środa, 26 października 2016

Ahoj, piraci!



Nie mogę się nie uśmiechnąć, kiedy spoglądam na tę grę. Spośród wszystkich tematów, które tak interesują dzieci na różnych etapach ich dorastania (no wiecie: dinozaury, kosmos, rycerze itd.) największą frajdę sprawiają mi piraci. Od zawsze fascynowały mnie ich morskie przygody i przy każdej sposobności staram się zainteresować nimi dzieciaki. „Ahoj, piraci!” to nowość z wydawnictwa Egmont. Wcielamy się w  rolę kapitanów statków pirackich, pływamy po morzu, odnajdujemy skarby.

poniedziałek, 24 października 2016

Zagrajmy! Kto to był?



Z grami planszowymi mam tak samo jak z książkami: gromadzę. Jestem zapalonym graczem, uwielbiam spędzać długie godziny nad planszą, ale to, co sprawia mi największą przyjemność to budowanie kolekcji. I tak samo jak z książkami – najbardziej interesują mnie te dla dzieci. Wiem, że będzie jeszcze czas, wiem że na wszystko przyjdzie pora, ale wiem też, że istnieją gry planszowe, które tworzą kanon, dziecięcy niezbędnik, selekcjonowany przeze mnie od kilku już lat. Ten właśnie dziecięcy kanon chciałbym Wam w kilku wpisach pokazać.

Na pierwszy ogień idzie moja ulubienica – „Kto to był?” 

czwartek, 20 października 2016

Szukaj różnic w mistrzowskim stylu



Porównywanie obrazków i wyszukiwanie szczegółów, którymi się one różnią to zadanie, które zna każde dziecko. „Spot the Differences. Art Masterpiece Mysteries” to seria, w której znajdziemy te tradycyjne zadania. Nie będzie jednak prostych ilustracji i typowo dziecięcych tematów, ale największe arcydzieła malarstwa. 

poniedziałek, 17 października 2016

czwartek, 13 października 2016

Na pohybel nauczycielom fizyki!



Chyba już znacie moja obsesję na punkcie książek o matematyce i naukach ścisłych. Dlatego nowy cykl powieściowy – „Franek Einstein” to dla mnie sensacja. Powieści dla dzieci, które przy okazji i zupełnie mimochodem uczą chemii, fizyki i biologii? Czy to się może udać? Tak!

poniedziałek, 10 października 2016

O wyjątkowej zabawce, którą znaleźliśmy w Obi


Mieliśmy kupić farbę. Róża z tatą od kilku dni, w przerwach kiedy nie pada, budują domek na drzewie. Ojciec poszedł do odpowiedniego działu, córka zamknęła się w kabinie prysznicowej, ja z synem na rękach przemierzałam pobliskie alejki. Weszliśmy do działu ze śrubami i tam mnie olśniło – przecież to zabawka idealna!

piątek, 7 października 2016

Jesienna lektura obowiązkowa: Baśnie i legendy polskie


Czym jest klasyka literatury? Co decyduje o naszych kompetencjach kulturowych? Czy trzeba znać literaturę dawną, aby zrozumieć współczesność? Dla mnie odpowiedź jest prosta – tak! Bez znajomości tradycji nie jesteśmy w stanie zrozumieć sztuki i kultury kolejnych epok. A klasyka to bezwzględne minimum, które należy poznać. Z czym warto zaznajomić dzieci? Na pewno z grecką mitologią, z opowieściami biblijnymi, baśniami braci Grimm i Andersena, średniowiecznymi legendami (KLIK!). Ale gdzie w tym wszystkim miejsce na naszą, polską tradycję? Pamiętacie „Cuda wianki” Marianny Oklejak? (KLIK!) Już wtedy pisałam, że polska ludowość traktowana jest po macoszemu, jako prymitywna, gorsza od tej, którą proponują inne narody. Tymczasem, jeśli się jej bliżej przyjrzeć, okazuje się, że to właśnie polski folklor stanowi ogromną inspirację dla naszej współczesności. Czas sięgnąć po teksty źródłowe. W zeszłym miesiącu nakładem wydawnictwa Nasza Księgarnia ukazało się nowe wydanie „Baśni i legend polskich”.

