czwartek, 11 czerwca 2015

Na ulicy Czereśniowej...

Hit nad hity wkroczył niedawno w naszą codzienność. O książce bez tekstu dziś będzie i o owocach też trochę. Panie i Panowie – Ulica Czereśniowa! 

Każda część z serii to siedem dużych rozkładówek, a na niej obrazki, dość szczegółowe, przedstawiające codzienność w pewnym miasteczku. Każda kolejna strona przedstawia inne miejsce i inny moment dnia. Pamiętacie „Mamoko” (KLIK!)? Tutaj chodzi o to samo. 







W książkach nie ma tekstu, nie stanowi to jednak żadnej przeszkody do wymyślenia miliona innych sposobów na ich czytanie. Skupić się można na jednej rozkładówce i kontemplować ją z uwagą (dla mnie zawsze najciekawsze do takich kontemplacji są przekroje domów i tutaj taki przekrój też jest!). Dzieje się na każdej stronie dużo i wyśledzenie wszelkich niuansów nie będzie łatwe. Ilustracje skrzą się humorem i wywołują chichot. Można upatrzyć sobie jakąś postać i śledzić ją na kolejnych kartach, podglądać ją w sytuacjach radosnych, smutnych, intymnych nawet; sprawdzić jak spędziła dzień, z kim się spotkała i jak ten ktoś trafił dokładnie w to samo miejsce. Można tylko oglądać, można opowiadać, a jak się umie mówić – można to nawet zrobić samemu! Nie tylko po polsku, rzecz jasna, ale w dowolnie wybranym języku obcym, a nawet we wszystkich na raz. ;) Posiadanie wszystkich tomów serii otwiera jeszcze jedną możliwość zabawy z książkami. Ponieważ każda część skupiona jest na innej porze roku, nietrudno zauważyć, że na kartonowych kartach mija rok (pierwsza jest „Zima...”, ostatnia „Noc...”). Można więc porównywać jak zmienia się krajobraz, a także co dzieje się z bohaterami w trakcie takiego szmatu czasu i nawet zżyć się z niektórymi z nich.  

My na razie czytamy lato, bo i lato za oknem, tak więc, jako animatorka domowych gier i zabaw, tak właśnie postanowiłam. Pozostałych części nie wyciągam, czekają na kolejne pory roku, myślę, że miło będzie za jakiś czas zobaczyć coś zupełnie nowego. Większość zdjęć w tym poście pochodzi więc z „Lata”. 

W ciągu roku można na przykład zdążyć zostać matką. ;) 
...albo zbudować przedszkole!
Codzienność 
Natura
Na wesoło
Dramatycznie
Am!
Brum!
Róża jeszcze niedawno traktowała „Czereśniową” ozięble. Coś tam popatrzyła, ale siedzieć nad nią dłużej niż to konieczne nie chciała. W końcu jednak, w okolicach trzynastego miesiąca, nadszedł moment triumfu. Nadal nie siada samotnie z książką i nie ogląda jej „godzinami” tak, jak mają to w zwyczaju inne blogowe dzieci ubrane w spódniczki tutu, leżące na idealnie czystej podłodze. Żałuję! Róża wpakowuje się na kolana i każe sobie opowiadać historie przedstawione w książce, a jak nie opowiadam, to krzyczy i wtedy znów opowiadam. Chętnie też pokazuje kolejne przedmioty i żąda ich nazw. Lubi też, kiedy proszę ją o znalezienie pewnych obiektów. Najpierw wybierałam te największe, najbardziej oczywiste, ale później zauważyłam, że i z mniejszymi świetnie sobie radzi. Ostatnio zadziwiła mnie tym, że po znalezieniu przedmiotu albo zwierzęcia na pierwszej stronie, potrafi go też wskazać na kolejnych, a czasami nawet ja muszę poszukać nieco dłużej. Próbowałyśmy powtórzyć tę sztuczkę szukając osób, ale to na razie za trudne. Podoba mi się też, że możemy nad „Ulicą Czereśniową” siedzieć naprawdę długo (choć nie godzinami!), bo historii do opowiedzenia nigdy w niej nie zabraknie. Od pewnego czasu do ogrodu nie taszczę więc całego stosu książek, ale jedną, leciutką i poręczną. Fakt ten bardzo upraszcza logistykę naszego wakacyjnego wyjazdu. 

