poniedziałek, 30 maja 2016

Rasmus, Pontus i pies Toker - Astrid Lindgren


Gdybym miała wskazać jednego, jedynego autora, którego z największym sentymentem wspominam z czasów własnego dzieciństwa, z pewnością byłaby to Astrid Lindgren. Uwielbiałam jej książki. Śmiałam się przy nich („Pippi Pończoszanka”), bawiłam („Dzieci z Bullerbyn”, „Lotta”, „Madika”), a nawet płakałam („Bracia Lwie Serce”), wszystkie czytałam wielokrotnie; bardzo wiele zawdzięczam drogiej Astrid. Myślałam, że znam już wszystko, dlatego tytuł „Rasmus, Pontus i pies Toker”, który ukazał się w zeszłym miesiącu nakładem wydawnictwa Nasza Księgarnia nieźle mnie zaskoczył. Najpierw myślałam, że to jakiś kolejny tom cyklu o Rasmusie Oskarssonie („Rasmus i włóczęga”), ale jak wyjaśnia we wstępie sama autorka, to zupełnie inna historia. I rzeczywiście.

Oczywiście książka nie jest nowa, w Polsce mieliśmy już kilka wydań, ale po prostu ją przegapiłam. Z tym większym entuzjazmem postanowiłam przeczytać ją teraz. Nie wiem jaki tytuł przychodzi Wam do głowy jako pierwszy, kiedy myślicie o szwedzkiej pisarce, zapewne któryś z tych, które wymieniłam powyżej. Ja mam przed oczami stare, trzytomowe wydanie przygód detektywa Blomkvista, które swego czasu przeczytałam jakieś pięćdziesiąt razy. „Rasmus, Pontus i pies Toker” to ten sam, awanturniczy nurt w twórczości autorki; dużo tu przygód, ukrywania się w krzakach i śledzenia. Jeden chytry plan goni kolejny, a pomiędzy nimi znajdziemy obtarte kolana, nocną wyprawę mającą na celu uratowanie czci siostry i dużo bezinteresownej, szczerej przyjaźni. Tak, na pewno czujecie już ten klimat. Przypomina mi to trochę naszego Niziurskiego albo Bahdaja. Widocznie letnie przygody wkraczających we wczesną nastoletniość chłopców są podobne pod każdą szerokością geograficzną.

O co w ogóle chodzi? Jedenastoletni Rasmus i Pontus stają się świadkami kradzieży drogocennej kolekcji sreber. Sprawcami okazują się cyrkowcy, których poprzedniego wieczoru oglądali w wesołym miasteczku. Chłopcy (a jakże!) postanawiają śledzić złodziei i w ten sposób rozpoczyna się ich wielka przygoda. Czy to kryminał? W zasadzie tak, ale nie taki jak ten, o którym myślimy słysząc to słowo. To raczej opowieść przygodowa, awanturnicza. Wątek z kradzieżą sreber rozwija się na setnej stronie (a stron mamy dwieście). Wcześniej to sceny z życia małego, szwedzkiego miasteczka. Pojawia się rodzina i dokładne opisy ich posiłków, szkoła i tak bardzo znienawidzone przedmioty oraz wesołe miasteczko – ogromna atrakcja, na którą ciągną tłumy młodych ludzi. Emocje i niespodziewane zwroty akcji mieszają się tu z sielską atmosferą. Poprzez silne osadzenie akcji w szarej rzeczywistości szwedzkiej rodziny powieść jest niezwykle ciepła i przyjemna. Na dodatek wypełniona inteligentnym humorem. Lindgrenizm – chciałoby się powiedzieć i każdy, kto przeczytał choć jedną powieść szwedzkiej autorki z pewnością wie o co chodzi.