poniedziałek, 3 października 2016

Tak, dokonałabym aborcji


Mój stosunek do aborcji uległ w ciągu ostatnich kilku lat ogromnej ewolucji. Gdybyście zapytali mnie o przerywanie ciąży jakiś czas temu, bez wahania odpowiedziałabym, że popieram legalną, niczym nieograniczoną aborcję. Nie wiem co bym zrobiła, gdybym zaszła w niechcianą ciążę, gdy byłam jeszcze bardzo młoda, jako uczennica liceum albo studentka, ale możliwe, że zabieg byłby jedną z rozważanych przeze mnie opcji. Sporo się zmieniło, kiedy już naprawdę zaszłam w ciążę. To nie było proste. Od planu do efektu minęły trzy lata. Tak bardzo chcieliśmy, ale się nie udawało. W międzyczasie czekało mnie poronienie i puste jajo płodowe. Kiedy wreszcie zobaczyłam na aparacie USG bijące serduszko mojego pierwszego dziecka – widziałam tam moją córeczkę Różę, a nie zarodek czy płód. Kumulacja emocji nastąpiła w 12 tygodniu, w czasie badań prenatalnym, kiedy okazało się, że moje dziecko ma paluszki, nerki i żołądek, porusza tym wszystkim i fika koziołki. To był dla mnie cud, obrazek wręcz mistyczny, najpiękniejszy jaki do tej pory widziałam. Od tej chwili wiem, że nie usunęłabym ciąży ot tak, bez wyraźnego powodu. Że choćby zdarzyła mi się niechciana wpadka i gdybym miała całkowicie inne plany na dalsze życie – ten malutki zlepek tkanek w moim brzuchu będzie moim dzieckiem, moim kochanym maleństwem. Są jednak sytuacje, w których dokonałabym aborcji.

czwartek, 29 września 2016

Zofia Stanecka i inne przyjemności



Dziś o kilku nowościach z wydawnictwa Egmont... Nowościach? No tak, nowościami to były one w czerwcu. Nadal są dobre, więc przymykamy oko na  moją opieszałość. ;)

niedziela, 25 września 2016

Zagrajmy! Tikal



Wreszcie wieczór. Dzieci śpią i istnieje spore prawdopodobieństwo, że nie obudzą się w ciągu następnej godziny. Nieczułym wzrokiem przesuwam po nierozpakowanej zmywarce, rozrzuconych zabawkach i kopiastej stercie suchego jak wiór prania, które spada z każdego mebla w salonie. Wzywa mnie kanapa i książka. Mimo wszystko siadam przy stole i zaczynam układać na nim wszystkie potrzebne elementy. „Chodź, już gotowe” – wołam męża, który udaje, że on i kocyk to jedność. Na początku się nie chce. Bo to rozłożyć trzeba, poleżeć nie można, a i człowiek się namyśli i napoci. Ale jednak warto! Gra wkrótce nas wciąga, nie zauważamy upływu czasu. Zamiast z kciukiem na smartfonie, kolejny wieczór spędziliśmy razem, śmiejąc się, rozmawiając, przypominając sobie, że to jest właśnie to, co lubimy.

„Tikal” wyciągamy bardzo często. To taki planszówkowy klasyk. Został wydany w 1999 roku i zdążył już ugruntować swoją mocną pozycję. Niewiele jest gier, które po tak długim czasie wciąż wywołują emocje, zachwycają nowatorskim podejściem do mechaniki. Tymczasem w „Tikalu” ciągle wszystko działa znakomicie. Nowe wydanie, które w Polsce ukazało się w zeszłym roku było moim pierwszym spotkaniem z grą. To była miłość od pierwszego wejrzenia.

Jesteśmy w samym sercu dzikiej dżungli. Tikal to jedno z najważniejszych miast starożytnych Majów. Kierujemy ekspedycją naukową, która bada ruiny miasta. Eksplorujemy dżunglę, odkrywamy świątynie i skarby. 

czwartek, 22 września 2016

Zagrajmy! Hexx



Na jesienną chandrę nie ma lepszego lekarstwa niż dobra gra. Kiedy wokół już zimno, deszczowo i smutno można wieczorem zwołać rodzinę i pośmiać się razem nad planszą. Dziś o grze, przy której wesoło właśnie.

