sobota, 7 maja 2011

Recenzja: "Przyrzeczeni" - Beth Fantaskey

Opis wydawcy:

Wampiry potrafią nieźle namieszać w życiu nastolatki…
Świat Jessiki staje na głowie, gdy w szkole pojawia się osobliwy uczeń z wymiany międzynarodowej, Lucjusz Vladescu. Jest arogancki, natrętny i, no cóż, nieziemsko przystojny. Na domiar złego twierdzi, że Jessica to rumuńska wampirza księżniczka i że na mocy paktu między ich rodami są zaręczeni! Dziewczyna nie chce wierzyć w te rewelacje, jednak kiedy zaczyna wertować Przewodnik dla nastoletnich wampirów po miłości, zdrowiu i emocjach, nachodzą ją wątpliwości…
Czy przeciętna nastolatka to dobry materiał na czarującą wampirzą księżniczkę?
Wampiry to temat całkowicie wyeksploatowany w literaturze młodzieżowej. Przez kilka ostatnich lat spotykaliśmy się z wampirami dobrymi i złymi, ładnymi i brzydkimi, a nawet świecącymi. Jeszcze kilka dni temu wierzyłam, że nic nie jest w stanie przełamać rutyny. Jakże się myliłam!

Jessika to zwyczajna nastolatka żyjąca w świecie, którego granice wyznaczają dom i szkoła. Jest miłośniczką matematyki, podkochuje się w szkolnym przystojniaku, rozpoczyna naukę w ostatniej klasie szkoły średniej. Sielskie życie się jednak kończy – oto bowiem, czekając na autobus Jessika spostrzega, że jest obserwowana. Co gorsza, prześladowca okazuje się być nowym uczniem w klasie, a jej matka, zaprasza tajemniczego natręta na kolację. Lucjusz – bo takie jest imię władczego, pewnego siebie młodzieńca – przybywa z wiadomościami, które dla stąpającej twardo po ziemi Jessiki są bałamutnym kłamstwem i wymysłem chorej wyobraźni chłopaka. Lucjusz twierdzi, że jest wampirem, Jessika natomiast (a właściwie Anastazja, bo takie jest prawdziwe imię adoptowanej dziewczyny pochodzenia rumuńskiego), na mocy paktu zawartego po jej narodzinach, ma zostać żoną Lucjusza i – jako jedyna spadkobierczyni królewskiej linii Dragomirów – zostać wampirzą księżniczką.

Co zrobiłybyście, gdyby ktoś Wam oznajmił, że jest wampirem? Czy – tak jak większość bohaterek – rzuciłybyście się w ramiona nieznajomemu wystawiając swoje soczyste, wypełnione świeżą krwią tętnice? Zachowanie Jess jest na wskroś naturalne i realistyczne; jej reakcja to strach i zaprzeczenie, analityczny umysł nie przyjmuje do wiadomości istnienia stworów rodem z bajek.

„Przyrzeczeni” to miła, urocza, ciepła i zabawna opowieść. Poza ścisłą końcówką nie ma tu szalonych zwrotów akcji, ale pomimo tego dłonie drżały mi ze zniecierpliwienia przy każdej odwracanej kartce. To niezwykła historia przesycona romansem, namiętnością i humorem.

Lucjusz to bez wątpienia wizytówka tej powieści. To tradycyjny ideał mężczyzny; zawsze nienagannie ubrany, szarmancki, potrafiący stanąć w obronie kobiety, prawiący komplementy, oczytany i elokwentny, a także przystojny. Czy powieść bez Lucjusza byłaby równie dobra? Na pewno nie. Młody wampir wnosi do niej to, co najważniejsze w paranormal romance, czyli świeżość; bohatera takiego jak on jeszcze nie było. Myślę, że tym samym rozpocznie nową erę i chłopcy jemu podobni zaczną się pojawiać w powieściach jak grzyby po deszczu.

W „Przyrzeczonych” zachwycił mnie język. Całość pisana jest lekko i z polotem, narracja prowadzona jest zaskakująco dobrze. Ciekawym zabiegiem jest wplatanie w treść powieści listów Lucjusza do wuja. Listy te, to prawdziwy majstersztyk i istny popis talentu autorki. Skrzą się humorem, wypełnione są nie tylko opisem zabawnych wydarzeń, ale też niezmiernie trafnymi uwagami Lucjusza na temat otaczającego go świata.

O dreszcze przyprawiają także relacje między dwojgiem głównych bohaterów. Ich potyczki słowne bawią do łez, ich zmartwienia wzruszają, a ich uczucie ściska za serce. Namiętność można wyczuć zmysłami. Autorka w idealny sposób opisuje rodząca się pomiędzy nimi więź, a w końcu także miłość. Możemy śledzić powolną przemianę bohaterki z amerykańskiej nastolatki – Jessiki, w odważną, odpowiedzialną i majestatyczną księżniczkę Anastazję.

Czas na zarzuty. Nie lubię ingerencji w tradycyjny wizerunek wampira. Dla mnie powinna to być istota żywiąca się jedynie krwią, spalająca się w słońcu, a przede wszystkim – stworzona przez ugryzienie. Wampiry Beth Fantaskey – nie przeczę, że ciekawe, były jednak zaprzeczeniem wszystkiego, co stworzone zostało w tradycji ludowej. W „Przyrzeczonych” mi to za bardzo nie przeszkadzało, ale - ponieważ ingerencje takie irytują mnie z zasady – wypadało wspomnieć.