Uważna kontemplacja z każdej możliwej perspektywy.




Gdybym miała wskazać jedną książkę, którą powinno mieć roczne, półtoraroczne dziecko, to byłaby to „Ulica Czereśniowa”, z którą wiąże się tak wiele możliwości. Warto!



Zima na ulicy Czereśniowej
Wiosna na ulicy Czereśniowej
Lato na ulicy Czereśniowej
Jesień na ulicy Czereśniowej
Noc na ulicy CzereśniowejRotraut Susanne Berner
Wydawnictwo Dwie Siostry

Książki całokartonowe
Stron: 14 (każda)
Wiek: 1+


23 komentarze :

  1. Przekrój domu ! Pamiętam, że jak byłam dzieckiem chodziłam do biblioteki, żeby oglądać godzinami w czytelni książkę w której był właśnie przekrój domu, nie można było jej wypożyczyć, więc siedziałam w bibliotece wpatrzona w jedną stronę ( co musiało wyglądać dziwnie ), oczywiście wyobrażałam sobie mieszkańców którzy wykonują zwykłe, codzienne czynności i miałam z tego niezłą frajdę ( musiałam być wspaniałym dzieckiem dla moich rodziców ).
    Kontemplacja Róży wygląda przecudnie :)
    Lato kupuję bez mrugnięcia okiem, na resztę pór roku przyjdzie czas :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak porównasz Czereśniową do Mamoko? Ja mam wrażenie, że Mamoko jest jednak dla trochę starszych dzieci z uwagi na większą jednolitość kolorów. Przynajmniej Tosia łatwiej się skupia na Czereśniowej, pokazuje obiekty, w Mamoko chyba trudniej jest jej je wyodrębnić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A powiem Ci, że na Mamoko Róża lubiła sobie popatrzeć już wcześniej, tyle że chyba faktycznie bez takiego zrozumienia jak przy Czereśniowej. Dla mnie najbardziej znaczące jest chyba to, że Czereśniowa jest realistyczna, wszystko można łatwo nazwać, ona też rozpoznaje już dużo obiektów, a Mamoko jest pod tym względem dużo trudniejsze. Ja jednak lubię obie serie. :)

      Usuń
  3. Mamy wiosnę, bo wiosna była jak akurat kupowałam. Chciałabym oczywiście wszystko bo mam mentalność kolekcjonera, ale póki Ursus się nie włącza całym sobą w czytanie to muszę zachować resztki rozsądku. Raz mieliśmy nawet w rękach Noc (i Staszek usiadł na podłodze w księgarni i oglądał), ale wybrał co inne- Czerwony Pociąg. Masz Czerwony pociąg? Jest ekstra, bo ma rozkładówki rozwijane na 4 A4.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na blogu powstaje właśnie regulamin, którego pierwszym punktem staje się: Czytelnicy mają zakaz polecania mi książek, bo i tak mam ich za dużo! ;)
      Nie mam Czerwonego pociągu, nie nie mam, a teraz chcę. :( Mój rozsądek też mi często podpowiada takie absurdalne rzeczy jak Tobie, tym bardziej, że mamy takich książek do patrzenia (bardzo modnych, swoją drogą) naprawdę dużo i różnych.
      Odpłacam się: znasz Ali Mitgutsch? Jest rewelacyjna!

      Usuń
    2. Znam i mam takie niemieckie grubsze wydanie z dezabilu. A Staszek ma u babci Nad wodą. Może podkradnę sobie do domu bo tam chyba nikt nie używa. Bo Ursus taki chłonny i taki zaniedbany. A pociągu bym oczywiście nie poleciła gdybym nie uważała, że to ważne. I niestraszny mi regulamin! Dostanę bana na komentarze? :D

      Usuń
  4. Jak widać nawet książka bez treści może być wartościowa! :) Książeczki wyglądają świetnie - w oczy rzuca się też solidne wykonanie. A córa skradła moje serce!