„Hexx” należy do gier na spostrzegawczość, gdzie szybki refleks i celne oko gwarantują zwycięstwo. Na pewno zdarzyło Wam się grać w słynne „Dobble”. Może zasiedliście ze znajomymi do partyjki „Jungle Speed” albo „Duuuszków”? No to jesteście już blisko. 

czwartek, 8 września 2016

Moje książeczki, czyli o tym jak literatura łączy pokolenia



Każdy nasz wieczór to niekończące się negocjacje. Hej, to przecież dopiero dwudziesta druga i jeszcze wcale nie trzeba iść spać! Codzienne wymyślamy kreatywne rozwiązania. Ona leżąc już w łóżku przypomina sobie, że jest głodna, że chce jej się pić, że musi iść do łazienki i powiedzieć „dobranoc” kotom. Ja opracowuję sposoby mające ją zatrzymać w sypialni na jak najdłużej. Każdego dnia prześcigamy się w licytacjach. Ona przekonuje, że chce jeszcze jeden kubek mleka. Ja obiecuję, że przecież nie będziemy jeszcze spać, tylko sobie poczytamy. Tu ją mam! Z półki wyciąga kilka grubych książek. „Citaj!” – nakazuje. Całe! Mija godzina, potem druga, robi się niebezpiecznie późno. Szeroko otwarte oczy chłoną kolejne strony pełne kolorowych ilustracji. Jeszcze nigdy nie zdarzyło jej się zasnąć przy książce. 

środa, 29 czerwca 2016

Opowiem ci, mamo, co robią narzędzia



Zaczęło się na wiosnę, kiedy sezon na roboty ogrodowe ruszył pełną parą. Pojawiły się narzędzia, a wraz z nimi zainteresowanie Róży. Nie..., nie zainteresowanie; obsesja! Śrubokręt, młotek, kombinerki, klucze; wszystkie tak interesujące, tak bardzo niesamowite. Najpierw było oglądanie, sprawdzanie jak działa, wreszcie wkręcanie, cięcie, piłowanie, odkręcanie. A potem w zapowiedziach pojawił się książka. Książka o narzędziach!  

Zagrajmy! 7 Cudów Świata: Pojedynek


Klasyczne „7 Cudów Świata” od wielu lat mam na półce. W zamierzchłych czasach nawet zdarzyło mi się w nie grać. Z wydarzeń tych pamiętam tyle, że gra mi się bardzo podobała i że potem, kiedy próbowałam wciągnąć w to męża, tryb dwuosobowy okazał się zupełnie do bani. Pudło więc stoi. Dużym wydarzeniem w moim planszówkowym życiu był moment, kiedy wyszła dwuosobowa wersja słynnej gry. Oczywiście „Pojedynek” musiał być mój, bo wszelkie gry dwuosobowe zawsze prowadzą w moich rankingach, a dobrych tytułów nigdy dość. 

czwartek, 23 czerwca 2016

Co robi mama, a co tata


Mój mąż nie czyta tego bloga. Twierdzi, że nie ma czasu, a w rzeczywistości po prostu mu się nie chce. Nie ma w tym nic dziwnego. Ja też nie czytam jego artykułów, które pisze do magazynów wędkarskich i żyje mi się z tym dobrze. Nie czyta też dlatego, że twierdzi, że i tak nic tu o nim nie ma i uważa, że to niesprawiedliwe. Więc dziś będzie, poniekąd. Bo tata Róży i Szymona to najlepszy tata na świecie!

wtorek, 21 czerwca 2016

TOP 5 ulubionych książek Róży



Sympatie mojej córki przychodzą i odchodzą. Przez wiele tygodni bawi się garnkami, aż nagle, któregoś dnia przestają ją interesować zabawy w kuchni i przerzuca się na narzędzia. Tak jest też z literaturą. Książka, którą męczymy po kilkadziesiąt razy dziennie nagle przestaje się liczyć, a na jej miejsce wchodzi coś zupełnie innego, dotąd darzonego jedynie pogardą. Dzisiejsze zestawienie może być więc już jutro nieaktualne. Ale od dobrych kilku miesięcy to właśnie te książki (a wybór, jak wiecie, mamy nie mały) stanowią absolutną czołówkę u wiecznie zaczytanej dwulatki. 

piątek, 17 czerwca 2016

Wychowanie czy tresura?


Pojęcia wychowania i tresury zazwyczaj stoją w opozycji, kiedy używa się ich w stosunku do dzieci. Każde z nich ma swoje ściśle ustalone znaczenie i wartościowane są dość jednoznacznie. Wychowujemy więc w duchu rodzicielstwa bliskości, z czułością i miłością. Nie wtrącamy się za bardzo, a jedynie jesteśmy podporą, gdy dziecko wyraźnie naszej pomocy zażąda. Modnie jest też nie nagradzać i nie karać. Jeśli zmuszamy dziecko do określonych zachowań i wpływamy na jego decyzje – posługujemy się okrutną tresurą.

czwartek, 9 czerwca 2016

Bozie, czyli jak wygląda Bóg?



