czwartek, 28 kwietnia 2016

Zagrajmy! Jednoosobowe łamigłówki logiczne



Jest kilka takich rzeczy, które sprawiają mi niewysłowioną przyjemność. Takie, przy których się odprężam i zapominam o smutkach i problemach. Znajdą się wśród nich rozkosze cielesne; drapanie po plecach i jedzenie popcornu z gorącym masłem podczas oglądania dobrego filmu oraz intelektualne, które poza chwilą wytchnienia zapewniają mojemu mózgowi tak potrzebną mu pożywkę. Poza książkami, bez których świata nie widzę, są i one – jednoosobowe łamigłówki logiczne. 


Łamigłówki towarzyszą mi niemal każdego dnia, od kilku już lat. Zaczęło się od „Antywirusa”, który do dziś jest jednym z moich ulubionych tytułów. Nie miałam pojęcia, że coś takiego w ogóle istnieje, że jest takie wspaniałe. Potem nadszedł czas na wydawnictwa dla dzieci, bo jak wiecie, lubię kupować na zapas. ;) Ciągle mi było mało! Potrafiłam spędzić cały dzień nad kolejnymi zadaniami, rozpracowując niemal całą książeczkę. Swoją pasją zaraziłam męża. Zadania z łamigłówki można wykonywać wielokrotnie, bo oczywiście nie da się zapamiętać poprawnego rozwiązania, jednak nowe wzory, mechanizmy i tematy fascynowały mnie i dodawały znanej już rozrywce nowego rumieńca. Zamówiłam nawet kilka tytułów, których polski wydawca nie wprowadził. Dopiero w ostatnich miesiącach przystopowałam. To, co mam nie tylko zajmuje potwornie dużo miejsca na moim regale, ale na dodatek zapewni mi niewyczerpane źródło rozrywki aż do kresu mych dni (choć co ciekawsze nowości na pewno jeszcze sobie sprawię). Wszystkie moje łamigłówki możecie zobaczyć na pierwszym zdjęciu. Na oddzielną recenzję zasłużą tylko najlepsze z nich. :) 



Są wśród łamigłówek gry dla dzieci. Twórcy pomyśleli już o maluchach. „Dzień i noc” oraz „Króliczek” przeznaczone są dla dwulatków! Za pierwszą z nich niedługo się zabierzemy, na pewno napiszę o niej wtedy nieco więcej. Mamy też propozycje dla przedszkolaków i nieco starszych dzieci. Jednak nie zapomniano i o dorosłych. „Antywirus”, „Wikingowie”, „Titanic”, „Troja”, „Metro” czy „Port lotniczy” to tylko niektóre z propozycji dla graczy starszej daty. Przygodowe tematy i kolorowa oprawa graficzna mogą przywoływać niesłuszne wrażenie, że dorośli nie mają w nich czego szukać, ale kto tak pomyśli odnotuje pomyłkę stulecia. Pewnie, starsze dzieci (8+, 10+) z równie wielką przyjemnością zasiądą do początkowych zadań, ale w poważniejszych tytułach zadania z wyższych rejestrów numerowych to już mózgożerne wyzwania dla najbieglejszych umysłów.

Choć w swoich zbiorach mam kilka gier innych firm, to łamigłówki, o których dziś mowa są dla mnie przede wszystkim tworem jednej marki. Seria Smart Games wydawana jest w Polsce przez Grannę i to właśnie od nich każdego roku otrzymujemy nową dawkę świetnych tytułów zarówno dla dorosłych jak i dla dzieci.

Na zdjęciach, które przeplatają się z tekstem możecie zobaczyć kilka spośród moich łamigłówek. To te, która sama najchętniej układam. Nie ma niestety żadnych zdjęć gier dla dzieci. A szkoda, bo wykonane są pięknie, w drewnie, z dbałością o detale. Naprawdę miło na nie popatrzeć. Ponieważ jednak nie chcę, aby stały się zabawkami przed tym, nim zaczną pełnić swoje funkcje, trzymam je na razie na strychu. 



Jak to działa i o co w ogóle chodzi? Pozwólcie, że zaprezentuję Wam to na wspomnianym już „Antywirusie” od Granny. To chyba moja ulubiona łamigłówka.

