czwartek, 7 kwietnia 2011

Recenzja: "Akademia wampirów" - Richelle Mead

Opis wydawcy:

Tylko najlepszy przyjaciel może ocalić ci życie. Zwłaszcza jeśli twój wróg jest nieśmiertelny… Akademia wampirów to cykl powieściowy, który pokochały już miliony czytelników. Często jest porównywany ze „Zmierzchem” Stephanie Meyer. W szkole imienia świętego Władimira wampiry czystej krwi – moroje – uczą się posługiwać swoimi nadnaturalnymi darami, a mieszańce – dampiry – szkolą się na ich opiekunów i oddanych strażników. Posępne mury kryją jednak więcej mrocznych tajemnic, niż można by podejrzewać. Lissie Dragomir, morojce ze szlachetnego rodu, grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Czy dampirka Rose, połączona z nią telepatyczną więzią, zdoła ochronić przyjaciółkę? Już wkrótce kolejne tomy opowiadające o tajemnicach akademii wampirów! 

Po nudnych, mdłych, nadętych i patetycznych "Upadłych", "Akademia wampirów" (jej całkowite przeciwieństwo) objawiła mi się niby ciepły letni deszcz, niczym rześki poranek, niczym kąpiel w chłodnej rzece w upalny dzień.
Jest po prostu wspaniała!!! Dołączam do grona wiernych fanek tej serii!

Nie wiem od czego zacząć. Bohaterowie - przewspaniali. Dymitr! Ach, wielbię go i kocham. Tak bardzo się cieszę, że nie jest on rówieśnikiem głównej bohaterki, w którego ona się wpatruje siedząc na lekcji np. biologii. Kurcze, ale pomiędzy nimi jest tylko 7 lat różnicy. To naprawdę niedużo, a podkreślają tą różnicę wieku, jakby to było przynajmniej 30. Tej parze życzę jak najlepiej.
Rose również wspaniała, wreszcie dziewczyna z charakterem, biorąca sprawy w swoje ręce, a nie kolejna niezdara i łamaga.
Lissa na początku mnie denerwowała, ale potem nawet ją polubiłam.
Dialogi - wspaniałe! Potyczki słowne Rose były niesamowite.
Wspaniałe w tej książce jest to, że nic nie jest jednoznaczne. Bardzo podoba mi się, że w każdej części jest jakaś zagadka, pewne niedopowiedzenia, które poznajemy w trakcie czytania. Bardzo lubię serie, gdzie w każdym tomie jest pewna oddzielna historia. Są wątki, które będą ciągnęły się dalej, ale pewien etap, pewna zagadka zostaje rozwiązana.

Jedna rzecz jednak zmusiła mnie do poważnej refleksji.
Chodzi o ten podział na moroje i dampiry. Dla mnie to niesamowicie niesprawiedliwe. Próbowałam się zastanowić na sensem życia dampira-strażnika. Jego jedynym zadaniem w życiu jest obronienie moroja. No choćbym chciała, to nie mogę się z tym pogodzić! Przeraża mnie los strażniczki. W niektórych momentach książki odnosiłam wrażenie, że dampiry traktowane są jako niższy gatunek, czy niższa kasta. To dla nich normalne, że któregoś dnia najprawdopodobniej zginą za moroja. Tylko dlaczego? Co takiego lepszego jest w morojach, że muszą być traktowani jak małe książątka?
Moroje tłumaczą to tym, że życie dampirów jest od nich uzależnione, ale jakoś mnie to za bardzo nie przekonuje. Kobiety-dampiry, które wybrały inny los - wychowywanie dzieci, traktowane są z pogardą, ponieważ nie zajmują się tym, do czego są przeznaczone.
Dampiry nie są zapraszane na przyjęcia, dampiry nie mają swojej arystokracji. Nawet w Akademii te osobne dormitoria trochę mnie raziły. Dlaczego morojki i dampirki nie mogą mieć wspólnego pokoju?
Te wszystkie kwestie bardzo silnie zawładnęły moim umysłem. Dla mnie po prostu ta sytuacja opisana jako naturalna i najdogodniejsza, wcale taka nie jest. Młode dampiry od dzieciństwa są uczone o tym, że najważniejsze w życiu to chronić moroje. Według mnie, nie powinno tak być.

No, jak zwykle zebrało mi się na refleksje. Oczywiście nie wpływają one w żaden sposób ujemnie na moją sympatię do powieści.
Jest genialna!

5 komentarzy :

  1. Kocham tę książkę, a Dymitr... <333, tego nie da się opisać

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę genialna książka <3 ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy03 maja, 2012

    Najlepsza książka o wampirach <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy03 maja, 2012

    Czytałam w czasie egzaminów gimnazjalnych, zamiast sie uczyć. Po humanie, rodzice zabrali mi ksiązkę i laptop, żebym nie mogła czytać ebooków. mama myślała że się ucze a ja wyszłam z domu przez okno i pobiegłam do biblioteki, skończyłam wtedy "przysięgę krwi". Czytałam 5 część całą noc w nadzieji, że Rose znajdzie sposób na przemianę strzygi. ;) w czwartek z rana, przed egzaminem z angola skończyłam czytać serię. A egzaminy i tak poszły mi dobrze ^^ Teraz zaczytuję się w "wampirach z Morganville" też super książka, ale żadnej pary nie można równać z Dymitrem i Rose ;]]

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten tom niezbyt mi się podobał, ale z drugim było lepiej. Planuje kontynuować serie do końca :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...