poniedziałek, 15 lutego 2016

Poród naturalny po cesarskim cięciu (VBAC). Rozmowa z ginekologiem


Poród naturalny po przebytym wcześniej cesarskim cięciu, określany międzynarodowym skrótem VBAC (Vaginal Birth After Ceasarian), nie jest sytuacją wyjątkową. Z niejasnych jednak powodów obrósł w najróżniejsze mity i często można spotkać się z nieprawdziwymi informacjami na jego temat. Czy kobieta, która miała cesarkę jest skazana na kolejne cięcie? Czy poród naturalny jest dla niej niebezpieczny? O to i o kilka innych rzeczy postanowiłam zapytać doświadczonego lekarza ginekologa. Zapraszam za rozmowę.

Czy poród przez cesarskie cięcie jest wskazaniem do kolejnego porodu w ten sposób?

Nie.

Jakie mogą być więc przeciwwskazania do porodu siłami natury po cesarskim cięciu?

Ważna jest przede wszystkim przyczyna, dla której dokonano cesarskiego cięcia. Niektóre z nich, jak na przykład silna krótkowzroczność albo wada miednicy, raczej nie znikają i stanowią przeciwwskazanie do porodu naturalnego w każdej kolejnej ciąży. Inne jednak przyczyny stanowią zazwyczaj jednostkowe przypadki i istnieje małe prawdopodobieństwo, że się powtórzą. Zaliczymy do nich brak postępu porodu, nieprawidłowe położenie płodu i wiele innych.

Jakie są zagrożenia związane z próbą porodu naturalnego po cesarskim cięciu?

Zagrożeniem jest możliwość pęknięcia macicy na skutek rozejścia się blizny po cesarskim cięciu. Chodzi tu nie o bliznę widoczną na skórze, ale o bliznę w mięśniu macicy. Jej rozejście spowodować może silny krwotok wewnętrzny prowadzący nawet do śmierci matki, a także niedotlenienie i obumarcie płodu.

Warto wspomnieć, że do takiego pęknięcia dojść może już w ciąży, niekoniecznie podczas porodu.

Czy są to powszechne komplikacje? Jak często się zdarzają?

Statystyki podają, że pęknięcie macicy występuje u 0,5-1% rodzących w ten sposób, jednak wydaje mi się, że problem jest jeszcze rzadszy. Ja w ciągu całej swojej praktyki lekarskiej (27 lat) nie spotkałam się z przypadkiem pęknięcia macicy.

Czasami, choć trudno mi ocenić jak często, widujemy symptomy zagrażającego się rozejścia blizny i wówczas reagujemy.

Jakie to symptomy? Czy pęknięciu macicy można jakoś przeciwdziałać?

Kobiety, które rodzą siłami natury po wcześniejszym cesarskim cięciu poddawane są specjalistycznej kontroli. Istnieje kilka objawów zagrażającego pęknięcia macicy. Są to między innymi hiperstymulacja, czyli bardzo częste, bolesne skurcze oraz pojawienie się pierścienia granicznego (wgłębienia na macicy), możliwego do zaobserwowania przez lekarza. W przypadku jakichkolwiek niebezpiecznych symptomów pacjentka niezwłocznie kierowana jest na kolejne cesarskie cięcie.

Literatura medyczna wspomina też o tzw. niemych pęknięciach macicy, które nie charakteryzują się żadnymi objawami, jednak nie spotkałam się z takim przypadkiem.  

Co wpływa na zwiększenie prawdopodobieństwa pęknięcia macicy?

Większe ryzyko komplikacji istnieje po tzw. cięciach „na zimno”, czyli takich, w których nie pojawiły się czynności skurczowe, a operacja została ustalona na konkretny termin. Uszkadza się wówczas znacznie grubszą warstwę mięśni niż u kobiety, która podjęła próbę porodu siłami natury.

Ryzyko rośnie też z każdą kolejna operacją. Każde kolejne cięcie jest trudniejsze, dokonuje się ich zawsze w tym samym miejscu, blizna może być coraz słabsza. Stan po dwóch cięciach jest już przeciwwskazaniem do porodu siłami natury. Bywają jednak przypadki udanych samodzielnych porodów także wtedy.

Czy czas, jaki upłynął od pierwszego porodu rozwiązanego przez cesarskie cięcie ma wpływ na bezpieczeństwo kobiety podczas kolejnego porodu?

Zaleca się roczną przerwę między kolejnymi ciążami tak, aby blizna miała czas się zagoić. Młoda, świeża blizna może wykazywać większe tendencje do pękania. W praktyce jednak zdarzają się ciąże rok po roku zakończone bezproblemowymi porodami.