Książka skłoniła mnie też do przemyśleń nad mentalnością narodu amerykańskiego, dla którego państwa takie jak Rumunia, czy Rosja, to po prostu „Europa wschodnia”. Zaprezentowany w powieści obraz Rumunii nie zaszkodzi nam - Polakom; potrafimy spojrzeć na niego z przymrużeniem oka i potraktować jako jedną z hiperboli użytych przez autorkę. Ale Amerykanie? Czy na zawsze utrwalą w swej wyobraźni Rumunię jako kraj nieokrzesanych dzikusów rodem ze średniowiecza? Czy już zawsze pamiętać będą ludzi gotowych zabić za nieposłuszeństwo? Wszak autorka wielokrotnie podkreślała wyższość Stanów Zjednoczonych ze względu na ich demokratyczny charakter. Czemu nie pamięta o tym, że Rumuni również mają parlament, że ich kraj od czterech lat należy do Unii Europejskiej? Pomimo, że był on zabawny, żałuję, że autorka posłużyła się tak stereotypowym wizerunkiem tego wspaniałego państwa.

Kiedy pierwszy raz usłyszałam o „Przyrzeczonych” byłam pewna, że żadna siła nie zmusi mnie do ich przeczytania. Opis na okładce, z całą mocą eksponujący wszystkie schematy, z którymi mieliśmy do czynienia wcześniej („nowy uczeń”, „szkoła”, „arogancki i przystojny nieznajomy”, „wampirza księżniczka”) – zdecydowanie nie zachęca do lektury.
Tym razem warto jednak dać ponieść się emocjom i zagłębić w tę pasjonującą i oddziałującą na uczucia lekturę. Poznajcie dwoje wyjątkowych bohaterów i niezwykłą historię ich miłości. 
Książkę otrzymałam od wydawnictwa Nasza Księgarnia, za co serdecznie dziękuję.


15 komentarzy :

  1. Ja od jakiegoś czasu mam chęć na tą książkę, bo jak się okazuje nie jest ona taka typowa. Ale wampiry... to już mi się trochę przyjadło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie, muszę się za to zabrać zdecydowanie ;) Jak można by tego nie zrobić po przeczytaniu takiej pozytywnej recenzji :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałam tę książkę w Empiku, przeczytałam dwie recenzje... Pierwsze wrażenie mnie zniechęciło. Ale recenzje próbują mnie przekonać, że się pomyliłam ^^. Bardzo podobają mi się Twoje recenzje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem dlaczego, ale strasznie podoba mi się okładka ; ) Jest bardzo zachęcająca, zarówno jak i treść ; ) Jeśli będę miała okazję to z chęcią przeczytam ; )

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy08 maja, 2011

    "Przyrzeczonych" czytam czasem w e-booku, ale szczerze mówiąc wciąż mnie nie wciągnęli, coś mi nie pasuje. Może jednak po tylu pozytywnych recenzjach porządnie się za nich wezmę i spróbuję przebrnąć ten początek (60 któraś strona w e-booku i kompletnie nic się nie dzieje xD).
    Mira

    OdpowiedzUsuń
  6. Naprawdę byłam przekonana, że nie przeczytam tej książki! A tu same pozytywne recenzje, cholercia ;p Czyli nie pozostaje mi nic innego, jak się skusić na "Przyrzeczonych" ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja już przeczytałam tę książkę. ;P Ale recke dam dopiero w weekend, aktualnie czasu brak.
    No i nie było mnie tutaj chwilę, a tu proszę jakie zmiany! :)
    Ładnie, ładnie, bardzo ładnie i tak różoFFo. =D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie oszukujmy się - jest beznadziejnie. :/ Mój poprzedni szablon był przecudowny, ale niestety nagle WSZYSCY zaczęli mieć taki sam. :( No i padło na róż w projektancie szablonów, bo niestety nie potrafiłam znaleźć i dopasować ładnego, gotowego szablonu. :(
    Ale miło, że przynajmniej udajesz, że Ci się podoba. :D

    OdpowiedzUsuń
  9. nic Ci się Silje nie podoba w gotowych? a ten który masz jest jak najbardziej fajny, po prostu zwyczajny i prosty:)

    (http://www.templatesc.com - a tu masz ładne jeszcze szablonki! jeśli będziesz chciała zmienić to polecam tę stronę + tę, którą na forum dałam. jeśli chce się znaleźć jakiś wyjątkowo fajny, to czasem trzeba przejrzeć ładne 50 stron xD)

    OdpowiedzUsuń
  10. Silje, dobra recenzja, chociaż ocena niziutka ;) U mnie Przyrzeczeni otrzymali 100% najlepszej oceny, po prostu kocham tę powieść. I Lucjusza of course ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Chętnie sięgnę, choć wampiry już powoli mi się nudzą:). Mimo to recenzja ciekawa, więc dam szansę książce:))
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  12. ojej wampiry... może poczekam aż wampirowy boom minie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. No, no, no. Od dawna szukam czegoś o wampirach co stanowiłoby przeciwwagę do oklepanego już "Zmierzchu" i wydaje mi się, że to może być to.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie przekonałaś jednym zdaniem, a właściwie pytaniem, którego już na blogu nie napisałaś xD Ale wiesz chyba jakim...xD
    :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Gdzie mogę przeczyta e-booka przyrzeczonych ?

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...