wtorek, 3 stycznia 2017

Lotto - układanka dla najmłodszych


Kapitan Nauka od kilku lat buduje swoją markę tworząc wartościowe produkty dla dzieci w różnym wieku. W swojej ofercie ma coraz więcej interesujących materiałów, które jakością i wartością dorównują innym dziecięcym gigantom. Ja i Kapitan znamy się nie od dziś. Korzystaliśmy już z fantastycznych kart obrazkowych, zagadek oraz puzzli, na dnie szafy zachomikowaną mam całą stertę pomocy, takich jak łamigłówki, karty z zadaniami i quizy, które przydadzą się później. Niedawno ukazały się dwie wersje „Lotto” promowanego jako gry dla dwulatków, a obok takiego hasła nie mogłam przejść obojętnie.

Okazało się, że jako gra „Lotto” sprawdza się marnie. W każdym pudełku znajdziemy sześć plansz oraz trzydzieści sześć okrągłych żetonów. Naszym głównym zadaniem jest ułożenie wszystkich żetonów w odpowiednim miejscu na planszy. Tak właśnie traktować należy „Lotto” i tak działa najlepiej – jako układanka. 




Można samemu powyciskać! ;) 

Układanka

„Lotto” to fajna układanka. Poziom trudności można tu stopniować; na początku dajemy dziecku jedną planszą i sześć pasujących do niej żetonów. Jeśli sobie z tym poradzi zwiększamy ilość plansz. Róża (2 lata i 8 miesięcy) sama wszystko rozpakowywała i od razu rozłożyła sobie wszystkie plansze. Nie miała żadnych problemów z dopasowaniem obrazków, nie miałaby ich także jako dwulatka ani jako półtoraroczniak. Dokładnie rok temu opublikowałam post o loteryjkach obrazkowych (KLIK!). Lotto jest jeszcze łatwiejsze, bo zwierząt i przedmiotów nie trzeba wyszukiwać w gąszczu innych obiektów. Wydaje mi się więc, że nie należy się sugerować kategorią 2+ na pudełku. Zestawy najlepsze będą dla dzieci nieco ponad rocznych, które dopiero zaczynają swoją przygodę z grami i puzzlami. Prosta układanka z pewnością będzie dla ich cierpliwości nie lada wyzwaniem. Będzie to też dla nich okazja do poznania nowych zwierząt i rozróżniania kolorów. 





Gra

Instrukcja proponuje pewną odmianę memo. Każdy z graczy otrzymuje planszę, wszystkie potrzebne obrazki mieszamy na środku stołu. Następnie odkrywamy po jednym obrazku i jeśli nam on pasuje – kładziemy na swojej planszy. Jeśli nie – zakrywamy. Gra nie ma najmniejszego sensu w przypadku rozgrywki dwuosobowej, bo zakryte obrazki natychmiast są przejmowane przez druga osobę. Przy większej ilości osób powstaje nam bardzo fajna i prosta odmiana memory. Ponieważ od jakiegoś czasu gramy już z Różą w klasyczne memo, ta uproszczona wersja jest dla niej zbyt prosta, dlatego to też propozycja dla młodszych dzieci. 






Do tej pory ukazały się dwa tytuły w serii „Lotto”, w planach są kolejne. „Zwierzęta” to łatwiejszy zestaw. Obrazki na kółkach są tu dokładnie takie same jak na planszy, ich dopasowanie nie stanowi więc problemu. Podoba mi się, że zwierzaki podzielone są na środowiska, w których występują. Obrazki na żetonach w „Kolorach” różnią się nieco od tych na planszy. Zazwyczaj zawierają tylko jakiś element tam się pojawiający, czasem bardziej, czasem mniej oczywisty. Dla maluchów będzie to więc trudniejsze zadanie, nadal jednak nie aż tak trudne, aby trzeba było z tym czekać do drugich urodzin. ;) 



Grafiki na kartach jakie są – każdy widzi. Są śliczne. Kolorowe, ale nie pstrokate, zabawne, jednak kompletnie nierealistyczne. Dwuipółletnia Róża nie ma problemu z rozpoznaniem większości zwierząt i przedmiotów tam pokazanych (choć zdarzają się wyjątki – chomik (czy to w ogóle jest chomik?!), jeż), ale młodsze dzieci mogą czuć się niepewnie w obliczu tak dziwacznych stworzeń. To spory problem, bo jak już wspomniałam, to oni stanowić powinni dla układanki grupę docelową, a w przypadku maluszków ponad wszystko cenię sobie realistyczne wizerunki w książkach i na zabawkach. Jakość bez zarzutu. Elementy wykonane są z grubej tektury i na pewno wytrzymają miętoszenie małych rączek. 



„Lotto” okazało się trochę łatwiejsze niż zakładałam. Będąc kreatywnym można by pewnie wymyślić bardziej wymagające wersje zabawy, jednak byłoby to wymyślanie na siłę. Dla mnie pozostaje więc „Lotto” układanką, rewelacyjną, bo właśnie najprostszą ze wszystkich, które znam, a więc odpowiednią dla najmłodszych. Za kilka miesięcy to Szymon rozpocznie swoją przygodę z Kapitanem Nauką. Jako osoba uwielbiająca angażować dzieci w zabawy z planszą – nie mogę się doczekać. :)


Zerknijcie też na stronę Kapitana Nauki (KLIK!), może znajdziecie coś dla siebie. :)


Koniecznie przeczytaj też:


4 komentarze :

  1. Skąd taki ładny plakat w tle? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z książki "Galeria dzikich zwierząt. Północ". Obwoluta jest takim plakatem. Będzie jeszcze o książce na blogu. :)

      Usuń
  2. przeczytałam wpis. zamówiłam. czekam na kuriera. wiem,że moja dwuletnia córka będzie zachwycona. Pozdrawiam! Anna D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! :) Daj potem znać jak Wam idzie! :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...