Czy rodzaj dokonanego cięcia (poprzeczny bądź podłużny) ma wpływ na ryzyko rozejścia się blizny?  

Rozróżnienie cięcia poprzecznego bądź podłużnego dotyczy wyłącznie rozcięcia na skórze i nie ma żadnego znaczenia. Mięsień zawsze rozcina się poprzecznie. Niezwykle rzadkim wyjątkiem jest sytuacja, gdy cięcia należy dokonać w bardzo wczesnej ciąży. Wówczas faktycznie może istnieć większe ryzyko rozejścia się blizny.

A co ze znieczuleniem zewnątrzoponowym? Czy można je bezpiecznie stosować podczas VBAC? Czy nie stwarza to ryzyka, że rodząca nie zauważy zbliżających się symptomów rozejścia blizny?

Znieczulenie można bezpiecznie stosować. Ból porodowy jest tak silny, że trudno go stopniować i porównywać z dodatkowymi bodźcami. Stan rodzącej kontrolowany powinien być przez lekarza.

Czy do VBAC należy się jakoś szczególnie przygotować? Czy istnieją zalecenia dla rodzących w ten sposób, na przykład o najkorzystniejszej dla nich pozycji porodowej?

Nie, pozycja ani aktywność w czasie porodu nie mają wpływu na ewentualne komplikacje. Rodząca powinna zachowywać się w jak najbardziej komfortowy dla siebie sposób.

Dziękuję!

***

MOIM ZDANIEM

Jeżeli czytaliście moją relację z pierwszego porodu (KLIK!), to wiecie, że moim wielkim marzeniem jest, aby tym razem urodzić naturalnie. Część z Was puka się pewnie teraz w czoło lub z niedowierzaniem kręci głową. Jak to możliwe, że pamiętając swój trudny, bolesny, zakończony komplikacjami poród mogę chcieć znów przez to przechodzić? Przecież cesarkę można zaplanować, cesarka jest bezpieczna i co najważniejsze – cesarka nie boli. Nie zgadzam się.

Ustalmy jedną rzecz: nie uważam, że sposób, w jaki urodziłyśmy dziecko definiuje nas jako matki. W pełni rozumiem kobiety, które boją się lub nie chcą rodzić siłami natury. Nie ma lepszego i gorszego sposobu wydania dziecka na świat, nie ma porodów prawdziwych i nieprawdziwych. Są jednak kobiece wyobrażenia, nadzieje i obawy, a brak ich realizacji może być przyczyną bolesnych rozczarowań. Tak właśnie było u mnie. Niespodziewana informacja o konieczności przeprowadzenia operacji, poprzedzona wielogodzinnym wysiłkiem i pewnością, że zbliżam się do końca, zawiodła wszelkie moje plany i nadzieje.

Cesarka nie jest dla mnie łatwiejszą opcją, ona też boli. Kiedy znieczulenie już zniknie i kiedy morfina w kroplówce się skończy – dopiero wtedy się zaczyna. Boli każdy ruch, każde muśnięcie koszuli nocnej, boli przez kilka następnych tygodni. To nie jest prosty zabieg, jak zwykło się go nazywać. To bardzo poważna operacja, a te zawsze pozostawiają organizm ludzki w nieco gorszym stanie niż go zastały.

Wciąż doskonale pamiętam poczucie osamotnienia, które ogarnęło mnie, gdy leżałam na stole operacyjnym, kiedy nagle straciłam kontrolę nad przebiegiem porodu, nad własnym ciałem. Pamiętam to przejmujące uczucie pustki, kiedy z brzucha wyjęto mi córkę, a potem po prostu wyniesiono ją z sali. Pamiętam też jak bezradna i zrozpaczona się czułam, kiedy mała Róża zaczęła płakać, a ja nie potrafiłam się podnieść, żeby przynajmniej pochylić się nad jej łóżeczkiem. Starałam się, robiłam wszystko, co w mojej mocy, ale nie mogłam. Byłam przerażona i bezradna, ale zamiast podjąć działania mogłam jedynie płakać razem ze swoim dzieckiem.

Wreszcie – nie jest cesarka bezpieczna, zwłaszcza kolejna. Nie chcę już teraz decydować o tym, ile jeszcze dzieci będę miała w przyszłości. Jeszcze niedawno drugie cięcie było przeciwwskazaniem do kolejnej ciąży. Dziś zdarza się, że kobiety rodzą w ten sposób trójkę, a nawet czwórkę dzieci, ale z każdym kolejnym naruszeniem blizny, ryzyko jej pęknięcia oraz ciążowych komplikacji drastycznie rośnie.

