czwartek, 23 lipca 2015

O tym, jak zostałam stalkerem. "Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka" Natalia Minge, Krzysztof Minge

Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka
Natalia Minge, Krzysztof Minge
Wydawnictwo Edgard
Stron: 224


Znalazłam ich przypadkiem, cztery lata temu. Szukałam czegoś o metodzie Domana i na Youtubie trafiłam na ich film. Na filmie dwuletni chłopiec biegle czytał. Ponieważ robił to w sposób naprawdę uroczy obejrzałam kolejne nagranie, a potem jeszcze kolejne i przepadłam.

To był czas, kiedy zaczęłam starać się o dziecko. Każdy miesiąc przynosił niepowodzenie i rozczarowanie. Ludzie na takie sytuacje reagują różnie, ja krzywdziłam samą siebie – kupowałam książki dla dzieci i dokładnie czytałam wszystko na temat dziecięcego rozwoju i metod wychowawczych; byłam genialną teoretyczką. To, co zobaczyłam było inne niż to, co oglądałam dotychczas. Czytający dwulatek zawsze mieścił się dla mnie w strefie osobliwości, może nawet rodzicielskiego cyrku, potrzeby poklasku i zaspokajania swoich niespełnionych ambicji. Tutaj pewne dziecięce umiejętności wynikały z prawdziwej inteligencji, którą wystarczyło jedynie wydobyć z malucha. Dziecko traktowane było z szacunkiem, a nauka była w rzeczywistości zabawą, towarzyszyła jej radość. Poczułam, że tego właśnie chcę; nie pochwalić się komuś umiejętnościami dziecka, a tym bardziej nie naciskać, nie zmuszać i nie męczyć – po prostu mądrze się bawić. Inspiracje autorstwa Natalii i Krzysztofa Minge* okazały się idealne.  

Powoli moje zainteresowanie metodami autorów zamieniało się w regularny stalking, moje zapotrzebowanie na informacje było ogromne. Bardzo często zatrzymywałam oglądane po raz dwudziesty filmy, aby przyjrzeć się co to za gra leży rozłożona na podłodze na drugim planie. Dużą pomocą okazały się recenzje znalezione przeze mnie na portalu DzieciPoznań – tam było wszystko (oczywiście wszystkie pomoce okazywały się niezbędne, ale... nigdy się nie zawiodłam!). Z wielkim zainteresowaniem przyglądałam się jak zaaranżowane jest mieszkanie rodziny. Zauważyłam, że każda wolna przestrzeń jest tam przeznaczona na prezentowanie dodatkowych materiałów edukacyjnych; zamiast więc nieprzydatnych ozdóbek i pierdółek, na ścianach wisiały mapy, podpisy przedmiotów, mimochodem przez dzieciaki zapamiętywane. Jako osoba, której nie interesuje coś takiego jak wystrój wnętrz, ceni natomiast pragmatyzm – zachwyciły mnie te wszystkie pomysły i wkrótce zaczęłam je wdrażać także w naszym domu. Dziś nasze ściany są zawalone wszelkim możliwym dobrem i widzę, że przynosi to rezultaty, wkrótce je Wam pokażę (ściany, nie rezultaty, chociaż te może przy okazji też).

Działalność państwa Minge całkowicie zmieniła moje spojrzenie na początkowy etap życia dziecka. Wcześniej sądziłam, że niemowlę to jedynie prosty byt, który wymaga wyłącznie podstawowej opieki sanitarnej. Dowiedziałam się, że w tym nieporadnym ciałku drzemie ogromna inteligencja i potrzeba zdobywania wiedzy, która czeka tylko na nasze zaangażowanie. Zaczęłam czytać jeszcze więcej, dotarłam nawet do materiałów źródłowych i mogę być za to tylko wdzięczna. Gdyby nie oni, moje wychowywanie dziecka wyglądałoby zupełnie inaczej. Na pewno czytałabym książki, bo te zawsze były u mnie na pierwszym miejscu, ale najprawdopodobniej dobierałabym je źle, nie zwracałabym uwagi na całe mnóstwo istotnych rzeczy, które decydują o powodzeniu. Z pewnością nie mówiłabym do mojej córki w języku obcym, nie uczyłabym jej czytać i liczyć metodą Domana, nie proponowałabym wielu ciekawych zabaw edukacyjnych, które sprawiają nam tyle radości. To z ich artykułów dowiedziałam się jak ważne są kontrasty na początkowym etapie życia dziecka i dlaczego należy mówić do niemowląt używając pełnych zdań i poprawnej gramatyki. Pani Minge napisała mi kiedyś (bo swego czasu wymieniłyśmy nawet ze dwa maile), że dziecko nie wie, że coś jest trudne, dopóki mu się o tym nie powie. To mądre spostrzeżenie stało się niejako moją dewizą.