Wielokrotnie już na blogu wspominałam, że jako wojująca ateistka uwielbiam poznawać różne religie. Dowiaduję się, analizuję, wewnętrznie sprzeciwiam i czerpię z tego niebywałą satysfakcję. Książki dla dzieci poruszające tematy religijne, które nie byłyby związane ze środowiskiem chrześcijańskim są dużą rzadkością. Wiem, że za kilka lat będę z moimi dziećmi rozmawiała o religii i światopoglądzie, bo to najlepszy sposób na naukę samodzielnego i krytycznego myślenia. Na książki, które pomogą mi wytłumaczyć istniejącą na świecie różnorodność rzucam się już teraz.

piątek, 3 czerwca 2016

Basia i przyjaciele



„Anielka” i „Antek” to dwa pierwsze tomy nowej serii „Basia i przyjaciele” Zofii Staneckiej i Marianny Oklejak. Cykl zapowiadany był jako przeznaczony dla starszych czytelników. Jako wierna fanka książek o Basi nie mogłam przejść koło niego obojętnie. Jak wyszło?

poniedziałek, 30 maja 2016

Rasmus, Pontus i pies Toker - Astrid Lindgren


Gdybym miała wskazać jednego, jedynego autora, którego z największym sentymentem wspominam z czasów własnego dzieciństwa, z pewnością byłaby to Astrid Lindgren. Uwielbiałam jej książki. Śmiałam się przy nich („Pippi Pończoszanka”), bawiłam („Dzieci z Bullerbyn”, „Lotta”, „Madika”), a nawet płakałam („Bracia Lwie Serce”), wszystkie czytałam wielokrotnie; bardzo wiele zawdzięczam drogiej Astrid. Myślałam, że znam już wszystko, dlatego tytuł „Rasmus, Pontus i pies Toker”, który ukazał się w zeszłym miesiącu nakładem wydawnictwa Nasza Księgarnia nieźle mnie zaskoczył. Najpierw myślałam, że to jakiś kolejny tom cyklu o Rasmusie Oskarssonie („Rasmus i włóczęga”), ale jak wyjaśnia we wstępie sama autorka, to zupełnie inna historia. I rzeczywiście.

niedziela, 15 maja 2016

Zagrajmy! Pędzące ślimaki



Nie muszę chyba nikogo przekonywać do wielkiej miłości, którą darzę „Pędzące żółwie”. Wspominałam o tym na blogu wielokrotnie, między innymi w recenzji (KLIK!) albo w notce o rewolucyjnej metodzie nauki kolorów, którą wymyśliłam ;) (KLIK!). Kiedy więc „pędząca” seria zaczęła się rozrastać – byłam bardzo podekscytowana. W zeszłym roku pojawiły się „Pędzące jeże”, które chciałam mieć teraz, natychmiast. Ponieważ jednak w grze zabrakło wariantu dwuosobowego, a recenzje były raczej oziębłe, tytuł przeszedł mi koło nosa. Kilka tygodni temu ukazała się kolejna gra z serii: „Pędzące ślimaki” i tym razem nie mogło jej u mnie zabraknąć. 

sobota, 14 maja 2016

Basia i wolność



Każda nowa część „Basi” to takie moje małe święto. Zanim mi ją wyrwie Róża i swoim obślinionym (zawsze!) palcem obskoczy wszystkie ilustracje pytając „aciotototo?” chowam się po kątach i czytam sama. I choć podczas lektury dopada mnie najczęściej rodzicielska depresja (ta nieszczęsna mama Basi; skąd ona ma w sobie tyle cierpliwości?!), to przełykam tę gulę i niezrażona czytam dalej. O serii mogliście już czytać na blogu (KLIK!), dziś zerknijcie na najnowszy tom serii.

piątek, 13 maja 2016

Wielka księga średniowiecznych legend


Na książkę trafiłam przypadkiem. Zdarza mi się to rzadko. Zazwyczaj jestem na bieżąco ze wszystkimi zapowiedziami i premierami. Tę jednak przegapiłam. Książka kusiła okienkami w okładce. Spoglądali zza nich rycerze w kolorowych szatach i sam król Artur, wielce zatroskany. Wokół siebie usłyszałam szczęk oręża i tętent końskich kopyt. Od razu wiedziałam, że będzie dobrze.

