czwartek, 13 października 2016

Na pohybel nauczycielom fizyki!



Chyba już znacie moja obsesję na punkcie książek o matematyce i naukach ścisłych. Dlatego nowy cykl powieściowy – „Franek Einstein” to dla mnie sensacja. Powieści dla dzieci, które przy okazji i zupełnie mimochodem uczą chemii, fizyki i biologii? Czy to się może udać? Tak!

Jon Scieszka to, wbrew pozorom, pisarz amerykański i styl tak charakterystyczny dla literatury młodzieżowej swojego kraju i on proponuje. Na pewno to znacie; szybka, trzymająca w napięciu i emocjonująca akcja, z akcentem przygodowym, o stylu lekkim i bardzo zabawnym, z mnogością ilustracji. Świetnie się to czyta. Jest Franek Einstein – młodociany naukowiec, geniusz. Jest jego przyjaciel i pomocnik – Watson. Jest też ich główny antagonista – Tobiasz Edison. A to nie koniec popkulturowych odwołań. To ten typ literatury, który sprawia, że nawet dzieciaki, którym do tej pory z książkami było nie po drodze, tym razem nie mogą oderwać się od lektury. Tym razem jednak w tę lekkość wdarły się nauki ścisłe, poważne tematy i teorie. 



Tom pierwszy to przede wszystkim fizyka, chemia i robotyka. Franek buduje roboty i pragnie stworzyć antymaterię. Tom drugi obfituje w informacje na temat energii elektrycznej, magnetyzmu. W tomie trzecim znajdziemy zagadnienia związane z działaniem ludzkiego organizmu, przede wszystkim mózgu i jego związku z poszczególnymi zmysłami. W książkach nie zabraknie rozważań natury abstrakcyjnej, bohaterowie dumają nad teoriami jeszcze niepotwierdzonymi naukowo. Problemy czasami ocierają się nawet o filozofię i etykę związaną z wykorzystaniem nauki i jej dokonań. Historie Scieszki oparte są na silnych antagonizmach, ukazana jest uniwersalna walka dobra ze złem. 



Powieści przesycone są naukową terminologią, przewijają się najbardziej znane teorie oraz nazwiska ich twórców. Mogłoby się wydawać, że nie da się tego udźwignąć bez szkody dla całej reszty. A jednak! Tematy naukowe wprowadzone są subtelnie, lekko i z humorem, aby dane zagadnienie zrozumieć i przy okazji zapamiętać to i owo. Bo takie rzeczy, w opozycji do podręcznikowych regułek, po prostu się pamięta. Cała wiedza, którą tu otrzymujemy wynika z fabuły, z opowiedzianej historii. Wzbogacono to licznymi przykładami, zaproponowano eksperymenty, dzięki którym empirycznie poznamy i zrozumiemy dany problem. Do tego diagramy! Kilka, losowo wybranych, możecie podejrzeć na zdjęciach. W każdej książce jest ich kilkadziesiąt. To po prostu kopalnia wiedzy. Pozwalają jeszcze lepiej zrozumieć to, o czym jest mowa w tekście, często proponują zupełnie nowe informacje. A gdyby komuś jeszcze było mało, to na końcu każdej książki znajdziemy zebrane najbardziej interesujące fakty i ciekawostki, słowniczek z użytą w powieści terminologią, informacje o odkrywcach i naukowcach. Ba! Nawet przepis na silnik antymaterialny tam jest! :)




Szata graficzna jest bardzo przyjemna. Każdy tom posiada rysunki w innym kolorze. Oprócz diagramów i wstawek z faktami często pojawiają się zabawne, nieco karykaturalne ilustracje. 


Jak wspomniałam na początku – dla mnie hit! I, zapewniam, dla każdego dzieciaka w wieku wczesnoszkolnym to też będzie przebój. 8+ na moje oko, wcześniej poziom naukowej abstrakcji może okazać się zbyt duży. Górnej granicy wieku nie odnotowuję. Bo nawet jeśli jakiś dorosły był w szkole kompletną nogą z fizyki (tak, to ja), to i on ze zdumieniem odkryje, że to jednak da się zrozumieć. Nie wiem jakie są wasze szkolne wspomnienia związane z przedmiotami ścisłymi, ale ja wyraźnie pamiętam to obezwładniające uczucie porażki i całkowitego chaosu. Pamiętam też swoich nauczycieli, którzy zamiast odpowiadać na pytania mamrotali regułki i skrobali bazgroły na tablicy. Zróbmy im na złość i pokażmy dzieciakom, że fizyka jest fascynująca, zanim jeszcze oświata zniszczy ich naturalną ciekawość. Na pohybel nauczycielom fizyki! 






W przygotowaniu czwarty tom serii – „Franek Einstein i pas ewolucyjny”, możemy się go spodziewać w listopadzie. Brzmi wspaniale!


Franek Einstein i silnik antymaterialny
Franek Einstein i elektryczny palec
Franek Einstein i turbomózg
Jon Scieszka
Oprawa: miękka
Stron: 192 (każda)
Wiek: 8+ 

Inne książki o naukach ścisłych o których pisałam na blogu:

Koniecznie przeczytaj też inne recenzje książek dladzieci!



A już niedługo pokażę Wam fizykę w wersji dla najmłodszych czytelników! Bo i takie cudo ujrzało niedawno światło dzienne. :) 

8 komentarzy :

  1. świetna seria! nie miałam pojęcia że na rynku mogę znaleźć tego typu książki, jest pod wrażeniem tak prostego ale zarazem genialnego rozwiązania, książki przygodowe, gdzie trzeba rozwiązywać zagadki, trochę połączenie pasji literackich i nauk ścisłych, super!

    OdpowiedzUsuń
  2. Może dzięki tym książeczkom w końcu zrozumiałabym fizykę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kupiłaś mnie tą serią :) Jest świetna! Dziwię się, że o niej nie słyszałam, bo wydaje się niesamowita. W weekend lecę jej poszukać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale rewelacja! Ja też bardzo lubię takie połączenie literatury i nauk ścisłych. Książki wydaja się super, koniecznie kupię. Dzięki za cynk.
    Pozdr, A.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ekstra! Kolejny po "Naukowych śledztwach" cykl, który z Twoim poleceniem na pewno się u nas pojawi. Wkrótce :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne książeczki, mój syn byłby nimi zachwycony :)

    OdpowiedzUsuń
  7. WOW, świetna seria i jaka ,,mądra" jestem pod wrażeniem, no powtórzę się już pewnie setny raz, ale uwielbiam książeczki, które motywują do nauki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zawsze mi czegoś takiego brakowało, bo fizyka wspaniała może być :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...