    OdpowiedzUsuń
  5. O tak! Wytrawnemu czytelnikowi nawet brak tekstu nie przeszkadza w czytaniu :D
    "Czereśniową..." sama polecam komu mogę - według mnie Mamoko się nie umywa (chociaż też "czytujemy")
    A małe dziecko skupione godzinami (niechby i kwadransami) nad czymkolwiek? Też o takich słyszałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazwyczaj jest się w jednym z obozów: Czereśniowa vs. Mamoko. :D Ja uwielbiam obie serie! Mogłabym sobie nawet sama dla przyjemności patrzeć. ;D

      Usuń
  6. Dziewczynki w TUTU, takie piękne, z drogimi zabawkami, nad książkami, takie idealne, haha, nienawidzę tego na blogach, pisałam już Ci o tym kiedyś poza tym. ;-) Ulicę Czereśniową akurat znam, mamy wszystkie, oprócz Nocy, mój syn bardzo je lubił, powiem Ci, że jak miał jakieś dwa lata to nawet może i siedział nad tym godzinami, na przykład w podróży, więc kto wie, kto wie... ;-) Na córkę jeszcze trochę za szybko, ale to tak jak piszesz, trzeba zaskoczyć mając kilkanaście miesięcy, u każdego inaczej.
    P.S. Pozwoliłam sobie napisać do Ciebie maila, mam nadzieję, że to nie problem, zerknij w wolnej chwili. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest nadzieja! :D Bardzo lubię dostawać maile, zaraz czytam! :) Kto by nie miał wolnej chwili o 4 nad ranem! :P

      Usuń
  7. Ale tam się dzieje! Podziwiam inne dzieci w podobnym wieku do Antka, że tak chętnie czytają i oglądają książeczki. U nas trwa to kilka minut, ba śmiało powiem max 3 :p a później książka ląduje na ziemi albo w buzi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurczę, u nas póki co 'Ulica Czereśniowa' służy do walenia nią w głowę:((((( zazdrość więc, do blogowych dzieci ze spódniczkami tutu dodaję kolejną blogową ślicznotkę z wisienkowymi kolczykami i oficjalnie wpadam w rozpacz że moja Mill nie zna się na terenowych lekturach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja córcia złapała czereśniową jak miała 15 miesięcy, za to synek nie ma jeszcze roku i chętnie ogląda, więc nie martw się, każde dziecko ma swój czas. :-)

      Usuń
  9. O jakie świetne! :) Teraz dzieci mają zupełnie inaczej, niż my w ich wieku, gdy wszystkiego brakowało... ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne! Ta sama książka może być zupełnie o czymś innym dla różnych czytelników. Ogranicza nas tylko wyobraźnia ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja właśnie wcinam czereśnie aż mi się uszy trzęsą :)

    OdpowiedzUsuń
  12. zgadzam się w 100%, uwielbiam Czereśniową :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ostatnie zdjęcia najcudowniejsze!! A książki mam i polecam każdemu :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Twój blog mi niesamowicie generuje potrzeby :)
    Chcę wszystko, co pokazujesz dla dzieci.
    Pokazuj dalej, będę wiedziała, jak Małego rozwijać. :)
    Super blog.

    OdpowiedzUsuń
  15. A czy uważasz, że czereśniowa zainteresuje pięciolatka? Czy już nie jest za duży na takie obrazkowe książki? Dopiero teraz je odkryłam, są cudowne, przymierzam się do zamówienia lata, ale zastanawiam się właśnie czy moje dziecko nie jest na to za duże? Jestem wielbicielką książek dla dzieci i młodzieży i jak widzę takie cudo to nie mogę się powstrzymać od zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, nie wiem. :P Wydaje mi się, że tak, ale tak naprawdę to trudno powiedzieć, pewnie zależy od dziecka. Chyba najlepiej będzie przejść się z nim do księgarni i przekonać się na własnej skórze. :)

      Usuń
    2. Kupiłam :) i śmiało mogę napisać, że Czereśniowa interesuje również pięciolatka (rocznikowo już sześciolatka). A nawet trzydziestolatkę ;) Mamy Lato i nie możemy przestać oglądać :) Sprawdzanie w księgarni nie wchodziło w grę, bo u nas stacjonarnie nie mogłam tego nigdzie dostać, ale stwierdziłam, że jeśli nie zainteresuje mojego smyka, to na pewno zainteresuje mnie :) Kocham takie piękne książki <3 W planach mam oczywiście pozostałe części :)
      Dziękuję za odpowiedź i gratuluję cudownego bloga, na pewno będę zaglądać w wolnej chwili. Pozdrawiam!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...