wtorek, 5 stycznia 2016

Ósmy miesiąc ciąży


Ósmy miesiąc to nie przelewki. Zaczął się trudny okres, który z jednej strony trwać jeszcze będzie w nieskończoność, a z drugiej z prędkością światła przybliża mnie do nieuniknionego.

Dane techniczne:

Waga: 68 kg (+8 kg)

Obwód brzucha: 102 cm (+38 cm) – bardzo niewielki przyrost od ostatniego miesiąca

Rozstępy i zmiany skórne: Rozstęp nad pępkiem nieco się wydłużył (idzie w górę). Nowych rozstępów brak. Zaczęła pojawiać się linea negra.

Apetyt: nieco większy, objętość żołądka jednak nie za duża. Nie jestem w stanie zjeść na raz dużej porcji, bo dosłownie czuję, że nie ma na nią miejsca.

Na USG w zeszłym tygodniu dziecko ważyło już 2200 gramów. Jak na ten tydzień to dużo, bardzo dużo! Szykuje się spory chłopak. Głowa ciągle na dole.

Brzuch

Brzuch jest duży i ciężki, tak ciężki, że od świąt nie mogę swobodnie leżeć na plecach dłużej niż pół minuty; czuję na żołądku i wszystkich narządach wewnętrznych wbijający się w nie ciężar. To już ten przykry etap, w którym ubieranie skarpet stało się misją specjalną, podobnie jak przewracanie się z boku na bok. Wieczorami, mimo że się nie przepracowuję i sporo leżę, bardzo boli mnie kręgosłup. Brzuch znowu twardnieje. Ponieważ ciągle biorę magnez, myślę że to już skurcze przepowiadające.

Ruchy dziecka stały się powolne. To już nie szybkie kopniaczki pojawiające się co chwilę w innym miejscu, ale bardzo stanowcze przeciąganie i rozpychanie, deformujące mój brzuch na długie sekundy. Czasami silne uderzenia czuję na żebrach, czasami dokładnie w talii, jednocześnie po obu stronach.

I... tyle. Nie powinnam narzekać; nic złego się nie dzieje. Przez cały miesiąc nie miałam zgagi, nawet świąteczne obżarstwo mi nie zaszkodziło. Nie puchnę, nie mdleję, nie mam hemoroidów, zdarzają mi się nawet noce bez wstawania do łazienki; powinnam uważać się za szczęściarę. Jest mi jednak bardzo ciężko. Senność w ciągu dnia jest obezwładniająca, a huśtawka emocjonalna dobija mnie psychicznie. Nieustannie podnoszę mój jedenastokilogramowy, żywy ciężarek i czasami to boli naprawdę mocno. Na dodatek czuję, że w brzuchu nie mam już wolnej przestrzeni i nie potrafię sobie wyobrazić, że mały człowieczek przez dwa miesiące będzie jeszcze rósł i przybierał na wadze. Nie pamiętam jak to było w pierwszej ciąży, czy na tym etapie było już tak trudno.

Z jednej strony mam już dosyć; najgorsze jeszcze przede mną i chciałabym, żeby ten czas minął jak najszybciej. Z drugiej strony wiem, że minie błyskawicznie i kiedy o tym pomyślę – wpadam w panikę, bo zupełnie nic jeszcze nie jest przygotowane i ja psychicznie też jeszcze daleko w polu; im bliżej terminu, tym trudniej mi zrozumieć co się właściwie dzieje i do czego to zmierza. Ot, ósmy miesiąc.  

Poprzednie miesiące:

Koniecznie przeczytaj też:

14 komentarzy :

  1. Czytam Pani bloga od jakiegoś czasu i muszę przyznać, że świetnie się go czyta. Szczególnie właśnie interesują mnie Pani relacje z drugiej ciąży i tego jak się Róża na nią zapatruje. My też z mężem właśnie planujemy kolejną ciążę, nasza Maja ma obecnie 18 miesięcy i wydaje mi się, że to dobry czas. Jestem ciekawa jaka będzie jej reakcja na malucha w domu. A jak Róża reaguje na Pani ciążę i przyszłe rodzeństwo? Pozdrawiamy bardzo serdecznie i trzymamy kciuki za szczęśliwe rozwiązanie i żeby te ostatnie miesiące nie były zbyt uciążliwe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miły komentarz! :)
      Hmmm... Z pozoru Róża jest zachwycona. Tuli się do brzucha kilka razy dziennie, przykłada do niego swoje ubranka, gada do niego, pokazuje książki (!). Mówię jej, że dzidziuś niedługo wyjdzie z brzucha, że będzie go można dotknąć i wziąć na ręce; cieszy się, pokazuje gdzie będzie kładła brata. Ale czy tak naprawdę to rozumie? Chyba nie, przecież sytuacja, że ktoś jeszcze będzie z nami mieszkał jest dla niej zupełnie abstrakcyjna. O tym, jak dokładnie przygotowujemy Różę na pewno jeszcze napiszę. :)

      Usuń
    2. Chętnie przeczytam Pani relacje z "przygotowań" Róży :) i ślicznie dziękuję za odpowiedź.
      Również życzę szczęśliwego i bezproblemowego rozwiązania oraz lekkiego połogu :)

      Usuń
  2. Ojej, to już za chwilę! Życzę Ci, Kochana, wszystkiego dobrego, aby poród był spokojny i abyś szybko doszła do siebie :) I oczywiście, żeby Róża szybko zaakceptowała nowego domownika, bo to na pewno będzie dla niej szok, że nie będzie już w ścisłym centrum zainteresowania.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkiego dobrego! Jak ten czas leci. Ja na razie padam na pysk przy maluchu ale też nie mogę się już doczekać drugiej ciąży. Syndrom sztokholmski z tymi dziećmi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, bardzo trafne spostrzeżenie. Ja czekam na drugie i boję się i wiem, że będzie armagedon, bo już przy jednym ciągle jestem niewyspana, a już mi się marzy trzecie. ;D

      Usuń
  4. Dobrze się trzymasz, ja na tym etapie miałam już jakieś +20kg :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzuszek już taki porządny :) tylko jak to możliwe, że przytyłaś 8 kg? Ja ponad 25 kg :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pierwszej ciąży w dniu porodu miałam na plusie tylko 6 kg. :P

      Usuń
  6. Śliczny duzy brzuszek :) A jak teraz wygląda opieka nad Różą? Dajesz sobie radę sama? Życzę jak najłatwiejszej końcówki ciąży!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Jest przecież mąż, bez niego bym chyba umarła z wyczerpania, a tak to się zdrzemnę w ciągu dnia albo po prostu poleżę. Niestety on często pracuje od 9 do 21, ale wtedy jak już muszę, to jakoś sobie radzę. :)

      Usuń
    2. Chodziło mi o to jak radzisz sobie, kiedy nie ma męża :) Bo ja i bez ciąży czekam z niecierpliwością na powrót męża zawsze! To super, że dajesz radę! Powodzenia dalej :)

      Usuń
  7. Piękny brzuch, aaaach!
    I jak to juz 8 miesiąc?!
    Kiedy to zleciało, aaaa! Nikt mi nie mówił że cudze ciąże też tak szybko lecą :)
    Buziaki, zdrówka, mniej zmęczenia i wszystkiego, czego tam Wam potrzeba! x

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...