wtorek, 10 maja 2016

Elementarz matematyczny


Dziwnym uczuciem darzę książki o matematyce. Choć siebie mianuję humanistką, to właśnie nowinki wydawnicze mniej lub bardziej oscylujące wokół nauk ścisłych śledzę z największą uwagą. Na blogu pokazywałam Wam już dwie świetne serie matematyczne: emocjonujące i aktywizujące „Matematyczne śledztwo” (KLIK!) oraz ćwiczącą analizowanie danych serię „Liczę sobie” (KLIK!). Można by pomyśleć, że dobre pomysły zostały wyczerpane, ale nie! Nasza Księgarnia wypuściła właśnie „Elementarz matematyczny” i choć wcześniej opisywane książki bardzo mi się podobały, to ta jest z nich chyba najlepsza.

piątek, 6 maja 2016

Samo dzielny



Zofię Stanecką wszyscy oczywiście znają, to autorka Basi (KLIK!), którą uwielbiałam już w czasach bezdzietnych, a którą, mając córkę w wieku wkraczającym w możliwość czytania przygód rezolutnej Barbary – lubię jeszcze bardziej. Kiedy więc zapowiedzi wydawnictwa Egmont wyjawiły mi, że ta właśnie Zofia Stanecka stała się autorką nowej serii dla dzieci, tym razem o chłopcu, pląsałam aż ze zniecierpliwienia oczekując możliwości poznania przygód tytułowego Samo. I stało się – dwa pierwsze tomy serii: „Samo dzielny wstaje sam” oraz „Samo dzielny lepiej wie” trafiły w nasze ręce. 

czwartek, 28 kwietnia 2016

Zagrajmy! Jednoosobowe łamigłówki logiczne



Jest kilka takich rzeczy, które sprawiają mi niewysłowioną przyjemność. Takie, przy których się odprężam i zapominam o smutkach i problemach. Znajdą się wśród nich rozkosze cielesne; drapanie po plecach i jedzenie popcornu z gorącym masłem podczas oglądania dobrego filmu oraz intelektualne, które poza chwilą wytchnienia zapewniają mojemu mózgowi tak potrzebną mu pożywkę. Poza książkami, bez których świata nie widzę, są i one – jednoosobowe łamigłówki logiczne. 

czwartek, 14 kwietnia 2016

Pierwsze zabawy logiczne. Kolory, kształty, wzory, sekwencje (Sowa Mądra Głowa)



Ni to gry, ni to zabawki edukacyjne, lecz choć trudno nadać im jedną, adekwatną nazwę, to te dwa pudełka skrywają w sobie niesamowitą moc edukacyjną i rozrywkową. Mogę śmiało powiedzieć, że to jedne z najlepszych materiałów, jakie miałam okazję widzieć i używać. Idealne już dla dwulatków, a nawet nieco młodszych dzieci.

wtorek, 12 kwietnia 2016

Nelly Rapp, czyli horrory dla dzieci



Kiedy miałam dziewięć lat napisałam powieść. „Krwawe dziąsła” – brzmiał jej tytuł. Byłam świeżo po zakazanym przez rodziców seansie „Wywiadu z wampirem” i inaczej być nie mogło. Opowieść o przebiegłym wampirze, który podszywa się pod szkolnego higienistę i podczas rutynowej fluoryzacji wkrapla dzieciom w szczoteczki swoją krew, tworząc tym samym prywatną armię krwiopijców, napawała mnie dumą. To nie były jakieś tam misie i różowe jednorożce, ale krwiopijcy z prawdziwego zdarzenia. Tego właśnie oczekują dzieci: horroru, kontrolowanego strachu i potworów.

piątek, 8 kwietnia 2016

Pierwsze idolki mojej córki. Kicia Kocia i Zuzia


Pippi, Ania Shirley, Hermiona, Scarlett O’Hara – mniej więcej tak rozwijały się moje literackie sympatie, które w mniejszym bądź większym stopniu starałam się naśladować. Tymczasem moja córka ma swoje idolki już teraz. Podpatruje, czyta o ich przygodach, żywo reaguje na wizerunek. Kicia Kocia i Zuzia – dwie przyjaciółki Róży.

środa, 6 kwietnia 2016

Miesiąc po


Do tej pory mój dzień w nowej, wielodzietnej rzeczywistości wyglądał tak: wstawałam z łóżka, rozsiadałam się w wygodnym fotelu w dużym pokoju i zaczynałam wydawać polecenia: podaj mi krzesło pod nogi, podaj mi dziecko, podaj książkę, zrób herbatę, podaj śniadanie, zmień Szymkowi pieluchę, podaj komputer, włącz światło, mam paprocha – wyrzuć, przesuń mi fotel! Piękne to były trzy tygodnie; trudne, ale i regenerujące. Ja byłam tą od karmienia, a że początki nie były łatwe, to zalecone miałam odpoczywać i relaksować się. Tak też robiłam. Dni spędzałam w pozycji półleżącej, czytałam szalone ilości książek, kiedy mąż zabierał dzieciaki na spacer – miałam czas na drzemkę. A potem mąż wrócił do pracy i zostałam sama.

