niedziela, 13 marca 2016

Wszystko inaczej, zupełnie tak samo



Przyszedł na świat cztery dni po terminie. Siłami natury, tak jak to sobie wymarzyłam. 57 centymetrów, 4600 gramów, 10 punktów, z bujną fryzurą. Nie wiem po kim taki tłusty.

Szymek w ciągu dnia prawie wcale nie śpi. Szkoda mu czasu, woli jeść.
Je dużo, praktycznie bez przerwy.
Wygląda niemal dokładnie tak samo jak Róża w tym wieku.
Zasypia w wózku, koniecznie na dworze. To jego jedyna drzemka w ciągu dnia, trwa zazwyczaj dwie lub trzy godziny.
Noce są niezłe. Jest oczywiście różnie, ale standardem jest przynajmniej jeden dłuższy (4-5 godzin) okres snu. Nie ma za to jakichś dłuższych pobudek, nie ma płaczu i wrzasków. Jest tylko delikatne kwilenie, które najczęściej znika po stanowczym „ćśśśśśś”, a jeśli nie znika, to znaczy, że potrzebny jest cyc (normą są trzy cyce w ciągu nocy). Dziś pobudka była tylko jedna! Po cycu sen jest znowu spokojny. Ten tygodniowy szkrab śpi obecnie lepiej niż kiedykolwiek zdarzyło się to jego dwuletniej siostrze. :) Ciągle śpi ze mną w łóżku, chociaż stanowcze kroki zostały już podjęte.
Nie toleruje smoczka.
Nie przepada za noszeniem. Natychmiast przysysa się do szyi noszącego; chce jeść.
Zamotany w chustę wrzeszczy wniebogłosy. :(
Nie śpi w samochodzie.
Jest nieodkładalny. Zdarza mu się zdrzemnąć przy piersi, jednak jakakolwiek próba odłożenia go lub choćby zbyt mocne uderzenie kolanem sprawia, że otwiera szeroko oczy.
Zdarza mu się leżeć i czuwać. Zachowanie takie u dziecka jest nam zupełnie nieznane.  
Jego relacje z siostrą to istna bajka!

Ja, mimo kilku szwów, czuję się znacznie lepiej niż w ciąży.
Jem wszystko. Za mną pomarańcze, czekolada, truskawki, kapuśniak, smażona ryba z frytkami, schabowy.
Zrzuciłam już 11 kilogramów. Siedem w czasie porodu, kolejne cztery przez pierwszy tydzień karmienia piersią. Szok!
W piątek na kilka godzin zostałam z dziećmi sama. Dałam radę!

Początki były trudne, bardzo trudne, ale z każdym dniem jest coraz lepiej. Był baby blues i łzy rozlane były, a pewnie jeszcze będą. Ale jestem taka szczęśliwa! Urodziłam tak jak chciałam, mam zdrowego i pięknego syna. Mam wszystko to, o czym marzyłam. Odczuwam przyjemne uczucie pełni, wiem, że teraz moja rodzina jest już kompletna. Nic już nie muszę.

Szymek jest inny niż jego siostra, a jednak cała sytuacja zdaje sie powtarzać, niektóre zachowania znam aż za dobrze. Jest z nami od tygodnia, ale mam wrażenie, że znacznie dłużej. Nie wywrócił naszego życia do góry nogami, po prostu zajął należne sobie miejsce.


Wybaczcie mi ten telegraficzny skrót. Tematy będę rozwijać, bo i jest o czym pisać. 


12 komentarzy :

  1. Gratulacje :) Cudowne wieści, dużo zdrowia dla Ciebie i synka!
    U nas jeszcze miesiąc do rozpakowania!

    OdpowiedzUsuń
  2. Serdecznie gratuluję :) dużo zdrówka życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Życzę Wam cudownych i spokojnych chwil w nadchodzących miesiącach :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję! Tylko samych pozytywnych chwil razem! Dużo siły i zdrowia dla Was! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję!! Podziwiam urodzenie tak dużego chłopca siłami natury - u mojego Jasia identyczne wymiary, tylko 200g mniej, ale nie przeszedłby przez moje biodra, a do tego doszło jeszcze parę innych rzeczy i była cesarka, za którą jestem wdzięczna. Czekam na relacje z porodu! ;-)
    Jaś też lubi jeść, ale na szczęście spać również. Zasypiać potrafi sam, chociaż czasami potrzebuje pogłaskania po główce. :) Z 16kg został mi jeden, ale chyba zamieszkał w piersiach, b generalnie brzuszka już nie ma, a tyłek chudszy niż przed ciążą. Jem niemal wszystko, choć nie próbowałam jeszcze pomarańczy, truskawek (wolę poczekać na sezon) i kapuśniaku (nie lubię).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baaaardzo zazdroszczę samozasypiającego dziecka. U nas w ogóle się takie rzeczy nie zdarzają. :(