I jeszcze jedno, małe „ale”. To raczej książka dla nieco starszych dzieci, z indywidualnym podejściem do ich wrażliwości. Złodziej Alfredo daje bowiem chłopcom ultimatum; jeżeli zdradzą tożsamość sprawców kradzieży – ten „zatłucze” ich psa. Nic złego się oczywiście nie dzieje, ale młodsze dzieci mogą być przerażone samym wyobrażeniem podobnej masakry. Inne, drobne okropności także tu znajdziemy. Alfredo opisuje śmierć swojej matki i żartuje z plamy na dachu, która została po jego wujku Konstantinie. Przyznać jednak muszę, że podobają mi się stworzone przez Lindgren opryszki. We współczesnej literaturze dla dzieci zauważyłam tendencję do ośmieszania czarnych charakterów. Tworzy się z nich niezdarnych i głupkowatych kolesi, którzy nie potrafią sobie poradzić z grupą dzieciaków. Rozumiem to podejście, wiem że chodzi o to, aby nie straszyć za bardzo. Miło jednak było doświadczyć nieco innego rodzaju łotrowatości. Alfredo, Ernst, a nawet gruba Berta to wyjątkowo nieprzyjemne typy. Takie, z którymi spotkanie w ciemnym zaułku bynajmniej nie byłoby zabawne. I można się ich bać, naprawdę.

Wielką radość sprawiło mi to nieoczekiwane wznowienie nieznanej mi dotąd powieści Astrid Lindgren. Jestem jednak pewna, że za kilka lat, kiedy będę ją mogła przeczytać razem z dziećmi, ich entuzjazm nie będzie ani trochę mniejszy. Czuć w „Rasmusie...” delikatną nutkę niedzisiejszości, ale Lindgren to klasyka, a ta się nie starzeje i nie traci na aktualności. Pewne rzeczy podobają się bez względu na wiek i czasy, w których się żyje. To idealna lektura na wczesne lato, takie jak teraz (Rasmus i Pontus bez przerwy biegają między kwiatami bzu) i na wakacje, bo to właśnie wtedy o przygodach marzy się najczęściej. 


Nasza kolekcja książek genialnej Astrid Lindgren. Wspominałam, że bardzo lubię... :) Niektóre z tych książek należały do mnie już 20 lat temu. 






Rasmus, Pontus i pies Toker
Astrid Lindgren
Oprawa: miękka
Stron: 232
Wiek: 9+ 

Koniecznie przeczytaj też inne recenzje książek dla dzieci


6 komentarzy :

  1. Oj, ja te uwielbiałam Astrid. Pamiętam jeszcze Ronję, córkę zbójnika - nie raz potem bawiłam się z koleżanką, że jesteśmy jak Ronja i chowamy się w jaskini z zapasem prowiantu, bo nie chcemy być odnalezione i wyliczałyśmy, ile zostało nam "chleba" i czy może już trzeba iść "złowić jakąś rybę" ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oh, będę musiała tą książkę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy31 maja, 2016

    Masz rację z tymi czarnymi charakterami, prawie się wielcy złodzieje i przestępcy na skórce od banana potykają albo z drugiej strony się im współczuje. Kiedyś zły był zły i starano się go na siłę łagodzić. Mnie też bardzo odpowiada ta szkoła.
    Pozdrawiam, K. P.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna kolekcja! Jak zwykle gdy pokazujesz część swych ogromnych zbiorów popadam w zachwyt i zazdrość. :P Lindgren to dla mnie w zasadzie prawie synonim dzieciństwa, ja też uwielbiałam jej książki i tak jak Ty tej nie znałam, ale bardzo chętnie poznam, bo właśnie takie wątki detektywistyczne i przygodowe lubię najbardziej. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Twoje recenzję są w taki sposób napisane, że jak się ich czyta to czysta przyjemność. Robisz to rewelacyjnie. Zazdroszczę biblioteczki .
    Pozdrawiam
    matkapolka89

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapraszam na mojego bloga do wzięcia udziału w Konkursie :)
    www.matkapolka89.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...