wtorek, 5 kwietnia 2016

Ostatnio przeczytane #6



Kawał dobrej literatury przeczytałam w zeszłym miesiącu! Powieści opasłe, takie które czyta się z wypiekami na twarzy, jednym tchem. Z jednej strony z rozpaczliwym pośpiechem przewraca się w nich strony, aby poznać ciąg dalszy historii, z drugiej, jakby wbrew sobie, odkłada się je na półkę, aby tych niezwykłych doznań starczyło na jeszcze kilka kolejnych wieczorów.

wtorek, 22 marca 2016

Jak odpieluchować dziecko? Post nocnikowy




Każdy ma coś. Niektórzy nie mogą patrzeć na trzyletnie dziecko przy piersi, nazywając sytuację taką zboczeniem, inni nie rozumieją jak dwuletnie dzieci wciąż mogą używać smoczka. Mnie natomiast razi duże, samodzielne dziecko, które wciąż korzysta z pieluchy. Kiedy widzę wystrojoną w haendemy i inne zary dwulatkę, która pełnym zdaniem mówi o tym, że chce jej się kupę, po czym kupę tą robi w pampersa, to nie potrafię zakwalifikować tego inaczej niż sytuację patologiczną. Wczesne odpieluchowanie własnej córki postawiłam sobie więc jako główny cel mojej macierzyńskiej misji.

niedziela, 20 marca 2016

Lindgren i wojna. „Dzienniki z lat wojny 1939-1945"



Było o wojnie (KLIK!) i tematykę wojenną w literaturze pociągnę jeszcze dalej. W ubiegłym miesiącu bowiem, nakładem wydawnictwa Nasza Księgarnia, ukazały się nigdy wcześniej niepublikowane dzienniki wojenne Astrid Lindgren. Lindgren i wojna? Ano tak.

piątek, 18 marca 2016

O tym, jak dokarmiłam dziecko


Byłam zarozumiała i przemądrzała. Wydawało mi się, że zjadłam wszystkie rozumy. W drugiej dobie po cesarskim cięciu doświadczyłam nawału pokarmu, mleko lało się wartkim strumieniem, córka ssała chętnie i umiejętnie. Po dziesięciu minutach, najedzona  i zadowolona – zasypiała. W dniu wypisu ze szpitala odzyskała już swoją masę urodzeniową. Gromadzić mogłam zapasy mleka, bo wystarczyło pomyśleć o dziecku, aby pokarm, pod silnym ciśnieniem, sam zaczynał płynąć. Nie miałam kryzysów ani wątpliwości. Moja laktacja przebiegała bez żadnych problemów i komplikacji. Tym razem było inaczej.

niedziela, 13 marca 2016

wtorek, 1 marca 2016

Boję się

Jest dokładnie tak jak ostatnio: poród zbliża się wielkimi krokami, a mnie paraliżuje niemoc. Nie mogę się na niczym skupić. Nie piszę (co boleśnie widać na blogu), nie czytam, nawet oglądając film myślami jestem gdzieś bardzo daleko. Snuję się z kąta w kąt, nie mogąc sobie znaleźć miejsca. Dni ciągną się zadziwiająco powoli. Wolny czas przecieka mi przez palce pozostawiając z tym okropnym, przytłaczającym poczuciem zmarnowanych szans. Obok zniecierpliwienia pojawia się coś nowego: strach. 

poniedziałek, 15 lutego 2016

Poród naturalny po cesarskim cięciu (VBAC). Rozmowa z ginekologiem


Poród naturalny po przebytym wcześniej cesarskim cięciu, określany międzynarodowym skrótem VBAC (Vaginal Birth After Ceasarian), nie jest sytuacją wyjątkową. Z niejasnych jednak powodów obrósł w najróżniejsze mity i często można spotkać się z nieprawdziwymi informacjami na jego temat. Czy kobieta, która miała cesarkę jest skazana na kolejne cięcie? Czy poród naturalny jest dla niej niebezpieczny? O to i o kilka innych rzeczy postanowiłam zapytać doświadczonego lekarza ginekologa. Zapraszam za rozmowę.