A potem ukazała się książka i w tej książce jest wszystko. Cała wiedza, którą wcześniej gromadziłam we fragmentach i rekonstruowałam samodzielnie, na dodatek usystematyzowana i przejrzyście opisana. Książka to przewodnik po tym, jak wspomagać rozwój intelektualny dziecka, jak kształtować kreatywność. Znajdziemy tu szczegółowe informacje na temat tego jak rozwiać poszczególne zmysły i koncentrację oraz dlaczego głośne czytanie i nieustanne mówienie do dziecka jest ważne. Dowiemy się, że równie istotna jest aktywność fizyczna oraz że wszystko jest nierozerwalnie związane z emocjami. Potężną część poradnika stanowi wprowadzenie do opartej na metodzie Domana nauki czytania, matematyki i wiedzy encyklopedycznej – znajdują się tu wszystkie niezbędne informacje dla tych, którzy chcieliby zacząć. Informacje podane są w interesujący sposób, czyta się ten poradnik niemal jak powieść. Nie zabrakło też konkretnych przykładów i pomysłów na zabawy. Cudo!

„Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka” stało się moją Biblią. Uważam, że to najlepszy poradnik, jaki kiedykolwiek powstał. Książkę przeczytałam niezliczoną ilość razy, a moich podkreśleń, notatek i karteczek samoprzylepnych jest tam tyle, że powoli pierwotna treść przestaje być widoczna. To dla mnie niewyczerpane źródło pomysłów na mądre i rozwijające zabawy z córką.

Państwo Minge napisali też kilka innych książek na temat wychowania dzieci, wszystkie mam, wszystkie czytałam i wszystkie okazały się znakomite. O najnowszej będę pisała niebawem, a to w związku z całkiem miłą wiadomością, którą swych Czytelników zaszczycę. Kto dociekliwy i kto mnie stalkuje, może sprawdzić co to za książka. :)

Natalia i Krzysztof Minge to rodzice trójki dzieci, które są żywym dowodem na skuteczność stosowanych przez nich metod. To także psycholodzy specjalizujący się we wspomaganiu rozwoju intelektualnego najmłodszych dzieci.

Źródło

Jeśli ktoś również chciałby ich stalkować to tutaj:
Kanał Youtube (polecam obejrzeć wszystko!!!) – Halo, halo! Kiedy będzie coś nowego??? 
Strona www prowadzonej przez nich poradni Hipokampus
Prywatny Facebook pani Natalii (można subskrybować i obserwować!)
I pana Krzysztofa (niestety nie można, ale podpatruję i tak; pewnie teraz jak się dowie, że ma takiego stalkera, to przestanie publikować publiczne statusy...)
Recenzje na portalu DzieciPoznań: Książki, Gry, Zabawki, Poradniki (niestety obecnie bardzo rzadko aktualizowane). Na portalu dostępnych jest także kilka artykułów pani Natalii Minge na tematy poruszane w poradniku.

Czuję pewien niedosyt, nie podoba mi się ten tekst; nie oddaje w pełni mojego zachwytu i uwielbienia dla metod proponowanych przez autorów i samej książki. Polecam Wam ją jednak z całego serca, nie znam poradnika, który byłby bardziej potrzebny każdemu rodzicowi.  