Wiem, że nie mogę narzekać na swoje doświadczenia związane z cesarskim cięciem. Poza moimi osobistymi odczuciami, zawiedzioną nadzieją i poczuciem zmarnowanego wysiłku – nie było źle. Zostałam znieczulona jedynie od pasa w dół, przez szybę cały czas widziałam męża, który był z dzieckiem od pierwszych jego chwil na tym świecie, a ja sama dołączyłam do nich po kilkudziesięciu minutach. Nie miałam problemów z rozpoczęciem karmienia piersią i w miarę szybko wróciłam do formy. Nie wyobrażam sobie co by było, gdybym znalazła się w sytuacji tak wielu innych kobiet, które operacji poddają się w znieczuleniu ogólnym, aby obudzić się w środku nocy zupełnie same, bez swojego dziecka ani nawet informacji o tym jak przebiegł poród. Kobiet, które zostały same i spotykają się jedynie z kąśliwymi uwagami położnych, nieostrożnym traktowaniem i które prosząc o pomoc w przystawieniu dziecka do piersi otrzymują gotową butelkę. Nie wiem czy umiałabym się pozbierać po takim doświadczeniu i czy zdecydowałabym się na kolejne dziecko, gdyby istniał jakikolwiek cień szansy, że tym razem czeka mnie to samo.

A jednak tego nie chcę. Nie chcę tego pozornego komfortu i bezpieczeństwa, bo wiem, że to bardzo złudne odczucia. Jest dla mnie poród naturalny pewnym doświadczeniem, którego po prostu chcę doświadczyć, nawet jeśli wiąże się to z bólem, strachem i, być może, kolejnym rozczarowaniem. Chcę, by radość z powodu obecności dziecka od pierwszych jego chwil na tym świecie była także moim udziałem.


Rozmowę przeprowadziłam z dr med. Ewą Szulist, którą możecie spotkać m.in. w Toruniu i Chełmży, prywatnie moją mamą. :)


Jeśli macie jakieś pytania lub wątpliwości – pytajcie w komentarzach, na wszystkie postaramy się odpowiedzieć.




8 komentarzy :

  1. Bardzo fajnie, że umieściłaś tutaj ten wywiad ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Ci za ten post! Ja też bardzo interesuję się tematem i pierwszy raz czytam taki treściwy, konkretny i oparty na doświadczeniu komentarz. Bardzo dużo nadziei dodała mi jego lektura. Bardzo mocno trzymam kciuki za Ciebie, czekam niecierpliwie na wieści jakby mnie samej miały dotyczyć. :-) Pozdrów Mamę, naprawdę bardzo żałuję, że mieszkam tak daleko, bo bym się chętnie do Niej zapisała. A.

    OdpowiedzUsuń
  3. Powodzenia! Trzymam kciuki za Twoj Vbac.ja bym jeszcze dopytała w wywiadzie jak zszywa sie bliznę. Czy jest mozliwosc zszycia blizny dwoma szwami-wewnetrznym i zewnetrznym. Wiem, ze teraz sie tego nie praktykuje, a przecież taki szew jest mocniejszy i jest mniejsze ryzyko rozejscia szwu. Powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też mam nadzieję na VBAC. Mam takie same odczucia jak Ty.

    OdpowiedzUsuń
  5. to ja tylko podpowiem relację blogerki, która jest już po VBAC, życzę powodzenia http://logomatka.pl/2015/09/vbac-czyli-rodzic-po-mojemu.html

    OdpowiedzUsuń
  6. O, dzięki Ela za polecenie :) Panna Swawolna już mnie zna ;) Ostatnio moja znajoma na porodówce czytała mój post (żeby zdecydować, czy przyjąć oksytocynę), a inne dwie znajome na hasło "mamy 10 cm, przemy" pomyślały o mnie. Obawiam się, że niedługo moje zdjęcia zawisną na łóżkami porodowymi :D

    A Tobie, Zuzanno, życzę oczywiście z całych sił powodzenia. Trzymam mocno kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystko przede mną - na dzień dzisiejszy nie mam pojęcia, jak to będzie. Podejrzewam, że jeśli kolejne dziecko będzie tak duże, jak mój synek, to pewnie będzie ponowna cesarka. Najważniejsze dla mnie jest bezpieczeństwo mojego dziecka, a nie to w jaki sposób przyjdzie na świat.

    OdpowiedzUsuń
  8. Informacje bardzo wartościowe. Kobiety niewiele wiedzą o porodzie, nasza edukacja o tym nie wspomina, a i przez to strach jest większy. Cesarskie cięcie to zabieg, jakiego lekarze unikają, a kobiety uważają za ulgę w bólu.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...