czwartek, 11 lutego 2016

Wspomnienia z pierwszego porodu


Od mojego pierwszego porodu minęły niemal dwa lata, a ja ciągle pamiętam każdą jego chwilę. Było znacznie gorzej niż zakładałam, na dodatek nie wszystko poszło tak, jak pójść miało. Mimo wszystko wspominam to wydarzenie jako ważne oraz doniosłe i w ostatecznym rozrachunku – potrzebne; nie żałuję, że przez nie przeszłam.

poniedziałek, 8 lutego 2016

Wyprawkowe hity i kity: gadżety



Kolejna garść wyprawkowych hitów i kitów. Pisałam już o tym co warto mieć w kategorii zdrowie i higiena (KLIK) oraz ubrania i tekstylia (KLIK). Tym razem pora na gadżety, czyli drogie i najczęściej niepotrzebne urządzenia, którymi młodzi rodzice uwielbiają przystrajać swoje mieszkania. Przeczytajcie w co warto zainwestować, a bez czego można się swobodnie obejść.

piątek, 5 lutego 2016

Zagrajmy! Tęcza, czyli utrwalamy kolory



Od pewnego czasu kolory nie są dla nas tajemnicą. O tym, że ich nauka przyszła Róży całkiem znienacka pisałam TUTAJ. Postanowiłam jednak nie pozostawiać tej ważnej umiejętności samej sobie i dostarczyć córce kolorystycznej pożywki także przy pomocy innych gier. Na pierwszy ogień poszła prawdziwa klasyka gatunku – „Tęcza” z wydawnictwa Granna, którą doskonale pamiętam także z własnego dzieciństwa. Teraz korzysta z niej kolejne pokolenie!

środa, 3 lutego 2016

Dziewiąty miesiąc ciąży



Umownie przyjęłam, że każdy początek nowego miesiąca będzie odmierzał też moje miesiące ciążowe. Tymczasem luty jest krótki, pierwszy tydzień już niemal minął, a do mojego terminu porodu pozostało niewiele ponad trzy tygodnie! Oto dziewiąty miesiąc. 

poniedziałek, 1 lutego 2016

Wyprawkowe hity i kity: ubrania i tekstylia



W poprzednim wpisie (KLIK!) mogliście przeczytać jakie kosmetyczno-higieniczne akcesoria okazały się hitami, a jakie kitami mojej poprzedniej wyprawki. Dziś czas na drugą część cyklu: ubrania i tekstylia. Sama nie dokupuję niemal żadnych ubrań, drugie dziecko wszystko dziedziczy po pierwszym; ciuszków było aż nadto.

sobota, 30 stycznia 2016

Wszystko to, co w Irvingu kocham najbardziej. „Aleja tajemnic”



Pamiętam swoje pierwsze spotkanie z Irvingiem. Miałam trzynaście lat i „Świat według Garpa” był dla mnie mistycznym wręcz doświadczeniem. Irving otworzył dla mnie zupełnie nowy świat literatury; był niepoprawny, może nawet trochę skandalizujący, przy okazji jednak tak bardzo klasyczny w spisanej przez siebie historii. Od tego czasu chłonęłam jego powieści. Niewielu jest pisarzy, których czytam nałogowo i których każdą kolejną książkę połykam natychmiast po premierze. John Irving ma u mnie specjalne względy.

czwartek, 28 stycznia 2016

"Greccy herosi według Percy'ego Jacksona" Rick Riordan



Czekałam na tę książkę, czekałam z niecierpliwością odkąd tylko dowiedziałam się, że ma ona powstać. Pierwsza część (KLIK!) zrobiła na mnie oszałamiające wrażenie. Po stworzeniu świata, po bogach, ich zapętlonych biografiach i perypetiach nadszedł czas herosów.

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Gdzie i jak kupować książki (obcojęzyczne) i na co zwracać uwagę. Poradnik dla skąpych i chciwych



Zasypujecie mnie mailami*, w których pytacie o książki po angielsku. Często je czytamy i sporo z nich pokazuję na blogu. Pytacie gdzie i jak je kupić. Otrzymuję komentarze, że książki są świetne, ale drogie. Barierą jest też to, że nie można ich kupić w zwykłej, polskiej księgarni. Nie musi tak być! Nie musi być trudno i przede wszystkim – nie musi być drogo. Jako osoba bardzo skąpa i bardzo chciwa nie pozwalam sobie na to, żeby za książkę zapłacić za dużo. Zapraszam do lektury tego zwięzłego poradnika jak i gdzie kupować, żeby nie przepłacić, a żeby cieszyć się wspaniałymi książkami dla siebie i swoich dzieci.