__
*Mam zamiar przepłynąć przez cały tekst nie podejmując próby odmiany nazwiska autorów.

5 komentarzy :

  1. też mam i bardzo lubię, pewnie głównie dlatego, że część poglądów autorów na edukację i wychowanie też podzielam od czasów przed Janem
    regularnie wracam do kilku fragmentów i mimo, że J. rośnie i się zmienia, wiele podpowiedzi nie traci na aktualności
    niemniej nie jestem tak hurraentuzjastyczna i zapatrzona (?) w rodzinę Minge jak Ty - olaliśmy Domana, bo nas męczył i J. nauczył się czytać zdecydowanie po drugich urodzinach (literuje, głoskuje i składa, pewnie nie pozbędzie się "wewnetrznego lektora", ale czytać umie i lubi = jest dobrze!), część matematyczną zignorowałam, bo kropki mnie nie przekonały, nie tworzę plansz encyklopedycznych, a nawet nie kupuję zbyt wielu wspaniałych pomocy wszystkorozwijających...
    ale racja - Janek nie wie, co to za trudny temat - ogarnia budowę silników, fotosyntezę, pyta o ilość komórek i atomów w ciele człowieka - a ja z radością odpowiadam (często, że nie wiem :P, ale potem sprawdzamy)
    inna sprawa, że wśród znajomych, czy w przedszkolu zupełnie nie spotykamy się ze zrozumieniem, a na ed nie mogę sobie pozwolić :( i jest kłopot...
    dzięki za linki - może tam poszukam rozwiązania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas właśnie Doman wychodzi super, właśnie zwłaszcza matematyka mnie przekonuje jako bardzo intuicyjna. Plansz encyklopedycznych też nie robię, bo przede wszystkim mi się nie chce i nie mam na to czasu, a poza tym to jedyne z Domana co mi się nie podoba. Zdecydowanie bardziej wolę usiąść z książką (nawet taką na której jest napisane "10+"), pokazywać obrazki i opowiadać o tym wszystkim.
      Pomoce wszystkorozwijające? Nieee, Mingowie (o Boże, zrobiłam to!) też je potępiają, ja z DIY jestem bardzo na bakier i wiele rzeczy wolę kupić, ale wybieram naprawdę fajne materiały, nie kupuję Szczeniaczków-Uczniaczków i innych takich. :D
      A o co chodzi z tym niezrozumieniem? Czemu w ogóle się tym przejmujesz?

      Usuń
    2. matematyka jest logiczna, czasem trudna, innym razem prosta w swej złożoności (i piękna w prostocie), ale według mnie nie ma nic wspólnego z 'intuicyjnym' szacowaniem ilości kropek na kartce - zostawiam to humanistom (i geniuszom) pozostając przy tradycyjnej lewopółkulowej zabawie liczbami, bryłami i niewiadomymi :)
      co do pomocy - miałam na myśli raczej puzzle xxx elementów z mapą świata dla dwulatka niż edukacyjne z nazwy piszczące plastiki, ale wierzę, że z tym też nie przesadzasz...
      a przejmuję się, bo chyba jestem teraz na etapie (spóźnionego?) buntu przeciw systemowi - nie ciągnij za język, tylko ciesz się czasem, który macie teraz z Różą! ja wspominam z wielkim sentymentem wszystkie nasze domowe zabawy i "lekcje" i w tej kwestii niczego nie żałuję, potrzebuję tylko drobnego wsparcia w tworzeniu gładkiej, pozbawionej irytacji odpowiedzi na zarzuty, że "może robię dziecku krzywdę nadmiernie stymulując je intelektualnie"

      Usuń
  2. Książkę znam i uważam, że jest super, chociaż korzystałam z niej raczej ogólnie, konkretnych ćwiczeń z metody Domana raczej nie robiłam, ale właśnie ogólny jej charakter, podejście do nauki w młodym wieku jest bardzo ciekawe i staram się też z takim nastawieniem podchodzić do tego.
    A wiesz, że ja Cię stalkuję regularnie. I oczywiście sprawdziłam książkę. Nie pozostaje mi nic innego jak gratulować. :)))))

    OdpowiedzUsuń
  3. wszystko przeczytałam z natchnieniem, bo w sierpniu mamy dwa latka, na razie umiemy litery, ale bez konrektnych metod, więc super trafić na takie coś ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...