środa, 26 października 2016

Ahoj, piraci!



Nie mogę się nie uśmiechnąć, kiedy spoglądam na tę grę. Spośród wszystkich tematów, które tak interesują dzieci na różnych etapach ich dorastania (no wiecie: dinozaury, kosmos, rycerze itd.) największą frajdę sprawiają mi piraci. Od zawsze fascynowały mnie ich morskie przygody i przy każdej sposobności staram się zainteresować nimi dzieciaki. „Ahoj, piraci!” to nowość z wydawnictwa Egmont. Wcielamy się w  rolę kapitanów statków pirackich, pływamy po morzu, odnajdujemy skarby.

poniedziałek, 24 października 2016

Zagrajmy! Kto to był?



Z grami planszowymi mam tak samo jak z książkami: gromadzę. Jestem zapalonym graczem, uwielbiam spędzać długie godziny nad planszą, ale to, co sprawia mi największą przyjemność to budowanie kolekcji. I tak samo jak z książkami – najbardziej interesują mnie te dla dzieci. Wiem, że będzie jeszcze czas, wiem że na wszystko przyjdzie pora, ale wiem też, że istnieją gry planszowe, które tworzą kanon, dziecięcy niezbędnik, selekcjonowany przeze mnie od kilku już lat. Ten właśnie dziecięcy kanon chciałbym Wam w kilku wpisach pokazać.

Na pierwszy ogień idzie moja ulubienica – „Kto to był?” 

czwartek, 20 października 2016

Szukaj różnic w mistrzowskim stylu



Porównywanie obrazków i wyszukiwanie szczegółów, którymi się one różnią to zadanie, które zna każde dziecko. „Spot the Differences. Art Masterpiece Mysteries” to seria, w której znajdziemy te tradycyjne zadania. Nie będzie jednak prostych ilustracji i typowo dziecięcych tematów, ale największe arcydzieła malarstwa. 

poniedziałek, 17 października 2016

czwartek, 13 października 2016

Na pohybel nauczycielom fizyki!



Chyba już znacie moja obsesję na punkcie książek o matematyce i naukach ścisłych. Dlatego nowy cykl powieściowy – „Franek Einstein” to dla mnie sensacja. Powieści dla dzieci, które przy okazji i zupełnie mimochodem uczą chemii, fizyki i biologii? Czy to się może udać? Tak!

poniedziałek, 10 października 2016

O wyjątkowej zabawce, którą znaleźliśmy w Obi


Mieliśmy kupić farbę. Róża z tatą od kilku dni, w przerwach kiedy nie pada, budują domek na drzewie. Ojciec poszedł do odpowiedniego działu, córka zamknęła się w kabinie prysznicowej, ja z synem na rękach przemierzałam pobliskie alejki. Weszliśmy do działu ze śrubami i tam mnie olśniło – przecież to zabawka idealna!

piątek, 7 października 2016

Jesienna lektura obowiązkowa: Baśnie i legendy polskie


Czym jest klasyka literatury? Co decyduje o naszych kompetencjach kulturowych? Czy trzeba znać literaturę dawną, aby zrozumieć współczesność? Dla mnie odpowiedź jest prosta – tak! Bez znajomości tradycji nie jesteśmy w stanie zrozumieć sztuki i kultury kolejnych epok. A klasyka to bezwzględne minimum, które należy poznać. Z czym warto zaznajomić dzieci? Na pewno z grecką mitologią, z opowieściami biblijnymi, baśniami braci Grimm i Andersena, średniowiecznymi legendami (KLIK!). Ale gdzie w tym wszystkim miejsce na naszą, polską tradycję? Pamiętacie „Cuda wianki” Marianny Oklejak? (KLIK!) Już wtedy pisałam, że polska ludowość traktowana jest po macoszemu, jako prymitywna, gorsza od tej, którą proponują inne narody. Tymczasem, jeśli się jej bliżej przyjrzeć, okazuje się, że to właśnie polski folklor stanowi ogromną inspirację dla naszej współczesności. Czas sięgnąć po teksty źródłowe. W zeszłym miesiącu nakładem wydawnictwa Nasza Księgarnia ukazało się nowe wydanie „Baśni i legend polskich”.

poniedziałek, 3 października 2016

Tak, dokonałabym aborcji


Mój stosunek do aborcji uległ w ciągu ostatnich kilku lat ogromnej ewolucji. Gdybyście zapytali mnie o przerywanie ciąży jakiś czas temu, bez wahania odpowiedziałabym, że popieram legalną, niczym nieograniczoną aborcję. Nie wiem co bym zrobiła, gdybym zaszła w niechcianą ciążę, gdy byłam jeszcze bardzo młoda, jako uczennica liceum albo studentka, ale możliwe, że zabieg byłby jedną z rozważanych przeze mnie opcji. Sporo się zmieniło, kiedy już naprawdę zaszłam w ciążę. To nie było proste. Od planu do efektu minęły trzy lata. Tak bardzo chcieliśmy, ale się nie udawało. W międzyczasie czekało mnie poronienie i puste jajo płodowe. Kiedy wreszcie zobaczyłam na aparacie USG bijące serduszko mojego pierwszego dziecka – widziałam tam moją córeczkę Różę, a nie zarodek czy płód. Kumulacja emocji nastąpiła w 12 tygodniu, w czasie badań prenatalnym, kiedy okazało się, że moje dziecko ma paluszki, nerki i żołądek, porusza tym wszystkim i fika koziołki. To był dla mnie cud, obrazek wręcz mistyczny, najpiękniejszy jaki do tej pory widziałam. Od tej chwili wiem, że nie usunęłabym ciąży ot tak, bez wyraźnego powodu. Że choćby zdarzyła mi się niechciana wpadka i gdybym miała całkowicie inne plany na dalsze życie – ten malutki zlepek tkanek w moim brzuchu będzie moim dzieckiem, moim kochanym maleństwem. Są jednak sytuacje, w których dokonałabym aborcji.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...