionków ani kości, to czuć już powiew czegoś nowego, co niedługo nastąpi. Charakterystyczne dla gier planszowych pudełka przyzwyczajają do innej niż książka formy i uczą, aby po skończonej zabawie porządkować elementy. Na dodatek dziecko do nowej zabawy podchodzi z większym zainteresowaniem i entuzjazmem. Myślę, że już niedługo zabierzemy się za kolejną grę, tym razem z prawdziwego zdarzenia. Długo szukałam czegoś, z czym poradzi sobie naprawdę małe dziecko i chyba znalazłam. Bądźcie czujni!


Koniecznie przeczytaj też:



9 komentarzy :

  1. Potwierdzam wszystko, co napisałaś. My w lotto dom gramy juz długo i co więcej Maluch (obecnie 2lata 4msc) nadal lubi do niej wracać. Zaczęliśmy ponad rok temu i właściwie od razu załapał o co chodzi, więc te oznaczenia wiekowe rzeczywiście są trochę zawyżone. Póki co nadal czekamy na bardziej skomplikowane gry...;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne są te układanki - mam jeszcze trochę czasu na zaopatrzenie się w tego typu gry, ale na pewno znajdą się i u nas. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne gry i przyznam szczerze, że pierwszy raz takie widzę. Jak widać zabawa trafiona w dziesiątkę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dywan w paski! jest to prymitywny komentarz w stylu "nie czytałam wpisu ale obejrzałam zdjęcia". Ale nie mogę teraz czytać, gdyż zaniedbałabym dziecko a mam dołaska, bo mimo, że daję im wszystko co mam, to mam poczucie, że są zaniedbańcami. Ale ten dywan to jest jednak ładny. też będziemy mieli nowy dywan, tylko innym bo musimy chronić jak najwięcej podłogi przed spadającymi zabawkami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Diabelsko uwielbiam gry od tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mogę oderwać wzroku od jej sweterka. Cudny. No i ja też ze zniecierpliwieniem czekam na moment kiedy moja pociecha stanie się graczem. Myślałam o dorobieniu mu elementów do gier, w które my gramy często, żeby zanim zacznie grać z nami na poważnie, czuł cały czas, że też bierze w tym udział. A zasady w wielu grach można zawsze tak nagiąć, że i z młodszym można mieć niezłą zabawę. Widziałam czteroletnie dzieci grające w Descenta i temu podobne. Ech, wszystko przed nami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że Róża zawsze się nam przygląda jak gramy! :) Był taki okres, że się nie dało, jakoś między 10-tym a 15-tym miesiącem, ale teraz jest pełen luz! :) Siedzi na wysokim krzesełku, dostaje jakieś elementy z gry, układa je sobie i patrzy. Zawsze jest to dla niej wielkie wydarzenie i strasznie się cieszy jak wyciągamy grę.
      Myślę, że szybko zacznie grać, bo przecież patrząc jak my gramy automatycznie przyswaja sobie zasady. Na "Pędzących żółwiach" nauczyła się kolorów. ;)

      Usuń
  7. Bardzo podobają mi się gry, ponieważ są duże, ładne i kreatywne. Dziecko, które otrzymuje obrazki może rozwijać swoją wyobraźnie, ćwiczyć, uczyć się nowych bardzo fajnych rzeczy. Akurat z tymi ,,zabawkami" miałam już styczność, ponieważ kompletuje najfajniejsze zabawy dla mojego syna i właśnie taka forma już widnieje na półce.
    Pozdrawiam ciepło
    matkapolka89.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziekuje za.inspirujaca recenzje. Świetny blog o książkach! Też mamy ich sporo, chętnie podziele sie swoimi hitami ;)
    Pozdrawiam
    Magda
    www.kreatywnezycie.pl

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...