czwartek, 20 października 2016

Szukaj różnic w mistrzowskim stylu



Porównywanie obrazków i wyszukiwanie szczegółów, którymi się one różnią to zadanie, które zna każde dziecko. „Spot the Differences. Art Masterpiece Mysteries” to seria, w której znajdziemy te tradycyjne zadania. Nie będzie jednak prostych ilustracji i typowo dziecięcych tematów, ale największe arcydzieła malarstwa. 






Pomysł na książki to istna poezja. W każdej z nich znajdziemy aż 25 par obrazów. Z lewej strony – oryginał, z prawej – to samo z kilkoma dodatkami. Mam dwie książki z serii, obecnie dostępne są już cztery. Pojawiają się w nich najbardziej znane arcydzieła światowego malarstwa; różne style i epoki. Poza ćwiczeniem na porównywanie obrazków mamy tu historię sztuki w pigułce, w sam raz dla najmłodszych. Bo, nie ma chyba co do tego wątpliwości, długotrwałe patrzenie  na dany obraz sprawia, że staje się on znajomy. Można potraktować zabawę przy książce jako wprowadzenie do sztuki klasycznej. Zauważyłam, że jak oglądamy teraz albumy (bo oglądamy i polecam to wszystkim) Róża rozpoznaje obrazy ze „Spot the Differences”, pamięta nawet, że „Monę Lisę” namalował „Dawińci”, a jej ulubiony obraz ze smutną panią z „Fojibejzie” [Folies Bergère] – „Mane” (z akcentem!). Sporym zaskoczeniem było dla mnie, jak będąc kiedyś w supermarkecie pobiegła między regałami w kierunku ramek, bo do jednej z nich, jak zauważyła podekscytowana, włożono reprodukcję z obrazem z jej książki. Niesamowite, prawda? Tu nie tylko obrazy oglądamy, ale też zwracamy uwagę na drobne szczegóły w nich zawarte. Często pokazuję Róży jakieś drobiazgi, opowiadam o nich. Sama dowiaduję się mnóstwa nowych rzeczy i dostrzegam te, których nigdy wcześniej nie zauważyłam. 




Różnice na obrazkach dodane zostały ze szczególną dbałością o zachowanie stylu, w którym obraz powstał. Jeśli nie zna się oryginału i patrzyłoby się jedynie na jego zmodyfikowaną wersję – trudno byłoby wskazać elementy dodane. Zachowano w nich styl twórcy, zadbano o odpowiednią kolorystykę. Nie jest to radosna twórczość jakiegoś nieudolnego grafika, ale dogłębnie przemyślana kompozycja. Dodane drobiazgi bywają niesamowicie zabawne. Często wykorzystane jest specyficzne ułożenie ciała namalowanej postaci. Do łez rozśmieszyła mnie guma balonowa w ustach tancerki Degasa, herbata ekspresowa u „Kobiety z wagą” Vermeera i latarka u Rembrandta. Pojawia się sporo intertekstów, aluzji, zabaw z konwencją, artystycznych cytatów. Na obrazie danego malarza często zobaczyć możemy dodany fragment z jego innego dzieła. Ze starszymi dziećmi można te niuanse wyszukiwać. A to prowadzi nas do kolejnych obrazów, które warto poznać, do innych albumów, do szerszego spojrzenia na sztukę. Warto też spojrzeć na te obrazy jak na pewne ilustracje epoki. Patrzymy jak ludzie się ubierali, co robili, co jedli. Niezwykle to dla dwulatki fascynujące. 









Funkcja edukacyjna na tym się nie kończy. Na marginesach za każdym razem zebrano kilka ciekawostek związanych z danym obrazem albo artystą, zwrócono uwagę na detale, o których już pisałam. Można je przeczytać, a potem mimochodem rzucać, podczas gdy nasze dziecko w skupieniu wyszukuje różnic. A nuż coś tam zapamięta! A jak nie to przynajmniej my będziemy mądrzejsi. 





Na końcu znajdziemy odpowiedzi
A jak bronią się same obrazki i zaproponowane przed wydawcę zadania? Poziom trudności nie jest wysoki. Przy każdej reprodukcji do odnalezienia jest sporo szczegółów (zazwyczaj kilkanaście). Większość z nich widoczna jest na pierwszy rzut oka. Zdarza mi się nie zauważyć piętnastej (z siedemnastu) różnicy, ale to sytuacje sporadyczne. Większość szczegółów wskazuje dwuipółletnia Róża. Nie bez trudu, napoci się przy tym strasznie, wszak to jej pierwsze spotkanie z zadaniami tego typu, ale daje radę. Zauważa dodatkowe i brakujące elementy, pomija detale, różnice w kolorze lub wzorze tła. Na pewno starczy jej to jeszcze na długo, na rok, może dwa, dla starszych dzieci zadania mogą okazać się zbyt proste. Warto jednak zaznaczyć, że wydawca oznaczył wiekowo serię na 8-11 lat... 





Książki nie zostały wydane w Polsce. Ponieważ chodzi przede wszystkim o reprodukcje, bariera językowa nie będzie ograniczeniem. Nie są najtańsze (ok. 40 złotych za sztukę, najtaniej znalazłam TUTAJ), ale też do przejścia, zwłaszcza, że 25 obrazów w jednej książce to sporo zabawy. Ja bardzo polecam.



Spot the Differences. Art Masterpiece Mysteries
Dover Publications
Oprawa: miękka
Stron: 64 (każda)
Wiek: 2+




Koniecznie przeczytaj też:



5 komentarzy :

  1. Zuzanno, jeszcze raz dziękuję Ci za ten wpis i za polecenie konkretnej księgarni internetowej. JA do tej pory szukałam w tych polskich, bo mam obawy przed wysyłką zza granicy. Ale skoro polecasz, i skoro wysyłają za darmo, to jak się oprzeć? Pójdę chyba z torbami, ale naprawdę nie potrafię odrzucić żadnej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Irytowałabym się okropnie przy tej książce, bo ja nigdy różnic nie mogę znaleźć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że skoro dwulatka sobie radzi, to Ty też jakoś byś przebrnęła. ;)

      Usuń
  3. O kurczaczki! Ale super! Trzeba się dobrze skupić, żeby znaleźć różnice na obrazach. Bardzo mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...