czwartek, 7 kwietnia 2011

Recenzja: "Błękitnokrwiści" - Melissa De La Cruz

Opis wydawcy:

Pierwszy tom trylogii znanej amerykańskiej pisarki, Melissy de La Cruz, autorska wizja współczesnych wampirów żyjących pomiędzy normalnymi śmiertelnikami. Połączenie gotyckiego horroru i powieści obyczajowej z kryminalnym wątkiem. Nie tylko dla wielbicieli Stephenie Meyer.
Pośród najbardziej elitarnych rodzin Nowego Jorku ukrywa się grupa tych, których przodkowie przybyli na amerykańską ziemię wraz z pierwszymi osadnikami na pokładzie statku Mayflower. Utrzymujący swoje istnienie w tajemnicy są bogaci, mają ogromne wpływy i… nie są ludźmi. To Błękitnokrwiści, starożytna rodzina wampirów.
Schuyler Van Alen nie sądziła, że jest kimś więcej niż tylko normalną nastolatką. Bardziej normalną niż jej koleżanki. W doborowym towarzystwie dziewcząt z elitarnej prywatnej szkoły, Schuyler wyglądała jak brzydkie kaczątko, ale nie przeszkadzało jej to… Do dnia, w którym skończyła piętnaście lat. Żyły na przedramionach dziewczyny nabrzmiały, tworząc przerażającą mozaikę błękitów i fioletu. Pojawił się głód – potworne łaknienie, którego nie mógł zaspokoić ludzki posiłek. Schuyler zaczęła się zmieniać – w kogo? Wszystko splata się w czasie z tragiczną śmiercią jednej z uczennic Duchesne. Czy tragedia ma coś wspólnego z Schuyler? I dlaczego Jack Force, najprzystojniejszy i najbardziej pożądany chłopak w szkole nagle zaczął zwracać uwagę na ignorowaną dotąd koleżankę? Schuyler chce poznać sekret Błękitnokrwistych, ale prawda może ją wiele kosztować. Świat wampirów rządzi się własnymi prawami, a ten, kto ich nie przestrzega – ginie. 

Przeczytałam! A w zasadzie wymęczyłam! Książka jest BEZNADZIEJNA!!!

Po pierwsze - fabuła. Do połowy w ogóle nie wiadomo o co chodzi, niby książka miała być o wampirach, ale kto tu jest wampirem? Pierwsza połowa to kompletny niewypał, nie dzieje się zupełnie nic. W połowie książki poznajemy "tajemnicę" i wtedy zaczyna się ta "ciekawsza część", ale szczerze mówiąc jest chyba jeszcze gorzej. Zawiązuje się intryga, zagadka nieudolnie próbuje się rozwiązać, ale autorka w ogóle nie potrafi wzbudzić w czytelniku napięcia, zainteresowania. Miałam wrażenie, że czytam streszczenie, jakąś kiepską relację, ani przez moment nie czułam się tak, jakbym to ja uczestniczyłam w tych wydarzeniach, nie byłam w stanie się przejąć losami bohaterów, bo wszystko było tak jakoś bardzo odległe.


Po drugie - wizja wampirów. Niektórzy już "Zmierzchowi" zarzucali zniekształcony wizerunek tych istot (bo się świecą w słońcu i tak dalej). Tutaj z tradycyjnego wampira nie ma kompletnie NIC. Nie różnią się one zupełnie niczym od zwykłych ludzi, poza tym, że mają niebieską krew; jedzą normalne jedzenie, chorują itd. Wydaje mi się, że jedyną motywacją autorki aby nazwać opisywane przez siebie postaci wampirami, była ich niezwykła popularność w ostatnich czasach i wiadomo było, że "książka o wampirach" sprzeda się lepiej.