piątek, 22 stycznia 2016

Ograniczona dwujęzyczność - jak nam idzie po niemal dwóch latach


Przygoda z naszą dwujęzycznością była ogromnym eksperymentem. Traktowana niekonsekwentnie i wybiórczo, w raczej ograniczonym zakresie; nie miałam pojęcia co z tego wyniknie. O tym, jak to wszystko się zaczęło, przeczytać możecie TUTAJ. Dziś, kiedy gołym okiem dostrzec można rezultaty i zweryfikować pewne rzeczy, chciałabym podsumować nasze dotychczasowe postępy.

wtorek, 19 stycznia 2016

Wyprawkowe hity i kity: zdrowie i higiena



Stało się! Na miesiąc przed porodem zaczęłam myśleć o wyprawce. Przez wiele tygodni żyłam w przeświadczeniu, że przecież wszystko mam i w ogóle nie muszę się tym martwić. Potem jednak zrobiłam rekonesans i okazało się, że kilku rzeczy potrzebuję. Przy okazji przypomniałam sobie co w pierwszych miesiącach życia naszego pierwszego dziecka okazało się prawdziwym błogosławieństwem, a co kompletnym niewypałem. Mądrością tą się dzielę. Dziś część pierwsza wyprawkowych hitów i kitów – zdrowie i higiena, a także kilka związanych z nimi pomysłów. W cyklu poczytać będziecie też mogli o ubraniach i tekstyliach, gadżetach oraz wszystkim tym, co niezbędne dla mamy do szpitala i po porodzie.

poniedziałek, 18 stycznia 2016

O tym, jak przypadkiem nauczyłam dziecko rozpoznawać kolory



Nie wiem jak to wygląda w tabelach i wytycznych dotyczących rozwoju. Nie wiem kiedy dziecko „powinno” rozróżniać kolory. Ich nazw używałam od samego początku; podawałam czerwoną grzechotkę, zieloną sałatę, pomarańczową piłkę; nazywanie barw uważałam za całkowicie naturalne. Mimo wszystko Róża nie rozumiała co znaczy „niebieski”, a co „żółty”. Nie podawała przedmiotów w konkretnych kolorach, nie segregowała ich. W końcu zaczęła, za nic mając moje nauki i ćwiczenia, a dokonała tego w bardzo zaskakujących okolicznościach.

piątek, 15 stycznia 2016

Zagrajmy! Schotten-Totten



„Schotten-Totten” kupiłam sobie na święta.... w zeszłym roku. Dopiero jednak kilka tygodni temu gra trafiła na nasz stół. Zaczęliśmy bez entuzjazmu; nie pamiętałam już dlaczego koniecznie musiałam dokupić setną grę do swojej kolekcji i co miało być w niej takiego wyjątkowego. Poza tym wieczorami jesteśmy zbyt zmęczeni, żeby, tak jak kiedyś, mieć ochotę na roztrząsanie zasad nowych gier. Pierwsza partia jednak zmieniła wszystko; od tego czasu nie istnieje takie zmęczenie ani pilne zajęcie, które pozbawiłoby nas przyjemności przynajmniej jednej partyjki każdego wieczoru. 

środa, 13 stycznia 2016

Ostatnio przeczytane #4



Ostatni miesiąc upłynął mi pod znakiem delikatnych rozczarowań. Z każdą kolejną książką, do której się zabierałam, wiązałam wysokie oczekiwania. Za wysokie. I choć tak naprawdę każda z nich okazała się co najmniej dobra – niedosyt pozostał.

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Nie lubię być w ciąży


Najpierw się na nią czeka; miesiącami, latami. Z niecierpliwością zakreśla się dni, snuje marzenia, wypatruje najmniejszych oznak. Kiedy już jest, ma się jej serdecznie dosyć i liczy na szybkie zakończenie. Dla jednych – stan błogosławiony, dla innych – droga przez mękę. 

czwartek, 7 stycznia 2016

Własny pokój



Nadchodzi taki czas w życiu dziecka, że potrzebuje ono własnego pokoju. Niektórzy tworzą taki już dla noworodka, ja jednak nie wyobrażam sobie nie mieć niemowlęcia w pobliżu własnego łóżka, aby czuwać nad jego oddechem i po prostu być blisko. Do tej pory mieliśmy pokój, w którym się bawiliśmy. Zaimprowizowany został w pomieszczeniu z dywanem, jednak tak naprawdę nigdy nie odbierałam go jako pokoiku dla dzieci. Ot, przechowalnia zabawek. Należało to zmienić i stworzyć coś, co byłoby tylko dziecięce.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...