Dostajemy zbiór zadań. W serii Smart Games są one umieszczone w książeczce, na której końcu znajdziemy też rozwiązania. Zadania zgrupowane są na poszczególnych poziomach trudności, od najłatwiejszych. 




Na obrazku pokazany jest stan początkowy. Na swojej planszy ułożyć musimy elementy w taki właśnie sposób. Dopiero wtedy rozpoczyna się myślenie. W „Antywirusie” chodzi o to, aby czerwony element (wirus) wyprowadzić z planszy przez otwór znajdujący się w jednym z jej narożników. Aby tego dokonać przesuwać należy inne elementy.




Zadanie, które Wam pokazałam należy do jednego z najprostszych. Im dalej, tym poziom trudności się zwiększa. Niejednokrotnie, widząc ustawienie początkowe i wykonując kilka pierwszych, przypadkowych ruchów, byłam przekonana, że do książeczki wdał się błąd, że przecież tego zadania nie da się wykonać. Co ciekawe, w takiej sytuacji nie pojawia się w rozwiązującym frustracja, ale bardzo żywe, dziecięce wręcz poczucie wyzwania i zainteresowanie. Bo przecież tak naprawdę wszystko jest w porządku i jak już się wpadnie na prawidłowy trop – rozwiązanie okazuje się banalnie proste. 


W moim domu te małe, poręczne łamigłówki mam dosłownie wszędzie; w sypialni, koło dziecięcego łóżeczka, w kuchni, na tarasie, w pokoju dziecięcym, w łazience. Daje mi to świetną okazję do tego, aby sprawić sobie krótką przerwę podczas zabieganego dnia. Mając kilka wolnych minut, czyli akurat tyle, że nie opłaca się już usiąść i otworzyć książki, chwytam za książeczkę z zadaniami i układam jedno bądź dwa. Większość z tych zestawów jest niewielka i bardzo poręczna. Świetnie sprawdzą się w podróży. Można je też układać nawet jedną ręką w czasie, gdy karmi się dziecko albo popycha wózek (sprawdzone!). 



Problem zaczyna się, gdy dziecko podrośnie. Trudno trzymać takie fantastyczne, małe stateczki i wesołe pingwinki z dala od dziecięcych rączek. Nie ma jednak tego złego! W tych to właśnie rączkach elementy zyskują drugie życie. Robiąc zdjęcia do tego wpisu zgromadziłam bardzo dużo różnych łamigłówek w jednym miejscu; miałam córkę z głowy na kilka godzin. Róża zawsze bardzo chętnie towarzyszy mi, gdy zmagam się z zadaniem. Na początku układała tylko elementy po swojemu, coraz częściej jednak układam dla niej proste zadania, pozostawiam jeden lub dwa elementy do dopasowania. 





Nic tak nie wciąga jak łamigłówki. One uzależniają bardziej niż ukochany serial i najciekawszy z kryminałów. Mają to do siebie, że ich rozwiązanie (poza może kilkoma najłatwiejszymi, na początku) wymaga od nas sporo zaangażowania i wytrwałości. Kiedy więc po wielu minutach, a czasami godzinach lub nawet dniach (sic!) uda nam się w końcu poprawnie rozwiązać zadanie czujemy radość, dumę i dziką wręcz satysfakcję. Jedyne, na co ma się w tym momencie ochotę, to sięgnięcie po kolejne zadanie, i jeszcze kolejne, aby przekonać się, czy i tym razem się uda. Kolejne tytuły też kuszą. Każda z gier jest inna i nie tylko o temat tu chodzi, ale także o wykorzystane mechanizmy rozwiązywania zadań. Można mieć jedno, małe pudełko i zadania tam zaproponowane układać na okrągło. Ale to wciąga, tak bardzo wciąga! 




Łamigłówki to rozrywka wymagająca, ale wywołująca w graczu bardzo przyjemne odczucia intelektualne. Nigdy nie byłam szczególną fanką matematyki ani łamigłówek w innej, klasycznej formie. Nie kręciły mnie kwadraty magiczne ani równania z zapałek. Tu natomiast przepadłam bez reszty. Poza rozrywką to także świetne ćwiczenie dla mojego umysłu, zwłaszcza teraz, kiedy studia się skończyły i nie uczę się regularnie, a jedyne, o czym muszę pamiętać to zmiana pieluchy raz na kilka godzin. 