Po trzecie - styl autorki!!! Wszystko to, co napisałam wcześniej dałoby się przełknąć, jednak styl bije na głowę wszystko. Melissa de la Cruz jest dziennikarką w Glamour i Cosmopolitan. To widać. Świadczy o tym nie tylko to, o czym pisałam już wcześniej - skrótowość opisywanych wydarzeń, brak narracyjności, to, że powieść przypomina raczej reportaż. Najważniejsze jest to, że czytając książkę miałam wrażenie, że czytam jakiś kiepski artykuł z Cosmo dotyczący mody. Każdy opis bohatera (nie tylko, kiedy pojawia się on po raz pierwszy) wzbogacony jest baaardzo szczegółowym opisem jego ubioru. To chyba ze wszystkiego denerwowało mnie najbardziej. Na przykład: "... z kamizelką z opadającymi ramiączkami od Marni, kusą dżinsową mini spódniczką Earnest Sewn oraz błyszczącym kaszmirowym szalem Riche Owensa". Trudno znaleźć stronę na której nie byłoby podobnych opisów. Nawet nie chodzi o te wszystkie spódniczki, sukienki i szale, a o te enigmatyczne nazwy firm odzieżowych, które dużej większości czytelników nie mieszkających w Nowym Jorku nie kojarzą się absolutnie z niczym. Na przykład zdanie "Flanelowa koszula była od Johna Varvatosa, a dżinsy marki Citizens of Humanity" miało zrobić na czytelniku ogromne wrażenie (tym, że bohater jest bardzo bogaty), ale dla mnie mogły tam być wstawione jakiekolwiek inne słowa, a i tak kompletnie bym to zignorowała.


Książkę czyta się bardzo szybko, przede wszystkim dlatego, że czcionka jest ogromniasta, a pomiędzy linijkami tekstu wstawiona jest podwójna interlinia. Książka składa się z 44 bardzo krótkich rozdziałów i każdy zaczyna się w połowie strony, więc zdarza się, że pomiędzy rozdziałami są dwie puste strony. Dzięki temu wszystkiemu "Błękitnokrwiści" mają aż 320 stron i można było ich wycenić na 34,90zł.


Zdecydowanie nie polecam tej książki! Próbowałam nawet znaleźć coś, jakiś drobny element, który byłby nikłym światełkiem w tym tunelu nędzy i rozpaczy, ale takiego nie znalazłam. Zupełnie nic nie podobało mi się w tej książce.

7 komentarzy :

  1. Dla mnie największym ciosem w tej książce było przedstawione pochodzenie wampirów. Ja też nie polecam tego odmóżdżacza. Nie warto tracić na niego czasu.
    Ale recka fajna. Zawarłaś w niej wszystkie wady książki.
    Nie ma to jak przeczytać negatywną recenzję o poranku :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że ktoś ma takie samo zdanie na temat tej "książki". Wydaje mi się, że nigdy nie czytałam nic gorszego.

    OdpowiedzUsuń
  3. JA czytałam . Dziedziczkę smoka. Po pierwszych 20 stronach stwierdziłam, że nie dam rady jej przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie czytałam i raczej również nie przeczytam. Nie przepadam za paranormal romance, ale już tym bardziej nie podobała mi się plotkara, a z twojej recenzji wynika, że te książki mają ze sobą sporo wspólnego.

    OdpowiedzUsuń
  5. GENIALNA RECENZJA!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta książka jest dla osób dojrzałych, które rozumieją miłość i potrafią sami wyobrazić sobie to wszystko. to książka nie dla dzieci. Ta książka jest najlepszą jaką czytałam ( cztałam bardzo wiele książek ). Książka rozkręca się dopiero pod koniec, ale w części 2 jest akcja i wyrozumiałość, miłość i strach, akcja jest to książka o aniołach i wampirach, dla osób które maja wyobraźnie. Jestem osobą młodą ale nie dostatecznie starą, studiuje i stwierdzam że wy dzieci nie powinnyście czytać czegoś czego i tak nie zrozumiecie..

    OdpowiedzUsuń
  7. Natknęłam się na tą recenzję i w sumie mam mieszane uczucia. Napisana jest świetnie, ale co do krytyki to nie zgadzam się z kilkoma sprawami. Tak, styl autorki razi. Jest prosty, wręcz banalny, typowo dziennikarski, ale to jak przestawiła Błękitnokrwistych jest świetne. To nie jest kolejna książka o banalnej miłości, czy stereotypowych wampirach. Tak, tutaj wampiry są chyba najbardziej najokazalej ukazane niż innych ksiazkach (ale to już styl Melissy, ona przeważnie pisze o bogatych, amarykańskich postaciach). Ale każdy fakt, szczegół...jakby spojrzeć na cała serię pod kątem łączenia faktów to robi wrażenie- wampiry-anioły wypędzone z raju za bunt, wampiry jako lud starożytnego Rzymu, wampiry jako osadnicy Ameryki- cały czas to te same osoby, i tak, można się pogubić, ale po przeczytaniu wszystko ukłąda się w całość i rbi wrażenie, szczególnie te szczegóły (wplątanie postaci historycznych). I to jest wielki plus tej historii :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...