      Usuń
    2. U mnie udało się (tfu, tfu, odpukać w niemalowane! ;-)) i synek ma to po mnie - wszystkie ciocie do tej pory wspominają, jakie rajskie życie miała moja mama, która nigdy nie musiała usypiać mnie i siostry - wystarczyło nas odłożyć do łóżeczka.

      Usuń
  6. Nigdy nie komentowałam ale Twój blog obserwuje od dłuższego czasu. Teraz zdecydowałam się napisać bo jestem w podobnej sytuacji do Twojej - niedługo urodzę drugie dziecko a między m aluchami bedzie mniejsza różnica wieku niż u Ciebie (1rok 7 miesiecy). To czego się obawiam to spacery. Jak sobie z tym radzisz? Ktoś Ci wtedy pomaga? Bierzesz 2 wózki czy Róża biega wokół Was? Serdecznie pozdrawiam i życzę Wam wszystkim dużo zdrowia☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas spacery są o tyle proste, że mamy duży ogród i po prostu tam wystawiam dzieci. Wózkiem jeżdżę przez chwilę, Szymek zasypia i potem może już stać w miejscu przez 3 godziny, niemal zapomniany. Róża sobie biega za psem, zbiera kamyczki, ma swoje zabawki. Ja siedzę i słucham audiobooka, czasami popchnę huśtawkę, więc pełen relaks. :) A teraz, jak jeszcze mąż jest w domu, to w ogóle on wychodzi najczęściej, a ja zostaję i śpię. :)
      Zdarzyło już nam się wyjeżdżać razem do miasta i to jest wyższy level. Róża nigdy nie lubiła wózka i odkąd nauczyła się chodzić praktycznie z niego nie korzystała, co było nam nawet na rękę, choć wiadomo, wszystko trwa pięć razy dłużej. Nawet nie mamy dwóch wózków, bo mieliśmy taki 2w1 i w stelaż od spacerówki wpinana jest teraz gondola. Kupiliśmy za to dostawkę do wózka. To taka platforma, na której starsze dziecko może stać albo siedzieć. My mamy Buggy Board, drogie jest to okropnie (z siodełkiem 400 zł), ale naprawdę świetnie się sprawdza, Róża uwielbia na tym jeździć, no i pozwala to mieć dzieci w jednym miejscu, co na przykład w zatłoczonej galerii handlowej jest bardzo przydatne. Sama jednak długo nie zdecyduję się na takie wyjście. ;)
      Powodzenia niebawem życzę, na pewno będzie dobrze, po niemal dwutygodniowym doświadczeniu wiem, że im mniejsza różnica wieku, tym łatwiej. :)

      P.S. Przepraszam, że odpisuję tak późno, ale mam bardzo marny dostęp do internetu. :(

      Usuń
  7. Gratulacje! Ogromnie się cieszę że ułożyło się tak ja chciałaś ! Bardzo lubię Twojego bloga i czytam każdy wpis mimo że nie mam jeszcze dzieci to Ty piszesz w taki sposób że aż chce się czytać:) Podejrzewam, że jakbyś napisała o 'niczym' to też bym przeczytała z miłą chęcią ;))
    Podziwiam, że mimo tylu obowiązków znajdujesz jeszcze czas na pisanie :)
    Dużo zdrówka dla całej pięknej rodzinki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rany, jaki miły komentarz! Bardzo, bardzo dziękuję! :)

      Usuń
  8. Wielkie gratulacje, że urodziłaś tak jak sobie to zaplanowałaś. U nas też był baby blues... i nadal zdarzają się łzy, ale dzisiaj to nawet nie wiem do końca jakie - bo tych ze szczęścia jest najwięcej, a reszta nie do opisania.
    Najważniejsze, że już po wszystkim :)
    Wielkie buziale dla Ciebie i dla dzieci :)
    matkapolka89

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...