sobota, 30 stycznia 2016

Wszystko to, co w Irvingu kocham najbardziej. „Aleja tajemnic”



Pamiętam swoje pierwsze spotkanie z Irvingiem. Miałam trzynaście lat i „Świat według Garpa” był dla mnie mistycznym wręcz doświadczeniem. Irving otworzył dla mnie zupełnie nowy świat literatury; był niepoprawny, może nawet trochę skandalizujący, przy okazji jednak tak bardzo klasyczny w spisanej przez siebie historii. Od tego czasu chłonęłam jego powieści. Niewielu jest pisarzy, których czytam nałogowo i których każdą kolejną książkę połykam natychmiast po premierze. John Irving ma u mnie specjalne względy.

„Aleja tajemnic” to kolejna znakomita powieść autora. Irving jak zwykle porusza się na granicy autobiografizmu, umiejętnie wplata nawiązania do swojej wcześniejszej twórczości, każąc czytelnikowi zastanowić się gdzie w postaci Juana Diego znajduje się on sam. To jak zwykle doskonały, wyrazisty protagonista mający za sobą całą galerię oryginalnych postaci drugoplanowych. Nikt nie kreuje swoich bohaterów tak, jak Irving, nikt nie zgłębia ich psychologii w taki sposób.

W „Alei...” poznajemy młodego czytelnika z wysypiska i towarzyszymy mu podczas trudnego dzieciństwa w Meksyku. Mamy też szansę zobaczyć Juana Diego jako uznanego pisarza podróżującego na Filipiny. Przeszłość przeplata się tu z teraźniejszością, a realizm z fantazją. Pomimo tego jest to powieść na wskroś realistyczna i prawdziwa, pełna słodko-gorzkiej prawdy o życiu. Zabawna przy tym i niepozbawiona lekkości tak charakterystycznej dla twórczości autora.

Nie zaskoczył mnie Irving swoją nową powieścią, ale gdyby zaskoczył – uznać trzeba by to za porażkę. Sięgając po jego nową powieść wiem, czego się spodziewać. Pisarz porusza się wokół ciągle tych samych, powtarzających się tematów. W „Alei tajemnic” znajdziemy więc cyrk, sieroty, transseksualizm i aborcję. Brakuje jeszcze niedźwiedzi i zapaśników. Zwłaszcza na niedźwiedzie czekałam. Zabrakło, szkoda. Jest za to silnie zaznaczony erotyzm i ta szczególnie ukochana przeze mnie, specyficznie potraktowana religijność, zatrzymana na granicy ironii i bluźnierstwa. John Irving to pisarz, którego inteligencję bardzo wyraźnie odczytać można z kart powieści. Za każdym razem zaskakuje mnie trafność jego spostrzeżeń i analiza zwykłego, ludzkiego życia.

W „Alei tajemnic” jest wszystko to, co w Irvingu kocham najbardziej. Jest inteligencja, jest humor i są ukochane, dobrze znane mi tematy. Choć wiem czego się spodziewać, każda kolejna powieść zachwyca mnie tak samo mocno. Jeśli znacie Irvinga – nie muszę Was zachęcać do kolejnego spotkania z jego twórczością. Jeśli nie znacie – „Aleja tajemnic” będzie doskonałą okazją do rozpoczęcia tej przygody.  


Aleja tajemnic
John Irving
Stron: 512 








Koniecznie przeczytaj też inne recenzje książek


P.S. Brakuje w moim zbiorze kilku tytułów. Zerknęłam właśnie na Matras.pl, a tam wiele książek Irvinga za niecałe 10 złotych! Zobaczcie (KLIK!) Naprawdę warto zainteresować się autorem. Sama dokupiłam "Metodę wodną" i "Uwolnić niedźwiedzie". :) 

4 komentarze :

  1. Właśnie wstyd się przyznać, ale nie czytałam jeszcze żadnej powieści Irvinga. Zdecydowanie czas to zmienić. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze, jeszcze nie miałam okazji poznać prozy Irvinga. Chyba czas to zmienić ;) Co polecasz na pierwszy ogień?

    Pozdrawiam!
    Tirindeth's

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie bez znaczenia. Ja zaczęłam od "Świata według Garpa" i może stąd mój największy sentyment do niej. :)

      Usuń
  3. Achhhhhh, żebyś ty wiedziała jak ja uwielbiam Irvinga! Czuję wielkie porozumienie serc czytając tę recenzję. :) Ja też zaczęłam od Garpa i w podobnym wieku jak Ty, to było niesamowite! Potem przeczytałam jeszcze kilka książek i miałam trochę dość, bo te motywy i tematy są u niego rzeczywiście bardzo powtarzalne. Teraz sobie jednak przypomniałam i znowu chcę! Nie jestem na bieżąco, więc nawet nie wiedziałam, że nowa książka wyszła, jak teraz patrzę to nawet poprzednią przegapiłam... Ale będę nadrabiać! Dzięki!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...