To także doskonały trening wytrwałości i cierpliwości, zwłaszcza cenny u dzieci. Mnie zawsze tych cech brakowało. Na początku mojej przygody z łamigłówkami poddawałam się po kilku minutach. „Nie da się!” – stwierdzałam i zerkałam na rozwiązanie, aby przekonać się, że owszem, da się. Teraz z zadaniem z poziomu Wizard potrafię zaprzyjaźnić się na kilka dni. Myślę o nim i analizuję nawet wtedy, gdy robię coś innego. Traktuję jako wyzwanie i przygodę. Widzę też, że jestem w tym coraz lepsza. Kiedyś trudno mi było przebrnąć przez etap Junior, dziś wznoszę się na wyżyny ostatnich poziomów. 




Jeśli jeszcze nie znacie – koniecznie poznajcie! Wkrótce kilka swoich ulubionych tytułów zaszczycę oddzielnym wpisem. Bo choć nie znam słabej łamigłówki, to pewne zasługują na szczególne wyróżnienie, a niektóre wręcz na pieśń pochwalną. 




Koniecznie przeczytaj też inne recenzje gier planszowych.


11 komentarzy :

  1. Uwielbiam takie gry logiczne, dobra zabawa i nauka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam że mnie bardzo zainteresowałaś, nie znałam wcześniej tego typu gier a wyglądają naprawdę ciekawie. Zdradzisz już teraz kilka swoich ulubionych tytułów? Chętnie bym któraś spróbowała ale tyle tego że naprawdę nie wiem w którą stronę patrzeć. :)
    Anna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dla dzieci którą byś poleciła na początek? Moja córka ma prawie 3 lata.

      Usuń
    2. Pewnie, to żadna tajemnica. :) Takie 3 ulubione to wspomniany już Antywirus, Złam to i IQ Twist. Poza tym uwielbiam Wikingów, Pingwiny na lodzie, Metro, IQ Fit, Titanic i Tajemnice świątyni.

      Dla niespełna trzylatki nadal bym chyba poleciła coś 2+ bo te łamigłówki nie są proste a kolejne poziomy to już w ogóle prawdziwe wyzwanie nawet dla dużo starszych dzieci. "Dzień i noc" może być już zbyt łatwa, ale "Króliczek" na pewno będzie ok. A jako kolejny etap mój absolutny ulubieniec: "Kamelot" - rewelacyjna mechanika i genialny temat.

      Dobrej zabawy! :)

      Usuń
  3. Przecudowna kolekcja! Uwielbiam podglądać Twoje zbiory. :-) Ja o tych grach słyszałam, ale też żadnej nie mam. Sporo jednak polecasz aż tak, na pewno coś sobie kupię z tej Wielkiej Trójki z powyższego komentarza. No i dla dzieci koniecznie! :-) Czekam na szczegółowe recenzje!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale mnie zainteresowałaś, rzadko sięgam po podobne gry, ale te z wężami, czy statkami wyglądają tak świetnie, że aż chcę się w nie zagrać. ;) Pokręcę się za tytułami z opakowań, może coś mnie naprawdę wkręci :D

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Łamigłówki logiczne są fantastyczne, jeszcze tak wykonane!

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie zabawy są przefantastyczne ! uwielbiam ludzi z dawką logicznego myślenia, wspierania edukacji swojego dziecka od samego początku i nie myślenia, że przedszkole czy szkoła wystarczy - co to to nie !
    Pozdrawiam
    matkapolka89
    P.S. - Super gry :)

    OdpowiedzUsuń
  7. super planszówki, sami je uwielbiamy. Nie ma nic lepszego jak niedzielne, rodzinne posiedzenie przy ulubionej grze. Pozdrawiamy całą rodzinką! ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zbiór godny podziwu! Fantastyczny!
    Skoro lubisz łamigłówki i odpoczywasz przy nich,
    to czemu Cię jeszcze nie ma w projekcie Grajmy!
    http://mamajanka.blogspot.com/2016/02/grajmy.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurczę, myśleliśmy że mamy dużo gier 1-osobowych, ale wasze zdjęcie bije nas na głowę :-)My wczoraj kupiliśmy BRAINS - Ogród Japoński od Reinera Knizii (też 1-osobowa łamigłówka). Nasz syn jest zachwycony, z resztą my również...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...